Zepsuć nastrój rodakom

  • Redakcja

Dziś o 20:30 zostanie rozegranych 6 meczów, które zamkną 3. kolejkę Serie A. Nie mamy wątpliwości, że większość osób nad Wisłą będzie śledzić losy spotkania, które odbędzie się w Genui.

Sampdoria rozegra swój pierwszy domowy mecz w tej kampanii, co jest wynikiem tragedii, jaka stała się w mieście tuż przed rozpoczęciem rozgrywek. Pierwszy gość, który przybędzie na Stadio Luigiego Ferrarisa to nie byle popierdółka, a Wicemistrz Włoch – SSC Napoli.

Na boisku może zameldować się aż 5 Polaków. Myślimy, że może do tego dojść, aczkolwiek bardziej pod koniec spotkania. Wątpimy, żeby Marco Giampaolo postawił od początku na Dawida Kownackiego, aczkolwiek jego ostatnia zmiana, którą dał w meczu z Udinese była udana. Kapitan młodzieżowej reprezentacji w paręnaście minut zrobił więcej, niż jego konkurent do wyjściowej jedenastki – Fabio Quagliarella.

Od pierwszej minuty powinni zameldować się Bartosz Bereszyński i Karol Linetty. Ten drugi za ostatni mecz został oceniony najwyżej spośród wszystkich piłkarzy z jego zespołu. Były pomocnik Lecha Poznań był nawet bliski zdobycia gola, ale albo zabrakło paru centymetrów, albo dobrze spisywał się bramkarz drużyny przeciwnej.

Dwóch pozostałych Polaków wystąpi po przeciwnej stronie barykady i będziemy zaskoczeni, jeśli nie zagrają od początku. Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński zaliczają doskonały start w rozgrywkach Serie A. Obaj dostali pełne zaufanie od nowego szkoleniowca, Carlo Ancelottiego. Dla tego pierwszego szalenie istotną sprawą jest to, iż utytułowany trener stawia na niego kosztem Mertensa, nie wykluczając tego, że obaj mogą być zameldowani na placu gry. Milik po wygraniu ostatniego meczu z Milanem postanowił zrobić sobie wycieczkę na Florencję wraz ze swoją partnerką. Z Rossoneri nie strzelił co prawda bramki, ale jesteśmy przekonani, że na tym wypadzie udało mu się coś ustrzelić.

Monday relax in Florence ✌ #florence #italia #monday #tuscany #view

A post shared by Arek Milik (@arekmilik) on

Na listę strzelców wpisał się za to Piotrek Zieliński. I to dwukrotnie. Carlo Ancelotti przekonywał, że ma pomysł na naszego pomocnika i widać, że faktycznie tak jest. Kto wie, być może w końcu ten talent eksploduje?

Sampdoria ostatni mecz z Napoli wygrała w 2010 roku. Może dzisiaj, z pomocą naszych reprezentantów, uda się przerwać tę fatalną passę? Szkoda, że to może się odbyć kosztem innych Polaków, ale niestety w tym meczu, któryś z naszych – jak to mówi Artur Bińkowski – Białych Orłów zejdzie z boiska ze spuszczoną głową (kurs w forBET na to spotkanie: 1 – 6.20, x – 4.10, 2 – 1.55).