Hurkacz powoli wchodzi do elity

  • Redakcja

Nachodzą wielkie dni dla Huberta Hurkacza. Polski tenisista został wyróżniony przez światową federację. Zakwalifikowano go do prestiżowego turnieju. Jednocześnie 21-latek awansował na najwyższe miejsce w rankingu ATP.

Hurkacz weźmie udział w słynnym Next Gen ATP Finals, które rozpocznie się 6 listopada w Mediolanie i potrwa do 10-tego listopada. Wystartuje w nim ośmiu zdolnych młodych tenisistów z całego świata, których federacja wyróżniła, gdyż widzi w nich przyszłych mistrzów tenisa. W tym roku do zawodów tych zakwalifikowani zostali: Grek Stefanos Tsitsipas, Australijczyk Alex de Minaur, Rosjanin Andriej Rubłow, Hiszpan Jaume Munar, Amerykanie Frances Tiafoe i Taylor Fritz, reprezentant gospodarzy oraz Hubert Hurkacz. Wielkie brawa dla Polaka!

Warto docenić już samo to, że Hurkacz znalazł się w tak szacownym gronie. Przecież np. Rubłow potrafił już dochodzić daleko w Wielkim Szlemie, de Minaur i Tsitsipas uchodzą za wielkie tenisowe talenty. Znaleźć się wśród nich to dla polskiego gracza duże wyróżnienie. I zobowiązanie, by rozwijać się jeszcze szybciej.

Nadal człowiek

Do tej pory bowiem wrocławianin nie przebijał się w Polsce na pierwsze strony gazet. Jego kariera budowana jest bardzo powoli. Systematycznie pnie się pozycja po pozycji w rankingu. Nie było takiego wystrzału formy, jak np. w przypadku Jerzego Janowicza (mija dokładnie 6 lat od pamiętnego turnieju w Paryżu, gdzie JJ pokazał się światu po raz pierwszy). Hurkacz nie wszedł w światowy tenis z takim impetem, jak Janowicz. To źle? Może właśnie nie. „Jerzyk” równie szybko rozpoczął karierę, co ją praktycznie skończył. Można wierzyć, że w takim razie w przypadku Huberta będzie zupełnie inaczej.

79-ta lokata w zestawieniu ATP to dobre miejsce do ataku w przyszłym roku na pierwszą „50”. Pod warunkiem jednak, że Hurkacz zacznie błyszczeć także w Wielkich Szlemach. W  tym roku odbijał się w nich głównie od Marina Cilicia. Jeśli w przyszłym sezonie wylosuje szczęśliwiej, to niewykluczone, że 21-latek z „młodego zdolnego” przeobrazi się niebawem w „dojrzałego i piekielnie mocnego”.

Nawet sama Radwańska zdaje się mówić, że to już koniec