Rewelacja poprzedniego sezonu chce wrócić na właściwe tory

  • Redakcja

Betis Sewilla w poprzednim sezonie La Liga zajął sensacyjną szóstą pozycję w tabeli. W tym jednak drużyna z Andaluzji prezentuje się dotychczas zdecydowanie słabej i musi już odrabiać straty do czołówki.

Betis był na koniec kampanii 17/18 wyżej niż Sevilla, co chyba jeszcze bardziej ucieszyło jego fanów, niż sam awans do europejskich pucharów. Niemniej jednak dzięki zajęciu 6. pozycji Verdiblancos uzyskali prawo do występów w nowej edycji Ligi Europy. Zagrali w tych rozgrywkach już nawet jeden mecz – z Olympiakosem Pireus na wyjeździe (0:0). Wynik starcia z Grekami nie dziwi, bo Betis w ostatnich tygodniach nie błyszczy formą.

Jeszcze chwila i cały sezon będzie stracony

Obecnie jest 14. w tabeli, raptem z sześcioma punktami na koncie. Co prawda udało mu się wygrać niezwykle prestiżowe derby miasta z Sevillą, ale nawet za takie zwycięstwo nie przyznają więcej niż trzy „oczka”. Była to jak dotąd jedyna wygrana Betisu w tym sezonie ligowym. Do tego trzeba dorzucić trzy remisy i jedną porażkę. Bilans bardzo przeciętny, prawda? Jego dzisiejszy rywal sezon również zaczął słabo, ale w ostatnich trzech spotkaniach zaprezentował się już znacznie lepiej.

Girona, bo o niej mowa, w poprzedniej kolejce sensacyjnie zremisowała 2:2 na Camp Nou z Barceloną. Wcześniej zaś ograła Celtę 3:2 u siebie i Villarreal 1:0 na wyjeździe. Do formy wrócił przede wszystkim napastnik Girony Cristhian Stuani. Urugwajczyk wpakował „Dumie Katalonii” aż dwa gole i dziś chciałby kontynuować strzelanie. W La Liga zdążył w tym sezonie zaliczyć już pięć trafień – nikt nie ma od niego więcej, a Leo Messi zanotował tyle samo bramek.

W linii ataku Stuaniego wspiera wszędobylski Portu, którego latem podobno chciało pół Europy, ale nikt ostatecznie nie wykupił, mimo że trzeba było za niego zapłacić tylko około 20 mln euro. Jak na dzisiejsze prawa rynku transferowego – bardzo mało.

Kurs na ten mecz w forBET wygląda tak: 2.55 – Girona, 3.40 – remis, 2.85 – Betis.