Najlepsza bokserska walka Polaka? Mamy swój typ!

  • Redakcja

Zastanawiamy się, która walka z udziałem polskiego pięściarza w 2018 roku zrobiła na nas największe wrażenie. Sulęcki vs Jabobs? Na pewno to mocny kandydat, ale nie udało się Maćkowi wygrać tego starcia, więc mimo wszystko pozostaje niesmak. Głowacki vs Własow? To bardzo poważny typ, ale przeczuwamy, że za kilka lat nie będziemy do tej walki wracać z wypiekamy na policzkach. Dla nas najbardziej emocjonującym pojedynkiem polskiego boksera w 2018 roku był bój Adama Kownackiego z Charlesem Martinem.

Wydawało nam się prawdę mówiąc, że „Baby Face” poradzi sobie szybciej z Martinem i znokautuje byłego mistrza świata w kategorii ciężkiej, ale dziś, po kilku miesiącach od tamtego wydarzenia dochodzimy do wnosku, że taka ringowa wojna była Polakowi potrzebna. Zwroty akcji, panowanie Polaka, groźne kontry Amerykanina, w końcu dojdzie do głosu czarnoskórego pięściarza, którymi kilkoma mocnymi ciosami zachwiał pewnym siebie Kownackim. Naprawdę – oglądaliśmy walkę, podczas której nie mieliśmy nawet chwili wytchnienia i baliśmy się mrugać. Zwroty akcji działy się tak szybko, że cała walka minęła nam w głowie w ciągu kilku minut, a słysząc gong końcowy byliśmy wkurzeni na sędziego, że rozdzielił pięściarzy i nie pozwolił im jeszcze raz wyjść na środek ringu.

Kownacki był przez wielu ekspertów stawiany w roli faworyta w tej walce i faktycznie nie zawiódł, ale miał też w ciągu 10 rund sporo problemów. Ostatnia odsłona – bijatyka na całego, z której nasz reprezentant wyszedł zwycięsko, ale towarzyszyły mu ciężkie chwile. Biorąc pod uwagę dotychczasową karierę Kownackiego być może to były właśnie najtrudniejsze dla niego trzy minuty spędzone w ringu. Przed walką z Martinem aż 14 z 17 pojedynków łomżanin wygrał przed czasem, a Martin nie dość, że postawił mu trudne warunki, to doprowadził do sytuacji, w której do Polak był wstrząśnięty i przyjmował mocne uderzenia Amerykanina.

Zwycięstwo Kownackiego z Martinem spowodowało, że Polak plasuje się obecnie w czołowej dziesiątce najlepszych pięściarzy kategorii ciężkiej na świecie i wiele wskazuje na to, że po wygraniu kolejnej walki, z Geraldem Washingtonem, będzie zasługiwał na pojedynek o pas mistrzowski. Wcześniej „Baby Face” rozprawił się z Arturem Szpilką i Iago Kiladze, w starciu z Martinem udowodnił, że jest gotowy do tego, by wkroczyć do ścisłej czołówki najlepszych w królewskiej dywizji. Bez zwycięstwa w efektownym stylu z byłym mistrzem świata nie byłyby możliwe jego mocarstwowe plany już w 2019 roku.

Zdaniem wielu Kownacki jest już tylko o krok od walki o mistrzowski tytuł

Kownacki trenuje na co dzień z Jarrellem Millerem, czyli pogromcą z tego roku Tomasza Adamka. Kiedyś opinie o ich sparingach, w których raz zwycięża jeden, a raz drugi, traktowaliśmy z dystansem, ale po zobaczeniu tego, co „Big Baby” zrobił z „Góralem” nabieramy do tych słów szacunku. Jeżeli faktycznie tak jest, a Kownacki najczęściej trenuje właśnie z Millerem i faktycznie stawia mu opór, to wierzymy w niego jeszcze bardziej. Widzieliśmy bowiem w trzech kolejnych walkach z jego udziałem, że cały czas się rozwija, dochodzimy do wniosku, że na pewno ciężko trenuje, by być jeszcze lepszym pięściarzem. To nastraja nas optymizmem i każe wierzyć, że Kownacki faktycznie może być mistrzem świata.

Miejmy nadzieję, że za rok również będziemy o Kownackim pisali w samych superlatywach, a – kto wie – może Polak będzie już wtedy mistrzem świata?