Janusz Gol: Z Rosji powoływano do kadry wszystkich, z wyjątkiem mnie

  • Redakcja

Zapraszamy do lektury wywiadu z Januszem Golem.

Wrócił Pan z Rosji do Polski. Zmieniła się Pana zdaniem Ekstraklasa od czasu, gdy Pan z niej wyjeżdżał?

Myślę, że nieszczególnie się zmieniła. Jedynie otoczka dotycząca spotkań ligowych jest większa oraz stadiony są dziś na wyższym poziomie.

Daleko Ekstraklasie do poziomu rozgrywek w Rosji?

Liga rosyjska jest w tym momencie na szóstym miejscu w Europie, więc oczywiście brakuje nam do niej sporo. Przede wszystkim musimy poprawić szkolenie, o czym mówi się od dłuższego czasu i pracować na to, by polskie kluby zachodziły jak najdalej w europejskich pucharach.

W niedawnym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” powiedział Pan m.in.: „Rosja to był dla mnie dobry okres. Żałuję tylko, że nie udało się nigdy przejść do mocniejszego klubu”. A pojawiały się jakieś oferty w ciągu tych pięciu lat spędzonych w Rosji?

Z silniejszego zespołu nie dostałem. Były propozycje z klubów podobnej rangi, co Amkar, ale uznałem, że nie ma sensu zmieniać miejsca pracy, bo w Permie miałem już wypracowaną pozycję w drużynie.

Mecz z Duchem Barei w powietrzu

Problemy finansowe Amkaru trwały od paru lat.

Racja. Od początku mojej przygody w tym klubie zawsze były dwu-trzy miesięczne zaległości z płatnością wynagrodzeń. Po sprzedaży dwóch zawodników do Spartaka Moskwa prze półtora roku istniała ciągłość finansowa. Potem znów pojawiły się problemy z regularnym płaceniem. Aż w końcu miasto zakręciło kurek i niestety drużyny już nie ma.

We wspomnianym już wywiadzie dla Przeglądu przyznał Pan też: (…)„Bywało, że w klubie po prostu nie było pieniędzy i trzeba było czekać na transzę z miasta. Później wszystko zostało wyrównane, ale był to ciężki okres. W tamtym czasie Kuba Wawrzyniak rozwiązał kontrakt z winy klubu i wrócił do Polski.” Nie chciał Pan wtedy pójść śladem Wawrzyniaka?

Zostałem, bo chciałem wtedy jeszcze grać w piłkę na wyższym poziomie niż polska liga. Myślę, że Kuba zdecydował się na tamten krok głównie z uwagi na rodzinę, którą musiał utrzymywać. Ja jeszcze w tamtym czasie dzieci nie miałem, dlatego postanowiłem nie wyjeżdżać z Rosji.

A wystąpił Pan na drogę sądową przeciwko Amkarowi?

Tak – złożyłem już wszystkie papiery w tej sprawie. Zdaje sobie sprawę, że to trochę potrwa, zanim pojawi się jakaś decyzja sądu. Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać choć część zaległości.

Zaskoczył Pana wynik, jaki udało się osiągnąć reprezentacji Rosji na ostatnim mundialu?

Jak wiadomo, tamtejsza reprezentacja przed rozpoczęciem mistrzostw nie prezentowała się zbyt dobrze. Dlatego wśród Rosjan nie panował nadmierny optymizm. Nie było wielkich oczekiwań w stosunku do występu ich drużyny na turnieju. Liczono jedynie, że zespół wyjdzie z grupy. Gospodarzom udało się jednak zaskoczyć własnych kibiców i osiągnąć bardzo dobry rezultat na mundialu.

A przed rozpoczęciem mistrzostw świata wyczuwalne było wzrastające zainteresowanie imprezą?

W Permie tego nie odczułem – może dlatego, że nie miały tam być rozgrywane żadne mecze ani też nie została tam ulokowana żadna baza reprezentacji. Podejrzewam, że większą atmosferę można było poczuć głównie w miastach-gospodarzach turnieju.

Pracował Pan w Amkarze m.in. ze Stanisławem Czerczesowem. Jak się układała wasza współpraca?

Bardzo dobrze. Trener Czerczesow ściągał mnie do Permu. Postawił na mnie od początku, ale z tego powodu też sporo wymagał. Udało mi się dość szybko dostosować do drużyny i grać na odpowiednim poziomie. W innym przypadku podejrzewam, że trener Czerczesow nie wystawiał by mnie w wyjściowej jedenastce. Tylko ciężką pracą można było zdobyć jego zaufanie.

Młodzi polscy piłkarze kuszeni są często przez rosyjskie kluby – ostatni przykład to Sebastian Szymański z Legii, którego ponoć chciało CKSA. To dobry kierunek dla naszych młodych talentów do rozwoju?

Jeżeli chodzi o takie kluby jak np. właśnie CKSA, to myślę, że tak i nie ma się tu nad czym zastanawiać. To mocna marka na rynku rosyjskim, ale także w Europie, bo przecież występuje w pucharach. Jeśli chodzi o wyjazd do średnich drużyn w Rosji, to temat nie jest już tak oczywisty i na pewno taki transfer trzeba bardziej przemyśleć.

Rozumiem, że te mniejsze kluby mogą mieć podobnie jak Amkar problemy finansowe i zespół z Permu nie jest w tym temacie wyjątkiem?

To prawda, kilka klubów w przeciągu ostatnich paru lat zniknęło z rosyjskiej mapy piłkarskiej. Inne zaś spadły do najniższej ligi i zaczynają od początku. Wszystko przez ten ostatni kryzys finansowy, który dotknął również Rosję, a także tamtejsze drużyny piłkarskie. Ale do tych silnych klubów warto iść i nawet nie ma się w tym przypadku nad czym zastanawiać.

Akcja meczu! – subiektywne podsumowanie 12. kolejki Ekstraklasy

Ostatni raz w reprezentacji Polski zagrał Pan w sierpniu 2012 roku. Czy czuje Pan niedosyt jeśli chodzi o karierę reprezentacyjną?

Wyjechałem za granicę również po to, by być powoływanym do reprezentacji. Jak jednak widać, mój transfer nie wpłynął na to, że dostawałem zaproszenia do kadry. Przenosiny do Rosji były jednak dobrym ruchem, bo grałem w mocniejszej lidze. Widać na drużynę narodową to nie wystarczyło. Zresztą od samego początku nie byłem nawet brany pod uwagę pod kątem reprezentowania kraju. Trochę to dziwne, bo z ligi rosyjskiej powoływano do kadry praktycznie wszystkich polskich piłkarzy, którzy w niej występowali, prócz mnie.

Nie było Pana na Euro 2016 i na tegorocznym mundialu, choć wielu kibiców i dziennikarzy apelowało, by dostał Pan szansę w kadrze.

Po dwóch latach od wyjazdu do Rosji moja nadzieja na występy w zespole narodowym znikła zupełnie. Szkoda, ale teraz skupiam się już tylko na Cracovii.

A z czego wynika obecna słaba dyspozycja „Pasów”?

Nie strzelamy goli i to jest problem. Brakuje nam dobrego wejścia w mecz, zdobycia bramki jako pierwsi, bo zwykle na polskich boiskach to wystarcza, by wygrać dane spotkanie. Musimy poprawić naszą skuteczność.

Kursy na wszystkie rozgrywki piłkarskie dostępne są TUTAJ.