Juras Blog #3 – Mentalność zwycięzców!

  • Redakcja

Panie i Panowie, Ladies and Gentelman, Damy i Gospoda, Damen und Herren i mógłbym tak w nieskończoność dzięki wujkowi Goggle! Zawsze miałem ambicje nauczyć się kilku języków ale jak to z czasem na realizacje wszystkiego bywa… wyszło jak z nauką gry na gitarze. Coś tam brzdąknę ale Slash’em to ja nigdy nie będę. Może i lepiej bo ciężko było by zapuścić taką czuprynę. Z pogiętym „kiepem” w zębach jeszcze jakoś bym sobie poradził! No nic, wciąż żyje choć czas płynie zdecydowanie za szybko, nie stwierdzono żadnych chorób, a sezon motocyklowy się kończy, nie planuje złotego strzału z heroiny, a marihuanen to wiadomo… komu to potrzebne?! Mam nadzieje nauczyć się grać na gitarze w stopniu akceptowalnym dla TRZEŹWYCH kompanów przy ognisku. No i zabrać się za hiszpański czy portugalski.
No to tyle o mnie ludki kolorowe. W zasadzie nie wiem po co napisałem to wszystko ale jakoś tak lekkość klawiatury poniosła. Dobrze, że nie poszedłem w inne osobiste tematy! Już moja koleżanka Blanka Lipińska pozamiatała system tymi pisanymi seksami i w ogóle.
Dziś szybki blog przed finałem Mistrzostw Świata w Siatkówce! Nie dlatego, że jestem zagorzałym kibicem tego sportu i obejrzałem każdy mecz naszych Orłów, albo wykorzystuje koniunkturę popularności dla podbicia zainteresowania. No dobra może trochę ale nie to jest moją intencją 🙂

Panowie… jesteście kozakami. Zdawać by się mogło, że to takie proste-oczywiste i słyszeliście to już tak wiele razy, że przestało do Was docierać. Jednak jak spojrzycie sobie w lustro, nie tylko po wczorajszym zwycięskim półfinale to powinniście zobaczyć człowieka, który sukces determinuje charakterem wojownika. Oglądałem Wasze mecze, z racji tego co robię potrafię czytać zachowania sportowców i nie trzeba mieć do tego doktoratu z psychologii sportu. Wiele razy w chwilach gdy nie szło widać było w Was to filmowe „Oko Tygrysa”, które przez pewien czas zatracił nawet Rocky. Sportowa złość, że nie możecie zabić kolejnego gwoździa, zdzielić asem czy skutecznie postawić mur z rąk. Rywal odskoczył na kilka punktów? Widać to wkurwienie. Emocje która determinuje ciąg następnych zdarzeń. Mocniej, Szybciej, Wyżej i co najważniejsze do końca! Trzymając się mojej branży jest takie powiedzenie, że nie ważne ile jesteś w stanie przyjąć, ważne ile razy jesteś w stanie oddać. Wy za każdym razem oddajecie. To czyni z Was mentalnych zwycięzców jeszcze przed pierwszym zagraniem.

Tradycyjnie przy okazji sukcesów polskich sportów drużynowych rozpoczyna się dyskusja o wyższości danej dyscypliny nad drugą. Mowa oczywiście o korespondencyjnym pojedynku siatkówki z piłką nożną. To zrozumiałe. Piłka Nożna jest i będzie najpopularniejszym sportem na świecie, więc w tej kwestii nie ma w ogóle co porównywać. Tak samo jak nie ma co się rzucać na konta bankowe „tych przepłacanych grajków” porównując zarobki z siatkarzami. Wychodzę z założenia, że każdy ma predyspozycje do danej dyscypliny i niech każdy robi swoje najlepiej jak potrafi. Nie sądzę aby Panowie Siatkarze codziennie rano wstawali z myślą, że taki Lewandowski to już by sobie kupił trzy domy na Seszelach za awans do finału Mistrzostw Świata. Ja niespecjalnie płaczę w koncie, że rzuciłem lukratywną pozycję drugiego bramkarza w juniorach Legionovii na rzecz mordobicia. Choć to oczywiste, że zostałbym drugim Borucem! 🙂
Mam wrażenie, że w tym „pojedynku” na atencje kibiców chłopaki z parkietu zrobili wystarczająco wiele aby dziś nawet najbardziej wybredny kibic sportu obejrzał ich finałowe wyczyny. Tak po prostu z szacunku dla ich ciężkiej pracy. Przypomnijcie mi proszę w ilu sportach drużynowych to MY tworzymy grupy śmierci, a rywale odprawiają szamańskie rytuały aby nie trafić na biało-czerwonych?

Nie ma co gadać, pisać analizować. Dziś wszyscy jesteśmy kibicami naszych siatkarzy, ekspertami od taktyki, profesorami z „kurwa dawaj”, a do wieczora wszystkie czynności robimy na 1 2 3!

Ogniem piekielnym Panowie! Trzymam mocno kciuki, finał obejrzę i zamierzam być największym Januszem w województwie. Dalej trzymając się mojej branży… WAR POLACY!

„Nie jesteśmy tutaj aby wygrać tylko półfinał…” – Jakub Kochanowski, Polska.