Rozczarowująco słabe Nietoperze

  • Redakcja

Mieli w tym sezonie atakować podium, strącając z niego osłabiony Real Madryt. Mierzyli w zajście jak najdalej w rozgrywkach Ligi Mistrzów, sprowadzając klasowych piłkarzy. Nieśmiało celowali w zdobycie Pucharu Króla przy odpowiednio ułożonej drabince. Słowem, Valencia przed tym sezonem miała wielkie plany. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała te zapowiedzi i Nietoperze obecnie marzyłyby o powtórzenie wyniku sprzed roku, który jeszcze parę miesięcy temu był dla nich niesatysfakcjonujący.

Z powyższych zapowiedzi najbliżej im do osiągnięcia Copa de la Rey. „Najbliżej” jednak nie znaczy „blisko” – po prostu Valencia jest nadal w grze o to trofeum i może liczyć, że wraz z kolejnymi rundami Pucharu przyjdzie forma, która pozwoli im sięgnąć po to trofeum. Póki co, wyeliminowali oni trzecioligowy Ebro, ale nie zrobili tego w oszałamiającym stylu. Podopieczni Marcelino od 29. minuty grali w przewadze po czerwonej kartce dla zawodnika gospodarzy. To jednak nie przeszkodziło im przegrywać w tym meczu po bramce w 61. minucie. Na szczęście dla piłkarzy z Mestalla, na to spotkanie wrócił Santi Mina po miesiącu przerwy, spowodowanej kontuzją. 22-latek strzelił dwie bramki w 71. i 80. minucie, co premiowało jego zespół do dalszej gry w tych rozgrywkach. Ten tryumf nie uspokoił jednak kibiców z Walencji.

W La Liga sytuacja Valencii jest dramatyczna. Po 11 kolejkach legitymują się 11 punktami. Walencjanie dotychczas, oprócz wyżej wspomnianego zwycięstwa, wygrali zaledwie raz w tym sezonie. Zwycięstwo z Realem Sociedad na wyjeździe 0:1 było ich jedyną wygraną w lidze, a wcale nie musiało do niej dojść, gdyż w 67. minucie Willian Jose zmarnował karnego, który mógł dać wyrównanie. Nietoperze można śmiało nazwać królami remisów, gdyż w tej kampanii zaliczyły one ich aż 10 (8 w La Liga, 2 w Lidze Mistrzów). W letnim okienku transferowym do klubu przyszli Czeryszew, Batshuayi, Gameiro, czy Diakhaby, czyli zawodnicy o ugruntowanej marce. Odszedł tylko Zaza, ale trzeba zaznaczyć, że władze Valencii podziękowały mu za współpracę na wyraźną prośbę trenera. Jak już wspominaliśmy, przy takich wzmocnieniach spodziewano się o wiele lepszych rezultatów.

Jako jedną z przyczyn tego kryzysu, podaje się fatalną nieskuteczność Nietoperzy. Oddali oni w 11 kolejkach 159 strzałów, z których padło zaledwie 7 goli. Daje nam to przerażającą średnią jednej bramki na 22.7 strzału. Powodem tego jest nie tylko słaba postawa piłkarzy ofensywnych, ale i bramkarzy drużyny przeciwnych, którym zdarza się grać mecze życia przeciwko Walencjanom.

W Lidze Mistrzów sytuacja Valencii wbrew pozorom nie jest taka tragiczna. Owszem, po losowaniu niektórzy upatrywali ich jako drugą drużynę do wyjścia po Juventusie, biorąc pod uwagę niezbyt przyjemną atmosferę w Manchesterze United. Nie wszystko jednak stracone, gdyż po 3 kolejkach Nietoperze mają co prawda zaledwie dwa punkty, ale do drugiego miejsca okupowanego przez Czerwone Diabły tracą tyle samo. A wcale tak być nie musiało, ponieważ remis, który osiągnęli dwa tygodnie temu z Young Boys na ich terenie, tak jak ten sezon, nie był satysfakcjonujący dla ekipy Marcelino.

Dziś pora na rewanż przed własną publicznością. Gospodarze meczu na Mestalla na pewno liczą na Juventus, który swój mecz będzie grał 2 godziny później. Jeżeli Stara Dama wygra u siebie z United (kursy w forBET: 1 – 1.60, x – 4.05, 2 – 6.00) i to samo zrobią Nietoperze w meczu z Young Boys (kursy w forBET: 1 – 1.55, x – 4.55, 2 – 6.50) to nie dość, że zaliczą oni swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie i tym samym pierwsze w tej kampanii Ligi Mistrzów, to jeszcze wskoczą w miejsce Czerwonych Diabłów na drugie miejsce w tabeli i pozwolą kibicom przez chwilę zapomnieć o zawodzie jaki im sprezentowali już na samym początku rozgrywek sezonu 2018/19.