Drabik zrobi to drugi raz?

  • Redakcja

Maksym Drabik jest o kilka małych kroków od powtórzenia sukcesu sprzed roku – zdobycia tytułu najlepszego juniora na świecie. Przeszkodzić może mu przede wszystkim drugi z Polaków (i aktualny wicemistrz) Bartosz Smektała. Faworytem do zwycięstwa w trzecim, ostatnim tegorocznym finale IMŚJ w czeskich Pardubicach jest Drabik. Pełna oferta forBET TUTAJ.

20-letni częstochowianin jest w istocie najbliżej mistrzowskiej korony. Nad drugim Smektałą ma bowiem sześć punktów przewagi. To dużo i mało. Dużo, biorąc pod uwagę dość wysoką formę Drabika. Mało, bo można to odrobić w dwa wyścigi. Nie wydaje się jednak, by już doświadczony syn Sławomira wyekwipowany w najlepszy sprzęt od Ryszarda Kowalskiego pozwolił się doścignąć. Choć przecież i Smektała potrafi jeździć, a nie jest wykluczone, że na podium dzisiejszych zawodów i całej rywalizacji stanie aż trzech Polaków. Za plecami faworytów czai się bowiem kolega Smektały z Leszna, Dominik Kubera (obaj na zdjęciu).

Gdyby tak się stało, doszłoby do powtórki z 2013 roku, gdy po wszystkich turniejach na pierwszym stopniu stanął Patryk Dudek, na niższym Piotr Pawlicki, zaś na najniższym Kacper Gomólski. Szyki Polakom będzie chciał pokrzyżować bohater żużlowego Lublina, a więc uzdolniony Brytyjczyk Robert Lambert.

Motor Lublin i prezes Mrozek skradli show

20-latek z Norwich z różnym skutkiem rywalizował dotąd w Pardubicach na specyficznym – długim i bardzo szerokim – torze. Dwa lata temu Lambert z 11 punktami zajął tam dobre szóste miejsce. Rok temu już tak dobrze nie było. Po kiepskim występie w Czechach zaprzepaścił swoje szanse na medal w IMŚJ. „Jeśli mam być szczery, to nie przepadam za tym torem, tym bardziej, że nie zawsze osiągałem tam korzystne wyniki. Na pewno spróbuję pojechać lepiej niż ostatnio. To naprawdę duży owal, ale postaram się do niego dostosować i znaleźć odpowiednie ustawienia sprzętu” – powiedział Lambert.

W Pardubicach niestety nie wystartuje, zajmujący piątą lokatę w „generalce”, jego rodak Daniel Bewley (na zdjęciu na wózku). 19-latek przeżył koszmar. Podczas meczu w angielskiej drugiej lidze zaliczył makabrycznie wyglądający wypadek. Upadł, po tym, jak został podcięty przez jednego z rywali, a jadący za nim Kyle Newman nie zdołał go ominąć i razem z motocyklem wpadł na młodego zawodnika. Bewley doznał złamania kości udowej w aż pięciu miejscach. Do tego uszkodził bark i złamał nadgarstek. Szczęściem w tym sporym pechu jest to, że utalentowany żużlowiec niezbyt dużo pamięta z tej kraksy. Jest zatem szansa, że po rehabilitacji wsiądzie na motocykl bez poczucia lęku. Stare porzekadło żużlowe mówi mniej więcej, że „jesteś utalentowany do pierwszego poważnego dzwona”. Wielu młodych zawodników po groźnych kontuzjach zamyka gaz, jeździ bojaźliwiej niż przed wypadkiem. A to już właściwie w tym biznesie oznacza początek końca…

Ta zasada, zdaję się, nie dotyczy Gleba Czugunowa. Świetny młodzieżowiec z Rosji po podwójnym złamaniu nogi doszedł do siebie w szybkim tempie. I w dodatku jeździ tak, jak przed urazem, co udowodnił choćby w drugim półfinale PGE Ekstraligi. W klasyfikacji IMŚJ ma… zero punktów, ale 19-latek ma jeszcze czas i dużo talentu, by w niedalekiej przyszłości sięgnąć po mistrzostwo świata wśród juniorów. Tak, jak dzisiaj (start o godz. 19) znowu zrobi to Maksym Drabik?

Kursy forBET – kto wygra w Pardubicach (top 6):

M. Drabik – 2.35

B. Smektała – 3.25

R. Lambert – 4.00

D. Kubera – 11.00

G. Czugunow – 14.00

F. Jakobsen – 20.00