Bożydar Iwanow: Pomiędzy Neres(z)em a „Manczesterem”

  • Redakcja

Ubiegłotygodniowa wizyta w Amsterdamie przy okazji spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Ajaksem a Bayernem Monachium po raz kolejny uświadomiła mi, jak ważna dla polskiego widza jest doskonała i prawidłowa wymowa nazwisk zagranicznych piłkarzy. Że to ta kwestia budzi często największą krytykę ukrytych często za przedziwnymi „nickami” anonimowymi hejterami z lubością korzystających z dobrodziejstw mediów społecznościowych. A wcześniej koczujących na polu wszelkiej maści internetowych forów.

Pozwoliłem sobie na eksperyment. W związku z tym, że przed każdym meczem spotykamy się z oficerem prasowym i ludźmi odpowiadającymi za sprawy telewizyjne, tym razem związanymi z holenderską telewizją, zadałem pytanie, które miały potwierdzić, czy dobrze wymawiam nazwiska dwóch piłkarzy. To Matthijsa De Ligta używałem poprawnie: „De Licht”. Frenkiego De Jonga, już nie. Używałem „h” na końcu, a on jest „Frenkie De Jon”. Po prostu, bez żadnej końcówki. Już za pośrednictwem twittera i nagrań wykorzystywanych przez Romana Kołtonia dowiedzieliśmy się, że wymowa jest niewłaściwa. Że ma być „De Jonh” i „De Ligt”.  Okay…

Dodam jeszcze, że żaden z obecnych na „brifingu” komentatorów różnych nacji nie zadawał sobie trudu by potwierdzić „swoją wersję” wymowy.

Eksperymentuję dalej. Interesuje mnie Brazylijczyk David Neres. Używam formy z „s” na końcu choć z portugalska powinno używać się „sz”, ale ktoś kiedyś bodaj na twitterze prawie zmieszał mnie za to z błotem, więc uznałem, że skoro się zna, będę mówił Neres. Ale badam temat: idę do komentatora radiowego z Holandii: „Na pewno Neresz” mówi. Piętro wyżej – komentator holenderskiej TV – „Oczywiście Neres” – zapewnia. Dalej już nie szukam. Boję się! :))

I to nasz odwieczny, ale sztuczny w mojej opinii problem. Kiedyś wyśmiewano Darka Szpakowskiego, że mówił „Szira”, ale przecież tak Anglicy wymawiali nazwisko swego wybitnego snajpera. Sam mówiłem „Runi” albo „Bekam”, a gdy pierwszy raz wylądowałem  Manchesterze pani w samolocie powiedziała „Łelkam in Manczester”. Bo tam jest to „Manczester”, choć wszędzie indziej „Menczester”.  Co za różnica? Przecież wiadomo, o jakim mieście mowa.

Dlatego wzorem zagranicznych sprawozdawców nie zamierzam się przejmować, czy nazwisko tego czy innego piłkarza wymówię idealnie. Bo dla jednego Neres będzie Nereszem, a innego Neresem. Ale ciągle chodzi o tego samego brazylijskiego skrzydłowego, który do Holandii trafił z Sao Paolo.

PS: Jestem na urlopie w Maroko, skąd pochodzi Hakim Ziyech. Koledzy z TVP podczas Mistrzostw Świata używali formy „Zijesz”. Pytałem w Holandii: tu zwracają się do niego tylko „Zijech”. Wczoraj w taksówce w Agadirze zwróciłem się do kierowcy z tym samym zagadnieniem. Odpowiedź jest „Zijesz”. To może jednej wersji używać, jak gra w Ajaksie, a drugiej w reprezentacji? Hm? Jak myślicie?