Juras Blog #5 – It is just business…

  • Redakcja

Tymi słowami na koniec jednej z rund pożegnał swojego oponenta Conor McGregor, który chwile wcześniej zbierał lanie życia. Niekwestionowany mistrz wagi lekkiej UFC Khabib Nurmagomedov lubi sobie pogadać do przeciwników podczas spuszczania im manto, więc i tym razem zachęcił rywala do rozmowy mówiąc „lets talk now”.

​Tak kochani. Dla Conora Mcgregora całe to zamieszanie związane z Dagestańczykiem było nakręcaniem zainteresowania kolejną walką. Śmiem twierdzić, że atak na autobus, wybijanie szyb i cały ten szum również były ustawione przez Conora i UFC. Gadanie, ubliżanie, dotykanie tematów religii, deprecjonowanie umiejętności, obrażanie ojca rywala i wieeeele wiele innych aspektów mistrza trash talku jakim niewątpliwie jest Mcgregor były dla niego i UFC szeroko rozumianą promocją zbliżającej się walki i świeżo wypuszczonej na rynek whisky sygnowanej podpisem Króla UFC z Irlandii. W tym całym medialnym szumie wielu z zainteresowanych przychodami zapomnieli o jednym. Chłopaki z Kaukazu mają w niektórych tematach inne poczucie humoru i co dla Irlandczyka było „robieniem show” dla Khabiba było powodem do wewnętrznej kumulacji złych emocji. Ujście tym emocjom dał dopiero po tym jak wytarł Conorem klatkę. Wyskakując w trybuny atakując trenera parteru McGregora, który wcześniej nazwał go „islamskim szczurem”. Co było dalej wszyscy wiemy.

Zanim ruszę dalej moją biznesową rozprawkę wypadało by zabrać głos w sprawie całego zajścia już po walce. Naturalnym jest, że potępiam takie zachowania niezależnie czy jest to gala w Pcimiu Dolnym ( jest w ogóle takie miasteczko? jak tak to pozdrawiam ) czy najbardziej wyczekiwana gala tego roku. Jeżeli nie chcemy dać pożywki przeciwnikom MMA na świecie to niestety nie udało się. Najpierw Conor rozpieprzający z bandą autobusy, teraz Khabib zbyt dosłownie zinterpretował pseudonim The Eagle… Jest czas i miejsce. Jednak w tym wszystkim jestem w stanie zrozumieć ujście emocji w taki sposób. W zasadzie nie było innego. Raczej na partię pokera z ubliżaniem sobie wzajemnie obie ekipy by się nie spotkały. Pamiętajmy, że jest to sport przepełniony testosteronem, który czasami przywołuje pierwotne instynkty. Szczerze to i tak jestem godny podziwu, że Khabib wytrzymał całe to ciśnienie i nawet podczas walki zachowywał zimną krew do końca. Puściło dopiero jak Conor McGregor odklepał. Aaaaaaa jak już jesteśmy przy odklepaniu to warto wspomnieć, że nie poddał duszenia tylko naciskówke na szczękę zwaną od portugalskiej nazwy duszenia zza pleców Mata Leao… JAPA LEO. Ci którzy mają z grapplingiem kontakt na co dzień wiedzą, że takich rzeczy po prostu się nie klepie. Boli ale nie na tyle aby poddać się nawet na treningu. McGregor miał już po prostu dość lania i postanowił skorzystać z furtki zakończenia już tej męczarni. Takie jest moje zdanie w temacie.

​Czy McGregor faktycznie jest jeszcze w stanie wznieść się na swoje sportowe wyżyny? Wygrać topową walkę? W mojej opinii już raczej nie. Jest milionerem, a będzie miliarderem. Nikt nie wypromuje tak walki jak Jego osoba. Każdej walki. Jest ikoną, królem UFC i najpopularniejszym zawodnikiem MMA na świecie i to akurat długo się nie zmieni. Oficjalna gaża za ten pojedynek to 3mln dolarów. Jak na MMA to wielkie pieniądze! Z tym, że kropelka w morzu tego co zarobił za PPV! Przy okazji UFC229 ponownie wykręcili rekord sprzedaży subskrypcji. Mówie się o 2,5 mln PPV… Dlaczego zatem wynik sportowy będzie dla Conora sprawą drugorzędną? Bo czy się stoi czy się leży miliony dolarów się należą. To szósta z rzędu gala z udziałem Irlandczyka, gdzie sprzedaż PPV osiągnęła powyżej miliona. Jak się to przekłada na zarobki zawodnika? z każdej jednej sprzedanej subskrypcji Conor ma procent. Ile? Chyba nigdzie tego nie podają ale przy jego zmyśle do biznesu i znajomości własnej wartości nie zdziwię się jak ma ze 20% od UFC. Parę ładnych baniek wpada zatem na konto. No i teraz dochodzimy do kolejnego marketingowego sztosa jaki przy okazji tej walki zrobił McGregor. Od początku promował świeżo wypuszczoną na rynek whisky Proper Twelve, której jest właścicielem. Świat oszalał na punkcie rudego trunku. W Las Vegas bary musiały domawiać kilkukrotnie, ponoć w Irlandii skończyły się butelki i trzeba czekać, a dostępność na Wyspach niech determinuje fakt…że ponoć sprzedają w sklepach tylko po dwie butelki na głowę. Piszę ponoć, bo zasłyszane ostatnio w Londynie… gdzie miałem przyjemność spróbować owego trunku. Mój smak. Mocno spalona beczka. Taki troszkę mniej wyrazisty Talisker. Co kto lubi. Wracając jednak do tematu to mam wrażenie, że zarobki przy okazji walki z Nurmagomedovem to pikuś przy wpływach z Proper Twelve.

​Pieniądze zawsze były dla McGregora celem. Teraz je ma. Bardzo dużo. Ponowię jednak moje przypuszczenia, że sportowo już nic wielkiego nie wygra, a do tej walki nie był w pełni przygotowany. Nie zmienia to faktu, że ponownie zasiądę przed TV gdy Rudy z Irlandii będzie wchodził do klatki czy ringu. Prawdopodobnie w towarzystwie Jego whisky. Jest Królem w tym co robi. Królem MMA jest za to Khabib Nurmagomedov i kłaniam się przed Nim niziutko. Zdrówka!