Ekstraklasowi skauci! Sprawdźcie tego kozaka!

  • Redakcja

W Ekstraklasie przerabialiśmy wszystko. Mieliśmy ekipy złożone ze Słowaków, były brazylijskie zaciągi, a ostatnio strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Hiszpanów, których nie za bardzo chcą na Półwyspie Iberyjskim (patrz: Carlitos). Wczoraj jednak w oko wpadł nam nietypowy zawodnik z trzeciej ligi argentyńskiej.

Jakby co, to nie chodzi o bramkarza, czy obrońce, którzy popełnili tego babola. To nas nie rusza. Wystarczyło prześledzić wczorajsze mecze z Pucharu Polski, żeby zdać sobie sprawę, że nie trzeba oglądać meczów z południowoamerykańskich lig, żeby zobaczyć takie obrazki.

Wracając do tematu, jak zdążyliście zauważyć piłkę z linii bramkowej wybił sympatyczny czworonóg. Zanim pomyślicie, że taki profil piłkarza nie nadaje się na środkowego obrońcę, przypomnimy historię Fabio Cannavaro, któremu na początku kariery mówiono, że jest za niski. Oczywiście, nie sądzimy, że trzecioligowiec z Argentyny będzie w stanie zdobyć Złotą Piłkę, ale czy jest za słaby na Ekstraklasę? Doskonale znacie odpowiedź.

Materiał, który zaprezentowaliśmy na początku tekstu pokazywali wczoraj nawet w „Teleekspresie” (serio), więc mamy do czynienia z piłkarzem rozpoznawalnym. Może on przyciągnąć na stadion nie tylko kibiców piłki nożnej, ale i sympatyków wszelakich zwierząt futerkowych. Zapytacie: „ale co z tego, że zwiększy się sprzedaż biletów, skoro spadnie poziom sportowy?” A my nie do końca mamy przekonanie, że drużyna Ekstraklasy, która zdecyduje się na zatrudnienie tego czworonoga faktycznie straci na jakości.

W ostatniej kolejce naszej rodzimej ligi obserwowaliśmy mnóstwo błędów środkowych obrońców, które wydawały nam się niemożliwe na tym poziomie. Nie będziemy wymieniać nazwisk, żeby nikt nie został pominięty, bo naprawdę jest tego sporo. Ten pies mógłby z powodzeniem grać w 80% klubów Ekstraklasy, ponieważ to go odróżnia od ekstraklasowych kopaczy, że jest szybszy i ma większą ochotę do gry. Jeszcze ten timing… Kawał gracza!  Kiedy dodamy do tego, że jest tani w utrzymaniu i najprawdopodobniej nie będzie gwiazdorzył po jednej dobrej rundzie w jego wykonaniu, mamy idealne rozwiązanie dla większości klubów.

Może warto pochylić się nad kandydaturą tego zawodnika? My byśmy na pewno go nie skreślali. Jesteśmy przekonani, że i dziennikarze mieliby więcej z niego pożytku, niż z większości piłkarzy. Na pewno nie dałby nudniejszego wywiadu, niż te, które czytamy na co dzień. Mamy nadzieje, że ten zawodnik nie został zdyskwalifikowany przez to, że nie został zgłoszony na mecz, w którym dokonał interwencji. Widać, jak bardzo mu zależy na losie swojej obecnej drużyny, stąd ta interwencja, która uchroniła jego zespół przed całkowitą kompromitacją. Mamy nadzieje, że komisja tamtej ligi nie zdyskwalifikuje go z tego powodu. A nawet jeśli, to tym bardziej trzeba ściągnąć tego piłkarza! Pytanie tylko, czy PZPN nie nałoży z tej okazji limitu na liczbę zwierząt w klubach…