Nikt się nie spodziewał, że u Bambiego będzie aż tak dobrze

  • Redakcja

Bardzo cieszyliśmy się, gdy zostało oficjalnie potwierdzone, że Łukasz Fabiański odejdzie ze Swansea i dalej będzie występował w klubie z Premier League. Padło na West Ham, czyli zespół, który właśnie w letnim okienku transferowym poczynił znaczne wzmocnienia i dał sygnał wszystkim najlepszym na Wyspach ekipom, że będzie się liczył w walce o najwyższe lokaty. Minęło trochę czasu od przenosin polskiego golkipera z Walii do stolicy Anglii i na przełomie roku śmiało możemy powiedzieć, że to była naprawdę dobra decyzja.

Wiadomo jak to jest z przenosinami do innego klubu. Czasami nawet będąc w dobrej formie można mieć problemy z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Inna kultura grania, inne towarzystwo, nowi koledzy z zespołu i trener, który ma zupełnie odmienną filozofię prowadzenia drużyny. To wszystko czynniki, które mogą mieć wpływ na to, że dany zawodnik z dziwnych przyczyn zostaje poza grą i zmaiast regularnych występów i dalszym rozwoju sportowej kariery, tkwi w miejscu, przez palce uciekają mu kolejne tygodnie, w czasie których zasiada na ławce rezerwowych i poczynaniom kolegów przygląda się z boku. Pozycja bramkarza jest o tyle specyficzna, że najczęściej albo się gra wszystko, albo nic. Fabiański odchodząc ze Swansea miał ugruntowaną pozycję w angielskim futbolu, ale mimo wszystko było minimalne ryzyko, że może powinąć mu się noga i będzie żałował przeprowadzki do Londynu.

Tymczasem jesteśmy już po 18 kolejkach w Premier League i wszystkie te spotkania Fabiański rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. West Ham bardzo źle zaczął bieżący sezon, bo aż od czterech przegranych meczów z rzędu, gdy część kibiców mogła zacząć powątpiewać w chęci zbudowaniaw Londynie kolejnego solidnego zespołu. Potem jednak ekipa dowodzona przez Manuela Pellegriniego zaczęła punktować, od 1 do 15 grudnia rozgrywając aż cztery mecze i inkasując aż 12 punktów. Ta fantastyczna seria skończyła się 22 grudnia, kiedy to „Młoty” dosyć niespodziewanie przegrały 0:2 z Watfordem.

West Ham zaczął sezon źle, ale od kilku tygodni jest w bardzo dobrej dyspozycji i pnie się w ligowej tabeli Premier League

Fabiański w ciągu 18 spotkań wpuścił 27 goli i trzy razy zachował czyste konto. Jak to wyglądało w poprzednich sezonach?

sezon 2014/2015 – 38 meczów, 49 goli straconych, 7 czystych kont

sezon 2015/2016 – 37 meczów, 51 goli straconych, 9 czystych kont

sezon 2016/2017 – 37 meczów, 69 goli straconych, 8 czystych kont

sezon 20172018 – 38 meczów, 56 goli straconych, 9 czystych kont

Liczby zatem z tego sezonu nie są ani najlepsze, ani najgorsze, ale już forma West Hamu w ostatnich tygodniach na pewno nastraja optymizmem, bo nie licząc wpadki przed Świątami, „Młoty” cały czas pną się w ligowej tabeli. Jeżeli drużyna Pellegriniego wygra w czwartek z Southampton, to zrówna się punktami z ósmym w stawce Evertonem.

Spróbujemy osiągnąć jeszcze wyższy poziom, ale to oczywiście nie jest łatwe. Cały czas czujemy nieudany początek sezonu, ale się powoli odradzamy. Jesteśmy coraz bliżej szóstego miejsca, to nasz cel na teraz – powiedział trener West Hamu.

Fabiański zajmuje obecnie drugie miejsce wśród bramkarzy Premier League, jeżeli chodzi o udane intewencje – w 18 spotkaniach wykonał ich ponad 70. Polak na początku grudnia obronił trzeci z rzędu rzut karny w rozgrywkach ligowych, co jeszcze bardziej cementuje jego pozycję, jako pierwszego bramkarza w swoim zespole.

Najbardziej szczęśliwym człowiekiem obserwując regularne występy w Anglii Fabiańskiego jest Jerzy Brzęczek, który ma dziś do dyspozycji dwóch bardzo dobrych bramkarzy, którzy swoimi postawami tylko pokazują, że są gotowi do tego, aby bronić dostępu do bramki biało-czerwonych w nadchodzących eliminacjach do mistrzostw Europy.