Zdarzyło się wczoraj #78 – pozytywny debiut Brzęczka

  • Redakcja

Reprezentacja Polski zremisowała 1:1 z Włochami w swoim pierwszym meczu Ligi Narodów. Rafał Majka zajął drugie miejsce na etapie Vuelta a Espana, a Łukasz Kubot nie zdołał sięgnąć po zwycięstwo w finale wielkoszlemowego US Open.

Debiut Jerzego Brzęczka w roli selekcjonera polskiej drużyny narodowej należy ocenić w miarę udanie. Polacy długo prowadzili na wyjeździe z Włochami, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Bramkę dla biało-czerwonych zdobył Piotr Zieliński (po pięknej asyście Roberta Lewandowskiego). Wyrównał z rzutu karnego Jorginho. Wcześniej zaś faul w polu karnym popełnił Jakub Błaszczykowski – trafił w piłkę, ale jednocześnie także w rywala i sędzia słusznie (choć polscy fani są podzieleni w tej sprawie) wskazał na 11. metr.

Generalnie należy podkreślić, że nasi zawodnicy zagrali nadspodziewanie dobrze. Gospodarze oczywiście przewyższali Polaków kulturą gry, rozgrywaniem akcji, ale przez długi czas niewiele z tego wynikało. Nasi umiejętnie się bronili, mogli wygrać, ale cieszy, że mieli jakiś pomysł na ten mecz. Pozytywne odczucia mamy może przede wszystkim z tego powodu, że wielu obawiało się, że będzie gorzej. A okazało się, że Italia wciąż jest w sporym kryzysie, my zaś w nieco lepszej formie, niż na mundialu (zwłaszcza Krychowiak). Udało się zdobyć historyczny pierwszy punkt w rozgrywkach Ligi Narodów. Czekamy teraz na wtorkowy sparing z Irlandią we Wrocławiu.

O co chodzi z tą Ligą Narodów?

Tak jak nasi wracający z Bolonii mogą mieć pewien niedosyt z powodu wyniku, tak tym bardziej takie uczucie towarzyszyło wczoraj Rafałowi Majce i Łukaszowi Kubotowi. Pierwszy zajął drugie miejsce na górskim etapie wyścigu dookoła Hiszpanii. A gdyby nie niespodziewany wyskok młodego Hiszpana Oscara Rodrigueza, Polak najpewniej dojechałby do mety jako pierwszy. Ale i tak brawa, tym bardziej, że „Zgred” dzięki temu awansował w klasyfikacji generalnej. Jest 18. w tym zestawieniu, tuż przed Michałem Kwiatkowskim, który plasuje się na 19. pozycji. Wierzymy, że Majka jeszcze powalczy na kolejnych górskich etapach o zwycięstwo.

Relację z wczorajszego etapu zobaczysz tu.

Rozczarowany mógł się wczoraj czuć także Łukasz Kubot. Drugi finał wielkoszlemowego turnieju w życiu i pierwsza porażka. W parze z Brazylijczykiem Melo nie zdołał on pokonać duetu Bryan – Sock. Amerykanie wygrali zasłużenie, choć w pierwszym secie gra była do pewnego momentu bardzo wyrównana. Ostatecznie to jednak reprezentanci gospodarzy cieszyli się z wygrania turnieju US Open w rywalizacji deblistów.