Mocne derbowe otwarcie koszykarzy

  • Redakcja

Już w sobotę oficjalnie zainaugurują rozgrywki Energa Basket Ligi. Tradycyjnie już meczem otwarcia będzie spotkanie dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu: mistrza kraju Anwilu Włocławek i zdobywcy krajowego Pucharu Polskiego Cukru Toruń. Rywalizacji o Superpuchar dodatkowego smaku dodaje fakt, że oba kluby pochodzą z Kujawsko-Pomorskiego. A więc: derby!

W nowo powstałej hali w Gnieźnie dojdzie zatem do ciekawego pojedynku dwóch lokalnych rywali. Drużyn, których charakterystyka jest zgoła odmienna. Włocławianie przeszli sporą metamorfozę. Torunianie postawili na stabilizację. Która filozofia budowy koszykarskiego teamu okaże się skuteczniejsza już na progu sezonu?

Z podstawowego składu Anwilu zostało w tym sezonie tylko czterech graczy. To środkowi Josip Sobin i Szymon Szewczyk, Jarosław Zyskowski oraz MVP ubiegłego finału Kamil Łączyński. Nie znaczy to, że ekipa trenera Igora Milicicia jest słabsza o tej sprzed roku. Do zespołu doszli bowiem solidni Polacy (Mateusz Kostrzewski, Michał Michalak i Jakub Parzeński) oraz doświadczone posiłki z zagranicy, by wymienić tu choćby Rosjanina Walerija Lichodieja, czy Czarnogórca Vladimira Mihailovicia. Miał być jeszcze solidny zmiennik świetnego Ivana Almeidy, ale tak wyszło, że nie wyszło…

Dziwny przypadek następcy Ivana Almeidy

Zamiast Montero zakontraktowano Chase’a Simona. Amerykanin – wracający do Włocławka po czterech latach – dołączył do zespołu w ostatniej chwili. I trzeba przyznać, było to widać – spod koszulki wystawał brzuch. Koszykarz miał kilka bardzo zbędnych kilogramów, choć jak zapewniają przedstawiciele Anwilu, Simon walczy o powrót do optymalnej formy. W ostatnim, wyraźnym sparingu przeciwko półfinaliście niemieckiej Bundesligi, Brose Bamberg rzucił 9 „oczek”.

Z jedną z lepszych niemieckich drużyn – Medi Bayreuth – zagra także Polski Cukier Toruń. Nie będzie to jednak mecz towarzyski, a ostatni etap eliminacji do Ligi Mistrzów, gdzie nawiasem pisząc Anwil już jest w fazie grupowej. Twarde Pierniki pokonały już potentata z Białorusi (Tsmoki Mińsk), a wczoraj niespodziewanie, bo w Hiszpanii odrobiły z nawiązką ośmiopunktową stratę przeciwko 11. ekipie najsilniejszej ligi w Europie, Movistar Estudiantes Madryt. Kapitalne spotkanie rozegrał – wreszcie! – Karol Gruszecki.

Torunianie ostatnio dużo więcej czasu spędzają na lotniskach niż w sali treningowej. Kalendarz mają bez wątpienia mocno napięty, spotkania ważne albo superważne, w dodatku w odległych miejsach. A rotacja taka sobie… Nadal z gry wyłączony jest, po stłuczce samochodowej, Przemysław Karnowski. Środkowy, który jako jeden z nielicznych (+ rozgrywacz Rob Lowery) dołączył do składu Polskiego Cukru, zalega na ławce rezerwowych. Chodzą jednak słuchy, że w sobotę przeciwko Anwilowi wejdzie na parkiet. Ciekawe, czy pomoże swoim kolegom w wywalczeniu kolejnego trofeum do klubowej kolekcji? W Toruniu bardzo liczą na zdrowego Karnowskiego.

Kursy forBET na koszykarski Superpuchar: Anwil – 1.60, Polski Cukier – 2.15