Angielskie Wyjście #10 – nudny hit i reprezentacyjne sprawy

  • Redakcja

Dominik Bożek: Z racji tego, że Polska gra dzisiaj z Portugalią i w ogóle jest przerwa na reprezentację, zacznę nietypowo. Słyszałeś o rekordzie jaki ustanowiło Wolverhampton? We wszystkich dotychczasowych meczach Nuno Espírito Santo desygnował do wyjścia na boisko identyczną jedenastkę, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej w ośmiu meczach z rzędu. Ten skład był w głównej mierze oparty na Portugalczykach. Trzech z nich może nawet dzisiaj wystąpić przeciwko Biało-Czerwonym (bramkarz Rui Patrício, pomocnik Ruben Neves i napastnik Helder Costa). Samym Wilkom idzie nadspodziewanie dobrze w obecnym sezonie. Zajmują 7. miejsce, tuż przed przed Manchesterem United z 15 punktami (4 zwycięstwa, 3 remisy i jedna porażka). Ostatnia kolejka to ich wyjazdowe zwycięstwo z Crystal Palace 0:1, ale trzeba pamiętać o jednej z większych niespodzianek obecnej kampanii, czyli o ich remisie 1:1 z Manchesterem City u siebie w 3. kolejce. Odpadli co prawda z Pucharu Ligi z Leichester, ale nikt za bardzo nie przejmuje się tymi rozgrywkami. Myślisz, że utrzymają taką formę do końca rozgrywek?

Karol Czyżewski: Ale żeś to wyciągnął… Muszę przyznać, że od początku Wilki kreowane były na „czarnego konia” rozgrywek, ze względu na ponadprzeciętne wydatki transferowe. Wydaje mi się jednak, że należy twardo stąpać po ziemi i powiedzieć, że dla nich priorytetem będzie ligowe utrzymanie. Myślę, że ich potencjał jest zdecydowanie wyższy, zatem obstawiałbym za osiągnięciem bezpiecznego środka tabeli: cokolwiek ponad to, będzie naprawdę ogromnym osiągnięciem. Mam jednak wrażenie, że na przebicie Newcastle, które w sezonie 93/94 zajęło trzecie miejsce sił trochę zabraknie. Skoro zacząłeś od meczu Polska – Portugalia, to ja zgrabnie przeszedłbym do naszych reprezentantów. Łukasz Fabiański w piątek przegrał z Brighton 0:1, co trochę ostudziło moje zapędy wobec Młotów, bardziej ciekawi mnie jednak sytuacja z Janem Bednarkiem. Nasz stoper zagrał naprawdę niezła połowę w meczu przeciwko Chelsea, a w przerwie został zmieniony przez Oriola Romeu: jak w takich warunkach przebić się do pierwszego składu w Premier League?

D.B.: Oby to nie było spowodowane nastawieniem trenera do niego na zasadzie „niech młody sobie nie pomyśli”. Nie siedzimy w głowie Marka Hughesa, ale ta zmiana mogła być podyktowana zmianą taktyki na drugą połowę. Wszakże za Polaka wszedł ofensywniejszy zawodnik, a Święci gonili wynik (przegrywali 0:1). Eksperyment się nie powiódł, bo trudno o takie eksperymenty, kiedy za przeciwnika ma się Chelsea, która z każdym meczem wygląda na coraz to potężniejszą machinę. Myślę, że Sarri żałuje, że przerwa reprezentacyjna przypadła akurat na ten moment. Nawet Morata zaliczył dwa trafienia w przeciągu tygodnia… Podobne uczucie do Sarriego może mieć Unai Emery, ale myślę, że lepiej, abyś Ty się wypowiedział w tym temacie…

