Neymar w PSG zarabia na…. dziękowaniu kibicom za doping?

  • Redakcja

Powiedzieć, że PSG jest klubem specyficznym, to jak nic nie powiedzieć. Dziwne zapiski w kontraktach zawodników, klauzule, które w żadnym innym klubie nie mają miejsca – od czasu do czasu takie informacje wyciekają za pośrednictwem francuskiej prasy do kibiców i wtedy rozpoczyna się burzliwa dyskusja. Wczoraj dobiliśmy chyba jednak do szczytu absurdu – Football Leaks podało, że Neymar wraz z kolegami zarabiają również na tym, że… dziękują kibicom za doping podczas meczów.

Tak, to nie żart, choć naprawdę brzmi groteskowo. W prasie francuskiej mamy średnie rozeznanie, więc nie chcemy, żeby ktoś zarzucił nam, że kopiujemy bzdury i piszemy o czymś, co pismak napisał na kolanie podczas przerwy śniadaniowej i teraz śmieje się z każdego udostępnionego przez niego „newsa”. Patrząc tak jednak na chłodno… akurat w PSG takie rzeczy są możliwe i wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby piłkarze dostawali premie za to, że spędzą kilkanaście sekund po każdym ze spotkań w towarzystwie swoich fanów, którzy przyjechali pół Europy, żeby się z nimi zobaczyć.

Nie chodzi oczywiście o wspólny obiad i rozmawianie o futbolu. Nie chodzi o zarywanie nocy na grę w FIFĘ lub spacery po Paryżu i zwiedzanie starego miasta. Chodzi o coś, co dla każdego młodego chłopaka po raz pierwszy zakładającego korki na trening jest marzeniem – móc po meczu podejść do swoich kibiców i podziękować im za doping.

To z pewnością jest też wielkim marzeniem każdego z fanów – być przez sekundę bliżej swoich idoli, móc spojrzeć na nich, powiedzieć coś w ich kierunku, pomachać do nich, poczuć z nimi jedność. Okazuje się jednak, że to wszystko jest zwykłą, ustawioną ściemą, a piłkarze wcale nie chcą nikomu za nic dziękować. Robią to z łaski tylko dlatego, że ktoś im każe, a zarabiają oni na tym więcej niż niejeden zawodowy piłkarz grający w innym klubie.

Według Football Leaks premie wynoszą od 33 do 375(!) tysięcy euro miesięcznie. Tym, którego wynagrodzenie jest największe, jest oczywiście Neymar.

Zastanawiamy się, na czym jeszcze zarabiać mogą piłkarze PSG? Gole, asysty, zwycięstwa, reklamy – to wszystko jest absolutnie normalne. Może Neymar zarabia na tym, że kilka razy w meczu uśmiecha się do kamery? A może na tym, że wraca na swoją połowę przy stałych fragmentach gry? Może PSG dodatkowo wynagradza go za to, że pogłaszcze po głowie chłopaka od podawania piłek lub puści oczko do stewarda?

Powtarzamy: jeżeli to prawda, to jesteśmy w szoku. Coś tak absurdalnego po prostu nie mieści nam się w głowach.