Belgia vs. Szwajcaria, czyli bitwa o awans cz. I

  • Redakcja

Dziś kolejne piłkarskie emocje w Lidze Narodów UEFA. „Czerwone Diabły” pod wodzą szkoleniowca Roberto Martineza chcą zrobić poważny krok w stronę awansu do półfinału LN. O 20.45 zmierzą się z wymagającym przeciwnikiem, kadrą Szwajcarii. Bukmacherzy z forBET wskazują wyraźnego faworyta – kursy: Belgia 1.50, remis 4.55, Szwajcaria 6.50.

O głębi składu „złotej generacji” Belgów może świadczyć fakt, że w dzisiejszym spotkaniu na Stadionie Króla Baudouina I w Brukseli trener Martinez nie będzie mógł skorzystać z następujących, kontuzjowanych graczy: Kevina de Bruyne’a, Jana Vertonghena, Moussy Dembele, Adnana Januzaja, Christiana Benteke i Jordana Lukaku. Mimo tych braków „Czerwone Diabły” nadal są mocnym zespołem, zdolnym do wygrania z Helwetami.

O wielkiej sile Belgów przekonali się we wrześniu Szkoci oraz Islandczycy. Ci pierwsi przegrali na własnym terenie aż 0:4, ci drudzy ulegli – także u siebie – tylko trochę mniej, bo 0:3. Co prawda obie drużyny nie należą do mocarzy, a szczególnie reprezentanci Islandii ostatnio mocno spuścili z tonu, to rozmiary tych zwycięstw i tak muszą budzić respekt.

Być może w zespole Martineza w spotkaniu ze Szwajcarią wybiegnie na boisko jedyny debiutant – już 25-letni defensor klubu z Brugii, Brandon Mechele. Belgia w tyłach gra jednak sprawdzonym i szczelnym ustawieniem z liderem-kapitanem Vincentem Kompany’m na czele. W napadzie zresztą też jest więcej niż dobrze, o co na pewno szczególnie dba pierwszy asystent selekcjonera Belgów, Thierry Henry. Francuz miał objąć posadę menedżera Girondins Bordeaux, ale odrzucił ofertę powrotu do swojej ojczyzny. Powód? Brak pewnej gotówki w kasie klubu.

Takiej gwiazdy na ławce Szwajcarów nie ma. Obok szkoleniowca Vladimira Petkovicia siedzi bowiem były asystent Lazio Rzym, szerzej nieznany Włoch Antonio Manicone. Petković wraz ze swoimi współpracownikami robi dobrą pracę. Dowodem był nie tylko solidny występ na mundialu w Rosji, ale i wrześniowa demolka w St. Gallen wymierzona w Islandię. Nie da się bowiem inaczej określić rezultatu 6 do 0. Co ciekawe, każdą z bramek zdobył inny piłkarz. Wynik i wór z golami w 13. minucie meczu otworzył pięknym strzałem pod poprzeczkę Steven Zuber. Później trafiali kolejno: Denis Zakaria, Xherdan Shaqiri, Haris Seferović, Albian Ajeti, a ostatecznie wyspiarzy dobił Admir Mehmedi:

W dotychczasowych 27 starciach Belgii i Szwajcarii, 13 razy lepsi okazywali się gracze z Beneluksu, osiem zwycięstw zanotowali Helweci. To jednak statystyki z dość odległego czasu, bowiem w ostatnich 29 latach te drużyny grały przeciwko sobie… tylko raz. W 2016 w spotkaniu towarzyskim górą (2:1) były „Czerwone Diałby”. Jaki wynik padnie dzisiaj?