Piękna historia obrała kurs na dno?

  • Redakcja

Tylko trzy kluby nigdy nie spadły w historii hiszpańskiej ligi. Dwa z nich wszyscy kibice wymieniliby bez zająknięcia, czyli Real Madryt i Barcelona. Co do trzeciego powstałyby pewne rozbieżności. Jedni by wymienili Valencię, inni Atletico Madryt, a jeszcze inni Sevillę. To jednak Athletic Bilbao jest tą ekipą, która obok Królewskich i Blaugrany nigdy nie spadła z ligi. W tym sezonie może się to zmienić…

Nie ukrywamy, że jest nam smutno na samą myśl o tym, że to może się stać za niespełna pół roku. Ekipa z San Mames jest nie tylko 8-krotnym mistrzem Hiszpanii i 24-krotnym zdobywcą krajowego pucharu. Jest klubem, który bardzo dba o tzw. klubowe DNA. I nie mamy na myśli tego, że sprowadzają do Bilbao zawodników, którzy na konferencjach prasowych walą ściemę, że od dziecka marzyli o tym, żeby wystąpić na San Mames. Nie. Od zawsze Athletic stawia na Basków, czyli piłkarzy z regionu. Z ich ust słowa o aspiracjach gry w tym klubie są jak najbardziej szczere. Żeby wam pokazać skale tego zjawiska, przypomnimy o tym, że skauci z tego klubu pojawiali się na meczach Górnika Zabrze, żeby obserwować Igora Angulo. Nie dlatego, że zauważyli w Ekstraklasie miejsce, które produkuje wyjątkowych kozaków. Po prostu napastnik Górnika Zabrze był w szczycie formy i przede wszystkim JEST BASKIEM. Skauci z Bilbao nie mogli przepuścić okazji, żeby nie sprawdzić, jak ich człowiek wygląda na boisku. Nawet jeśli trzeba było się wybrać do zimnej Polski.

Ostatnia porażka Athletic Bilbao z Levante 3:0 przelała czarę goryczy kierownictwa klubu. Z zespołem pożegnał się trener Eduardo Berizzo, a jego miejsce zajął Gaizka Garitano. Nie dziwne, że baskijscy włodarze zdecydowali się na ten ruch. Ligę da się jeszcze odratować. Do miejsca, gwarantującego utrzymanie brakuje im zaledwie trzech punktów. Jednak nic nie przysłoni fatalnego obrazu Athleticu w tym sezonie. Ekipa z San Mames wygrała w bieżących rozgrywkach zaledwie raz. Na 14 meczów udało im się wygrać tylko u siebie ze słabym Leganes i to jeszcze po golu w doliczonym czasie gry. Nie ma co się dziwić, że w tym momencie sięgnięto po trenera, który od lutego 2017 był na bezrobociu. Wcześniej Garitano prowadził takie ekipy Real Valladolid, Eibar i Deportivo La Coruna. Ta lista nie robi wrażenia, szczególnie, że gość od prawie dwóch lat nie mógł nigdzie znaleźć zatrudnienia. Ale kto wie, może zadziała efekt „nowej miotły”?

O tym będziemy mogli się przekonać m.in. dzisiaj. Atheltico mierzy się w rewanżowym meczu z Huescą w ramach Copa de la Rey (kursy w forBET: 1 – 2.90, x – 3.25, 2 – 2.35). Pierwszy mecz Baskowie wygrali u siebie 4:0, więc są raczej pewni awansu. Jednak każde kolejne zwycięstwo jest na wagę złota, chociażby dlatego, żeby poprawić morale w zespole.