Upadliśmy tak nisko, że może być już tylko lepiej?

  • Redakcja

Piłka ręczna była do niedawna w naszym kraju prawie tak mocna, jak siatkówka. Reprezentacja zdobywała medale na mistrzostwach świata, wielu reprezentantów grało w Bundeslidze – najsilniejszej lidze szczypiorniaka. To jednak już przeszłość. Teraźniejszość jest dla naszej piłki ręcznej o wiele smutniejsza.

W eliminacjach do Euro 2020 wylosowaliśmy w grupie Kosowo, Izrael i Niemcy. Ostatni przeciwnik jest w tym momencie poza naszym zasięgiem, ale wydawało się, że pozostałych rywali możemy ograć na pełnym luzie. A z grupy wychodzą dwa zespoły, więc każdy kibic naturalnie mógł wykalkulować: awans uzyskają Niemcy i Polacy.

Po wygranej nad Kosowem przyszła niestety niespodziewana porażka z Izraelem, która raz jeszcze przypomniała nam, jak słabi obecnie jesteśmy w szczypiorniaka. Wielkie gwiazdy odeszły, zespół budowany jest praktycznie od nowa i potrzeba czasu, by reprezentacja Polski znów liczyła się na świecie. Ostatnio rozmawialiśmy na ten temat z Grzegorzem Tkaczykiem, który powiedział:

U nas niestety pewna generacja się skończyła i nie widać następców. Z czego to wynika? Trudno wskazać jedną przyczynę, ale winne są m.in. metody szkolenia młodych zawodników. Słabo też zachęcano młodzież do uprawiania piłki ręcznej. Moim zdaniem kilka lat zostało przespanych – to też trzeba sobie głośno powiedzieć. Wtedy, gdy był boom na piłkę ręczną, to osiedliśmy na laurach, zamiast wykorzystać potencjał do rozwoju dyscypliny.

Grzegorz Tkaczyk: zmiana pokoleniowa w polskiej piłce ręcznej była zbyt drastyczna

Nie da się ukryć, że w piłce ręcznej zupełnie zmarnowane zostały sukcesy, które ta dyscyplina jeszcze niedawno osiągała. Na tej fali powinno się przyciągać młodzież do uprawiania ręcznej, ściągać sponsorów. Związek robił jednak w tym zakresie nic albo prawie nic i teraz płacimy za to zapaścią szczypiorniaka. Jedyne rozwiązanie na teraz to rzetelna praca u podstaw.

Najlepiej jest się wzorować na najlepszych, dlatego szczypiorniści powinni przyglądać się siatkarzom. Należałoby w ręcznej wdrożyć taki system szkolenia, jaki oni mają, ponieważ w siatkówce pojawiają się co rusz nowi zdolni zawodnicy. W szczypiorniaku zaś powstała dziura pokoleniowa i to odbiło się na reprezentacji. W siatce odchodzą gwiazdy, weterani, a przychodzą nowi, młodzi gracze, którzy potrafią ich zastąpić. Dzięki temu kadra siatkarska nie traci na jakości – zauważa Tkaczyk.

Czy to koniec pewnej epoki?

Siatkarze z pewnością mogą być wzorem dla piłkarzy ręcznych. Niedawny mundial pokazał bowiem, że przykładowo na środku nie musimy się martwić, gdy karierę zakończy Piotr Nowakowski. W jego miejsce z automatu wejdzie Jakub Kochanowski. Takiego komfortu nie ma w piłce ręcznej i jeszcze wiele wody musi upłynąć w Wiśle, by polski szczypiorniak udało się odbudować.