K.C.: Fajnie, że Premier League wypowiada się na naprawdę wyrównaną i Obywatelom ciężko będzie osiągnąć taką dominację, jaka miała miejsce w ostatnim sezonie. The Blues trafili idealnie z wyborem szkoleniowca i sam dzisiaj łapię się za głowę, jak można było skreślać Sarriego za niedopasowanie do Premier League: on tutaj pasuje idealnie. Bardziej szokuje mnie jednak Arsenal, który jest na niesamowitej fali – wygrana 5:1 z Fulham przeszła moje najśmielsze oczekiwania, wreszcie Kanonierzy wyglądają jak klasowy klub, który jest w stanie zdemolować rywala. Prawdziwy test czeka ich 3 listopada, kiedy to zmierzą się u siebie z Livepoolem: do tego czasu powstrzymam się z bardziej triumfalnymi wypowiedziami. Triumfować mógł za to Jose Mourinho: posada obroniona, udało się wyjść z 0:2 na 3:2 i wszyscy czekamy, ile jeszcze potrwa sen Portugalczyka. Na razie śpi on w dość dziwnej konfiguracji, bo od 825 dni okupuje jeden z pięciogwiazdkowych hoteli…

D.B.: Dziwne, co? W hotelach śpi się wtedy, gdy nie wiąże się przyszłości z danym miastem… Ciekawi mnie natomiast, co Portugalczyk mógł powiedzieć w szatni w przerwie meczu z Newcastle? Do przerwy Czerwone Diabły przegrywały 0:2, a zarówno na ławce jak i na boisku, byli praktycznie sami „wrogowie” Mou. W drugich 45 minutach MU strzeliło 3 gole, a posadę trenera uratowali Martial, Sanchez i Mata, czyli zawodnicy, którzy nie żyli dobrze ze swoim przełożonym. A zresztą, jest ktoś kto żyje z nim dobrze? Mourinho oczywiście uważa, że te całe medialne zamieszanie wokół jego osoby jest na wyrost.

Dziwne, że do tej pory nie wspomnieliśmy o hicie, jakim było starcie Liverpoolu z Manchesterem City, ale o czym tu wspominać… W pierwszej połowie tego spotkania oddano zaledwie 3 strzały, co jest najgorszym wynikiem w obecnym sezonie Premier League. Druga część spotkania nie była pod tym względem lepsza.

K.C.: Nuda, nuda, nuda i jeszcze raz nuda: jak tak mają wyglądać hity Premier League, to ja wolę oglądać Watford – Bournemouth, gdzie goście zmiażdżyli Szerszenie 4:0. Tamten pojedynek nic nie powiedział nam o szansach na mistrzostwo poszczególnych drużyn, a ten nietrafiony Riyada Mahreza to jak dla mnie symbolika, że w bieżących rozgrywkach o wszystkim może zadecydować przypadek. Mam nadzieję, że z czasem pójdą za tym emocje. Takowych oczekuje w meczach reprezentacji Anglii: czeka ich intensywny okres, bo już jutro zagrają o 20:45 na wyjeździe z Chorwacją (kursy w forBET 1 – 2,60, X – 3,15, 2 – 2,95) w ramach Ligi Narodów, a w poniedziałek poszukają delegacyjnego rewanżu na Hiszpanach (kursy w forBET 1 -1,80, X – 3,65, 2 – 4,65) Gareth Southgate przedłużył ostatnio umowę z angielską federacją: myślisz, że w perspektywie czasu Anglików stać na udoskonalenie zespołu i poprawę wyniku z mundialu w Rosji? Bo trzeba przyznać, że na młodych to on stawia…

D.B.: Jako młodzi ludzie doskonale zdajemy sobie sprawę, że w młodości tkwi siła! A w Anglii to już w ogóle. Jak nie korzystać z małolatów, jeśli oni rozjeżdżają swoich rówieśników w różnych młodzieżowych turniejach? Ciekawi mnie tylko, kiedy ktoś z PZPN postanowi zgapić szkolenie od Anglików, tak jak robiliśmy to już z Belgami i innymi wynalazkami. Myślę, że Brytole są tak pozytywnie nastawieni do osoby Southgate’a, że dadzą mu duży kredyt zaufania, który może zaowocować w przyszłości medalem, bo wiadomo nie od dziś, że co jak co, ale Anglicy na brak jakości nie mogą narzekać.