Kolorowy ptak, który odmienił grę Legii

  • Redakcja

Ricardo Sa Pinto przychodził do Legii Warszawa jako trener, który był dla wszystkich wielką zagadką. Zgoda – jego piłkarskie CV wskazywało na to, że mamy do czynienia z gościem, który zna się na futbolu, a już na pewno sporo w tej dyscyplinie widział. Gorzej radził sobie na ławce trenerskiej, bo w żadnym klubie nie potrawił na dłużej zagrzać miejsca. Kibice stołecznego klubu coraz częściej zadają sobie pytanie: czy barwny Portugalczyk uzdrowi mistrzów Polski i wprowadzi „Wojskowych” na wyższy poziom?

Legia jest minimalnym faworytem według fotBET w wyjazdowym spotkaniu z Pogonią Szczecin. Kursy prezentują się następująco: 1 – 1.8, X – 3.2, 2 – 2.65.

Legia pod jego wodzą rozegrała do tej pory 13 spotkań – jedno w eliminacjach do Ligi Europy, dwa w Pucharze Polski i dziesięć w ekstraklasie. Bilans Portugalczyka prezentuje się następująco: 7 zwycięstw, 5 remisów i jedna porażka. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Sa Pinto przejmował klub, gdy ten znajdował się w totalnej rozsypce, a trzy pierwsze mecze nie są efektem jego pracy (remis z Dudelange i 1:4 z Wisłą Płock), to dorobek wydaje się bardzo dobry. Od początku września Legia nie przegrała ani jednego spotkania pokonując w międzyczasie między innymi Lecha Poznań, demolując u siebie Górnik Zabrze oraz eliminując z Pucharu Polski Chojniczankę i Piasta Gliwice.

Największą zasługą na ten moment Sa Pinto jest to, że nie przywiązuje się w ogóle do nazwisk. Z polskimi trenerami bywa różnie – przychodzi krajowy szkoleniowiec do klubu, ma swoich faworytów jeszcze przed pierwszym treningiem. W tym wypadku było inaczej i po 13 meczach wygląda to obiecująco – pod skrzydłami Portugalczyka obudził się Carlitos, który zdobył wszystkie 7 goli, od kiedy Sa Pinto pracuje przy Łazienkowskiej. Lepiej wygląda również Dominik Nagy, który w ostatnich trzech meczach strzelił 2 gole i zaliczył 2 asysty. Do tego w końcu regularne szanse dostaje Sebastian Szymański (4 z ostatnich 5 meczów od deski do deski), w sześciu spotkaniach 3 bramki strzelił Michał Kucharczyk. Legia w końcu się ustabilizowała, jej gra zaczyna być poukładana, a na boisku pojawiają się ci piłkarze, którzy na to zasługują, a nie ci, którzy mają grać.

Z Sa Pinto nie mają łatwo… sędziowie oraz dziennikarze. Portugalczyk irytuje ciągłymi narzekaniami na pracę arbitrów, w czym przypomina swojego rodaka, Jose Mourinho. Mikrofony przy jego ławce trenerskiej muszą być wyłączone, bo opiekun Legii rzuca mięsem na prawo i lewo, co nie wygląda elegancko – na szczęście mało osób w Polsce rozumie język portugalski. Póki jednak „Wojskowi” będą osiągać dobre wyniki, Legia będzie wygrywała kolejne spotkania, to nikt nie będzie Sa Pinto wytykał narzekania na infrastukturę polskich dróg (co miało niedawno miejsce) oraz olewanie dziennikarzy, co ten regularnie robi.

Co będzie weryfikacją pracy Sa Pinto w Legii? Niestety, ze względu na słabość naszej ligi, nie będzie to zdobycie mistrzostwa Polski, gdyż poprzednie lata pokazały, że nawet słaba ekipa ze stolicy sięgała po to trofeum. Trzeba będzie zatem poczekać aż do najbliższych wakacji, gdy Legia (o ile oczywiście zostanie mistrzem Polski) podejdzie do walki o europejskie puchary. Do tego momentu możemy Sa Pinto chwalić i mówić, że gra prowadzonego przez niego zespołu zachwyca. Nic tak jednak nie zweryfikuje jego trenerskiego warsztatu, jak własnie Europa, która w ciągu ostatnich dwóch latach jego poprzednikom odbiła się czkawką.