Dlaczego Szpilka nie może przegrać Wachem?

  • Redakcja

Już w sobotę najbardziej emocjonujący pojedynek polsko-polski w rodzimym boksie, czyli konfrontacja Artura Szpilki z Mariuszem Wachem. Co by nie mówić o karierach obu pięściarzy – to starcie, które „grzeje” publiczność, o którym dużo mówiło się w poprzednich latach i do którego na szczęście dojdzie już w najbliższą sobotę. Kursy w forBET na ten pojedynek prezentują się następująco: zwycięstwo Szplki 1.62, zwycięstwo Wacha: 2.15.

O ile prezentowany przez obu bokserów poziom sportowy wydaje się być zbliżony, o tyle większa presja ciążyła będzie z pewnością na Szpilce, który ma wiele do stracenia. Dlaczego? Tu postanowiliśmy przedstawić kilka argumentów.

Szpilka jest młodszy

Powód banalny i wie o nim każdy – „Szpila” jest młodszym i bardziej perspektywicznym pięściarzem. Tu Ameryki nie odkryjemy, każdy może zajrzeć w metryczki obu panów, ale mimo tego obaj pięściarze mają na swoim koncie tyle samo porażek (po trzy). O ile przegrana walka 38-letniego zawodnika jest czymś normalnym, o tyle o prawie dekadę młodszy pięściarz nie może czterokrotnie wychodzić z ringu na tarczy. Gdy spojrzymy na częstotliwość toczonych pojedynków przez Szpilkę, to wyjdzie nam, że od pamiętnego zwycięstwa z Tomaszem Adamkiem, które miało miejsce cztery lata temu, „Szpila” między liny wychodził tylko siedmiokrotnie, z czego trzy razy przegrywał.

Szpilka nie może tylko przegrywać

Kontynuujemy poprzedni wątek. Jeżeli przyjmiemy, że Szpilka przegra z Wachem, to w ciągu niespełna trzech lat będzie miał na swoim koncie tylko cztery pojedynki, z czego aż trzy będą przegrane. Jedyne zwycięstwo miało miejsce z Dominickiem Guinnem, który od razu po walce zakończył sportową karierę. Nazwiska jego rywali – Wilder, Kownacki i Wach – robią wrażenie, ale… nikogo może to nie interesować. Odbudowanie pozycji w światowym boksie po czterech czerwonych okienkach w Boxrecu może trochę potrwać.

To Szpilka miał być pierwszym polskim mistrzem świata

Szpilka od dawien dawna powtarzał, że będzie pierwszym polskim pięściarzem, który zdobędzie tytuł mistrzowski w kategorii ciężkiej. Trochę wody w rzece upłynęło, a wraz z nią… odpływają szanse Polaka na ten prestiżowy tytuł. Mowa oczywiście o oczekiwaniach kibiców, którzy przestają wierzyć w to, że „Szpila” słowa dotrzyma. Takimi tezami jednak były rywal Wildera sam rozpoczął wywieranie na sobie presji, z której… może być już niedługo rozliczony.

Szpilka dwie z trzech ostatnich walk przegrał

Szpilka nie wygra przed czasem…

Bo z Wachem nikt nie wygrał jeszcze przed czasem. Wielu bokserskich ekspertów jest zgodnych – „Wiking” jest nie do przewrócenia, ale w pełni zmobilizowany i aktywny od początku będzie miał spory atut w postaci siły, którą zawsze imponował. Gdy Szpilka w dalszym ciągu będzie nisko opuszczał ręce i odkrywał się, Wach będzie chciał to wykorzystać. Ze świadomością tego, że nawet na chwilę nie będzie mógł zmrużyć oka, „Szpila” wyjdzie do ringu, co jest dla niego dalekie od sytuacji konfortowej.

From hero to zero

Szpilka przegrywając z Wachem w ciągu 34 miesięcy z pretendenta do tytułu mistrzowskiego zostanie trzecim lub czwartym najlepszym „ciężkim” w Polsce. Takie są realia – najpierw porażka z Kownackim, teraz potencjalna z Wachem, do tego jest jeszcze Izu Ugonoh, które ma ambitne plany na swoją karierę. Szpilka przestanie budzić zainteresowanie, jego walki będą „o coś”, a nie o wielkie trofea.

Szpilka drażni promotora

Czyli Andrzeja Wasilewskiego, który wielokrotnie podczas wywiadów mówił o tym, że jego podopieczny jest dosyć specyficznym i trudnym gościem. O ile Szpilka wygrywał albo przegrywał, ale przynosił duże zyski, to wszystko się zgadzało – promotor inwestował w jego karierę, organizował mu możliwie najlepsze warunki do przygotowań. Gdyby jednak zwycięstw i wielkich walk nie było…

KSW alternatywą

Swego czasu mówiło się o tym sporo, dziś temat ucichł, ale ewentualna porażka może spowodować… koniec kariery Szpilki. W KSW na pewno zarabiałby dobrze, lepiej niż na podrzędnych galach w Polsce, a wciąż byłby na świeczniku i budowałby swoje nazwisko w nowej dyscyplinie sportu. Nie chcemy oczywiście podejmować decyzji za Artura, nie o to chodzi, życzymy mu sukcesów w boksie, ale kusząca propozycja, która w każdej chwili na niego czeka może pomóc mu odwiesić rękawice bokserskie na kołek.

Jak skończy się polska walka roku? Naładowany Szpilka czy doświadczony i wyważony Wach? Wszystkiego dowiemy się w sobotni wieczór.