Maniak Futbolu #16 – Lech jak typowy polski klub jest wiecznie zagubiony

  • Redakcja

Lech Poznań zwolnił Ivana Djurdjevicia po porażce z Lechią Gdańsk 0:1. Projekt Serba trwał więc w Poznaniu krócej, niż był przygotowywany. Klapa, kompromitacja – słusznie kibice i eksperci nazywają decyzję działaczy Lecha.

Najpierw Kolejorz szkolił latami Djurdjevicia, w końcu dał mu szansę prowadzenia pierwszego zespołu, by po kilku miesiącach wywalić go z pracy. Logika? Brak. Sens zwolnienia? Brak. Ivan dopiero uczy się bycia szkoleniowcem, dlatego najprawdopodobniej za wcześnie zatrudniono go w Poznaniu. Ale skoro już to zrobiono, to należało dać szansę. Realną szansę. Całą szansę, a nie jej połowę. Tym bardziej, że letnie transfery zespołu na razie się nie sprawdzają. Serb miał dostał 2-3 okienka na gruntowaną przebudowę drużyny. Nagle jednak został na początku listopada zwolniony.

Przykład Lecha pokazuje jak źle dzieje się w polskiej piłce. Ciężko o zbudowanie czegoś trwałego, skoro co chwilę zmienia się koncepcja w każdym klubie. Co chwilę trener traci pracę, przychodzi jego następca z zupełnie inną wizją. Na miejsce Djurdjevicia przyjdzie kolejny szkoleniowiec, który będzie potrzebował dwóch-trzech okienek na odbudowę poznańskiej ekipy. A dostanie je? Wątpliwe.

Brak stałości w prowadzeniu drużyny to jedna z największych bolączek polskich klubów. Dużo łatwiej jest zwolnić kolejnego trenera, niż pomyśleć przy ściąganiu konkretnych piłkarzy. Tym najlepiej dać umowy na 3 lata, wysoką pensję, nawet jeśli oglądało się ich grę tylko na YouTubie.

Co dalej z Djurdjeviciem? Początek trenerskiej kariery wypadał mu słabo. Dziennikarzom powiedział po zwolnieniu, że czuje się rozczarowany. Nic dziwnego, w końcu nie dano mu realnej szansy w Lechu.