Angielskie Wyjście #18 – Ostatni akt dominacji Obywateli?

  • Redakcja

Karol Czyżewski: Nietypowe były to zmagania angielskiej Premier League – za nami przecież weekendowa kolejka oraz konfrontacje z tygodnia. Jakoś musimy wyciągnąć z tego średnią, a chyba najprościej zrobić to na przykładzie Manchesteru United. Czerwone Diabły w sobotę zremisowały na wyjeździe Southampton 2:2 (kosztowało to Marka Hughesa utratę posady), by następnie podzielić się punktami po rezultacie 2:2 z Arsenalem. Klasa rywali nieporównywalna, a mimo to osiągnięty taki sam wynik – co ciekawe z obydwu rezultatów zadowolony był raczej Jose Mourinho! To jak to jest z tym Manchesterem – to się nazywa właśnie powtarzalność? A może przesadzaliśmy z siłą Kanonierów (do których przejdziemy w dalszej części)? 

Dominik Bożek: Ładnie Martial uczcił swoje urodziny. W każdym z tych stwierdzeń jest sporo racji. Ostatnia kolejka Premier League była też nietypowa z jednego powodu: żadna z drużyn nie zachowała czystego konta. Wracając jednak do meczu United z Kanonierami i pozostając jednocześnie przy ciekawostkach: wiesz, że De Gea jest pierwszym bramkarzem po Łukaszu Fabiańskim, który zdołał obronić strzał Aubameyanga w tym sezonie? Z innych ciekawostek statystycznych: wiesz kto stracił najwięcej piłek w tym sezonie spośród wszystkich zawodników występujących w angielskiej Ekstraklasie? Podpowiem, że to Mistrz Świata i podopieczny Mourinho. Ale dobra, już koniec z tymi ciekawostkami. Pora na konkrety! W weekend można już na spokojnie stawiać na United, co? Kiedy mają wygrywać, jak nie u siebie z Fulham? (kursy w forBET: 1 – 1.35, x – 5.50, 2 – 9.90) Szkoleniowiec ostatniej drużyny w tabeli w ostatniej serii gier podejmował swój były klub, Leicester City. To spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Fulham na gwałt potrzebuje punktów, ale wątpię, żeby je zdobyli na Old Traford. Nawet biorąc pod uwagę to, co dzieje się w Czerwonej części Manchesteru.

K.C.: Przyznam Ci się w tajemnicy, że oglądałem trochę ten mecz Fulham i z jego przebiegu to gospodarze powinni wygrać. Brakowało skuteczności pod bramką, a sytuację ratował także parę razy Schmeichel – ten remis to bardziej wygrana dla gości. Nie przekreślałbym zatem szans piłkarzy Ranieriego na zagrożenie Czerwonym Diabłom – widać wyraźny progres pod wodzą włoskiego szkoleniowca i myślę, że warto optymistycznie wierzyć w urwanie chociaż punktu nadchodzącym rywalom. Jeżeli szukać pewniaczka, to zwróciłbym swe myśli ku spotkaniu West Ham – Crystal Palace (kursy forBET 1 – 2,30, x – 3,40, 2 – 3,30). Ja wiem, że to jednak derby Londynu, lecz forma Młotów może napawać optymizmem – najpierw 3:0 z Newcastle, teraz 3:1 z Cardiff. No i jeszcze obroniony rzut karny przez Łukasza Fabiańskiego – jest tutaj duży potencjał na przyszłość! 

D.B.: Świetnie, że Fabian w końcu zachował czyste konto, a obroniony karny przeciwko Cardiff musiał cieszyć go podwójnie, biorąc pod uwagę jego przeszłość w Swansea. Jak już wspomnieliśmy o Cardiff i Polakach, to może warto się pochylić nad Jankiem Bednarkiem. Przyszedł nowy menadżer, a pozycja 22-latka się nie zmieniła (Southampton przegrało 3:1 z Tottenhamem, a Bednarek był poza kadrą). Zdaję sobie sprawę, że przez te parę jednostek treningowych Bednarek nie musiał przekonać do siebie nowego przełożonego, ale może weźmie go do kadry meczowej na mecz w Walii? (kursy w forBET: 1 – 2.95, x – 3.25, 2 – 2.65) Wydaje mi się, że chyba za bardzo przeceniamy naszego rodaka i nie jest on na tyle dobrym piłkarzem, żeby regularnie grywać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii.

K.C.: Jest to dla niego jakaś szansa – Mark Hughes nie miał specjalnie pomysłu na zagospodarowanie naszego reprezentanta, może inaczej postąpi Ralph Hassenhutti? Patrząc na obecną sytuację w tabeli coś przecież trzeba zmienić, chociaż osobiście dałbym Bednarkowi jakieś pół roku na okrzepnięcie w Championship: to chyba najrozsądniejsze rozwiązanie, a po co czekać z nimi do końca sezonu i spadku Świętych? Skoro mówimy już o oczekiwaniu – chyba najważniejszym wydarzeniem nadchodzącej kolejki jest starcie Chelsea – Manchester City! Maszyna Maurizio Sarriego nieco wyhamowała – 3 ostatnie mecze i dwie porażki, w tym wczorajsza 1:2 przeciwko Wolves. Obywatele wyglądają natomiast na walec gotowy rozjechać graczy z zachodniego Londynu: pewna dwójka? (kursy forBET 1 – 3,95, x – 3,90, 2 – 1,90) 

D.B.: Jak dla mnie pewna dwójka i nawet nie ma co tutaj więcej dodawać. Aczkolwiek wiadomo, że Chelsea będzie miała za sobą całe Stamford Bridge, ale czy to zrobi wrażenie na piłkarzach Guardioli? Śmiem wątpić. Podałeś tweeta, że w razie porażki to będzie czwarty najgorszy wynik w erze Abrmowicza, więc w Londynie tragedii nie ma. Skoro jesteśmy już przy seriach, to Liverpool Kloppa zaliczył najlepszy start w ich 126-letniej historii. Nie ukrywam, że się z tego cieszę, bo lubię tego niemieckiego wariata. Jego ekipa będzie otwierać nachodzącą kolejkę wyjazdowym meczem z Bournemouth (kursy w forBET: 1 – 5.00, x – 4.35, 2 – 1.65). Jak miałbym się decydować, to wolałbym postawić większą kasę na The Reds, niż mniejszą na City. Kursik różni się niewiele, a wydaje mi się, że to ekipa z Anfield Road jest większym pewniakiem w swoim spotkaniu.

K.C.: Meczyk z Burnley niczego sobie – sytuację uratował wręcz w ostatniej akcji Alisson, poszła kontra i z 2:1 zrobiło się pewniejsze 3:1. Wisienkom będzie niezwykle trudno zatrzymać tak świetnie dysponowanego rywala – szczególnie patrząc na fakt, jakim składem na graczy Dyche’a wyszli The Reds i jaki wynik osiągnęli. Tym razem w grze będzie o wiele bardziej optymalna jedenastka, co powinno zakończyć się ich triumfem – zapowiada się na to, że ta kolejka Premier League może zwiastować same pewniaki! Czy tak stanie się w rzeczywistości? Zmagania rozpoczniemy już w najbliższą sobotę!