Luźny Piątek…

  • Redakcja

Ostatnia forma Krzysztofa Piątka sprawia, że nie można przejść obok niego obojętnie – zdobycie 8 goli w Serie A, bicie kolejnych rekordów ligi włoskiej i rzekome zainteresowanie ze strony samej FC Barcelony: to wszystko sprawia, że w naszych umysłach rodzi się obraz kolejnego Roberta Lewandowskiego. Dzisiaj przed byłym zawodnikiem możliwy występ w meczu z Portugalią: obawiam się, co stanie się w przypadku, gdy gracz Genui nie trafi nadchodzącego wieczoru do siatki…

Futbol bywa przewrotny, a doskonale można zobrazować to właśnie na osobie napastnika z Genui: jeszcze kilka miesięcy temu stawiano wszak znak równości między nim, a Jarosławem Niezgodą, za co dzisiaj można by narazić się za skierowanie do odpowiednich instytucji. „Piątkomania” wydaje się przeżywać szczyt swojej popularności, o naszym rodaku piszą największe media piłkarskie na świecie i trudno przewidywać, aby piękny sen miałby się raczej szybko skończyć. Są natomiast pewne przesłanki, przez które powinniśmy nieco chłodniej podejść do osoby naszego kadrowicza. Po pierwsze, jego sytuacja klubowa – Genoa zwolniła właśnie dotychczasowego szkoleniowca, a więc Davide Ballardiniego. Istnieje pewna obawa, że nowy trener będzie miał na taktykę zupełnie inny pomysł, a wówczas Polak może aż tak dobrze nie odnajdywać się na Półwyspie Apenińskim. Nie życzymy, oczywiście, naszemu graczowi, aby wypadł z pierwszej jedenastki swojej ekipy, chcemy tylko zaznaczyć, iż pewien czas może zająć mu zaadaptowanie się do nowej formuły grania jego drużyny. Boimy się, że wówczas zasypywani będziemy niezliczona ilością artykułów na temat zablokowania Piątka, przepompowania balonika czy też sprowadzenia tego wszystkiego do życiowej formy, która w przyszłości nie ma już prawa się powtórzyć. Prawda jest taka, że gdybyśmy przed sezonem wytypowali, iż Piątek w samej lidze ośmiokrotnie trafi do siatki, śmiało moglibyśmy uznać to za względny sukces.

Podobna sytuacja może mieć w przypadku reprezentacji Polski: może się przecież stać tak, że w najbliższych dwóch meczach Ligi Narodów nasz zawodnik ani razu nie trafi do siatki rywala. Prawdopodobnie spowoduje to falę dobrze znanych komentarzy, które sprowadzą się do promowania stanowiska, że dla zagranicznych to strzela lub nie jest jeszcze gotowy mentalnie na grę w naszej kadrze. Wydaje nam się natomiast, że do kwestii związanej z nowym rozdziałem naszej drużyny narodowej należy podchodzić z odpowiednim dystansem: pod wodzą Brzęczka rozegraliśmy, do tej pory, dwa mecze, a analizowaliśmy je, jak trzy turnieje o randze mundialowej. Selekcjoner wciąż szuka pewnych rozwiązań, testuje optymalność poszczególnych zestawień i być może będzie potrzebować jeszcze trochę czasu, aby znaleźć w swojej wizji miejsce dla Krzysztofa Piątka. Nie chcemy tutaj wciskać bajeczek o tym, że jest to zawodnik z jakimś niewyobrażalnym potencjałem, bo przecież ma on 23 – lata, lecz dajmy mu nieco więcej czasu na odpowiednie zagospodarowanie w reprezentacji. Bo skoro potrafi strzelać we Włoszech, to prędzej czy później przełoży to na grę w kadrze – patrz case Roberta Lewandowskiego.

Myślimy, że polscy kibice mają ogromne oczekiwania związane z Krzysztofem Piątkiem i trudno być z tego powodu specjalnie zdumionym: nieudany mundial w Rosji sprawił, że wśród kibiców zaszła potrzeba wykreowania nowych postaci w reprezentacji Polski, a do miana takiej persony idealnie pasuje właśnie były zawodnik Cracovii. Grunt to jednak zachować chłodną głowę i konsekwencję w swoim światopoglądzie: bo jeżeli uznajemy Ligę Narodów za bezsensowne rozgrywki, to niekoniecznie wymagajmy od razu, aby nasi grali jak za najlepszych czasów u Nawałki. Osobiście bardzo mocno kibicujemy Krzysztofowi Piątkowi w dobrym wejściu do kadry, jak i całej reprezentacji w uzyskaniu dobrego wyniku – skoro dokładnie 12 lat temu udało nam się pokonać Portugalczyków, to czemu by dzisiaj nie pokusić się o taką wygraną i poprawić nieco nastroje panujące wokół reprezentacji Polski.

Karol Czyżewski