Powrót do Manchesteru wywołał we mnie wielki dreszcz emocji. Przypomniałem sobie jaką historię tu zrobiliśmy. Wygraliśmy wszystko. Myślałem o tych niesamowitych fanach oraz o jednej szczególnej dla mnie osobie: sir Aleksie Fergusonie. To będzie trudny mecz. Oni grają u siebie, przez co będzie naprawdę ciężko. Ale jesteśmy gotowi. Jeśli zagramy dobrze, tak jak chce trener, mamy duże szanse na wygraną” – powiedział Ronaldo na przedmeczowej konferencji prasowej (sportowefakty.wp.pl). Wielkie spotkanie Manchesteru United z Juventusem już dziś o godzinie 21.00. Kursy w forBET: Manchester United – 3.10, remis – 3.25, Juventus – 2.50

Wokół 33-letniego Portugalczyka rozpętała się medialna i nie tylko burza. Wiemy, w jakim momencie; wiemy, o co chodzi. Nie będziemy roztrząsać w tym miejscu tej pozaboiskowej sytuacji. Skupimy się na wydarzeniach sportowych.

Rzecz jasna, Ronaldo miał już okazję wrócić do „Teatru Marzeń” w innych niż czerwone barwy. Ot, spotkał się ze swoimi dawnymi kolegami w 2013 roku podczas dwumeczu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Strzelił zresztą na Old Trafford jedną z bramek, ale niespecjalnie się cieszył (od 05:25):

W ekipie sir Aleksa Ronaldo występował w latach 2003-09. W tym czasie zagrał w 196 meczach Premier League, w których strzelił 84 bramki. Zawsze podkreślał, że za rozwinięciem pełni możliwości stał Ferguson. To legendarny Szkot zrobił z 18-latka gwiazdę światowego formatu. „Był moim sportowym ojcem” – przyznał. Odchodził z Manchesteru ze Złotą Piłką na ręku i z wielką kasą w tle – Real był zdolny zapłacić za niego rekordowe wówczas 94 mln euro.

Ale dosyć już historii. CR7 jest już w zupełnie innym miejscu, raczej bliżej końca wspaniałej kariery. I już nie tak błyskotliwy, jak wcześniej w barwach „Królewskich”. Być może ma to ze wspomnianym związek z seks-skandalem. Być może to po prostu pokłosie przeprowadzki do innego otoczenia, co zawsze wymaga czasu na adaptację. Fakty są takie, że Ronaldo w dotychczasowych spotkaniach Juve strzelił pięć goli (w tym jednego ostatnio z Genuą) i zaliczył tyle samo asyst. Czy dzisiaj podkręci swoje statystyki w doskonale znanym sobie miejscu, choć w grze przeciwko zupełnie innej drużynie Manchesteru?

Zespół ManU prowadzi ten, który dobrze zna Ronaldo. Ten, który już już miał pakować manatki. Tymczasem, o czym pisaliśmy na naszych łamach, Jose Mourinho zdołał wrócić do gry ostatnim szczęśliwym dla The Blues remisem w lidze:

Łyk powietrza czy wyjście na powierzchnię?

Dzisiejszego wieczoru z pewnością będziemy świadkami znakomitego pojedynku. Spotykają się dwaj faworyci grupy H, którzy muszą jeszcze uważać na goniącą ich Valencię (forBET: Young Boys 3.60, remis 3.50, Valencia 2.15). A zatem: zapinamy pasy i jedziemy!