Sobota z Premier League: jak poradzą sobie ekipy z Londynu?

  • Redakcja

Po wczorajszej inauguracji czas na kolejne mecze angielskiej elity! Tradycyjnie w sobotę czeka nas aż sześć spotkań! Teoretycznie trudno wskazać zdecydowany hit tej serii gier, jednak osoby śledzące Premier League doskonale wiedzą, że w tej lidze każde spotkanie może aspirować do miana szlagieru. Jak prezentuje się rozkład jazdy na dziś?

13:30 Newcastle United – Tottenham (kursy forBET 3,85 – 3,55 – 2,05)

Sobotnie konfrontacje rozpoczniemy od interesująco zapowiadającego się starcia. Głośno było, w ostatnim czasie, na temat ekipy popularnych Kogutów – a to wszystko z powodu transferów, a raczej ich braku! Drużyna Mauricio Pochettino została jedyną ekipą w Premier League oraz Lidze Mistrzów, która w tym sezonie nie kupiła ani jednego gracza! Trzeba jednak oddać fakt, iż Tottenhamowi udało się także utrzymać najlepszych graczy na White Hart Lane. Nieco inaczej minione okno transferowe będą wspominać gospodarze – drużyna prowadzona przez Rafę Beniteza wzmocniła się czterema graczami, choć ciężko przyznać, aby na tle innych ruchów ligi były to transakcje prestiżowe. Szeregi Srok wzmocnili: Federico Fernandez, Sung-Yueng Ki, Yoshinori Muto oraz Fabian Schar. Czy któryś z wymienionych graczy może pomóc Newcastle w odniesieniu końcowego sukcesu? Trudno przewidzieć, natomiast nie ulega wątpliwości, że może sprzyjać temu nieobecność Heung – min Sona: Koreańczyk weźmie udział w turnieju Asian Games i jedynie zdobycie złotego medalu z reprezentacją Korei może sprawić, że uniknie on obowiązkowej służby wojskowej. Czy gospodarze w pełni wykorzystają tego absencje? Przekonamy się całkiem niedługo!

Ten piłkarz zagra nawet w Asian Games, żeby uniknąć woja

16:00 Bournemouth – Cardiff City (kursy forBET 1,85 – 3,70 – 4,50)

Wisienki prowadzone przez Eddiego Howe’a podejmą beniaminka, którego najczęściej typowano do spadku z Premier League. Dla gospodarzy było to dość spokojne okienko – ich szeregi zasilili jedynie: David Brooks oraz Diego Rico Salguero. Polscy fani odnotują także, że swój kontrakt zdecydował się przedłużyć także Artur Boruc, którego jednak powinniśmy oglądać jedynie w Carabao Cup, ewentualnie w rozgrywkach Pucharu Anglii. Ekipa z Vicarage Road stawia na stabilizację i udoskonalanie swojego stylu gry – zdaniem wielu Bournemouth ma jeden z ciekawszych stylów gry na Wyspach. Jak przy tym prezentują się szansę Cardiff? Walijczycy awans do najwyższej dywizji w Anglii zdobyli dzięki triumfowi w Play – Offach, gdzie mierzyli się z Reading. Spora w tym zasługa Neila Warnocka – dla doświadczonego szkoleniowca był to już ósmy awans w karierze. Zespół z Millenium Stadium postawił na stabilizację – drużynę opuściło raptem trzech graczy, którym skończyły się kontrakty. Dołączyło natomiast pięciu zawodników, wśród których jednak ciężko znaleźć gorące nazwisko. Faworytem nadchodzącego pojedynku są gospodarze, ale może Cardiff City pokusi się o niespodziankę?

16:00 Watford FC – Brighton (kursy forBET 2,45 – 3,15 – 3,30)

Tutaj zaś czeka nas starcie ekip, które w poprzednim sezonie zajęły odpowiednio 13. oraz 14. miejsce. Szerszenie Marco Silvy miały aspiracje do zostania rewelacją rozgrywek, jednak te plany spaliły na panewce i na początku stycznia drużynę powierzono Javiemu Graci. Bilans hiszpańskiego trenera nie powala, wygrał on bowiem jedynie 26,7 % meczów, lecz władze Watfordu zdecydowały się powierzyć mu prowadzenie drużyny w kolejnym sezonie. Największą bolączką Watfordu jest strata odkrycia zeszłego sezonu, a więc Richarlisona, który za 40 mln funtów przeniósł się do Evertonu. Czy kupiono jakiegoś wyjątkowego następcę? Na liście nowych graczy Szerszeni próżno znaleźć takie nazwisko, aczkolwiek zespół zasiliło sześciu, nowych piłkarzy. Skoro już przy transferach jesteśmy, warto zwrócić uwagę na prawdziwą ofensywę Brighton – drużynie udało się zakontraktować aż 10 graczy. Na tej liście uwagę przykuwają znani z La Liga Florin Andone czy Martin Montoya. Utrzymanie w zeszłym sezonie zostało odebrane za sukces, zatem drużyna wciąż znajduje się pod opieką Chrisa Hughtona. Jak rozpocznie się dla nich 1. kolejka Premier League?

16:00 Huddersfield – Chelsea (kursy forBET 6,00 – 4,10 – 1,60)

Gospodarze nadchodzącego pojedynku to drugi w kolejności zespół typowany do spadku z ligi. Zajęcie 16. miejsca w zeszłym sezonie odebrano jednak jako sukces, co pozwoliło zachować posadę Dawidowi Wagnerowi. Klub wzmocniło także ośmiu graczy, z których kojarzyć możemy Terenca Kongolo czy Erika Durma. Inauguracja sezonu nie będzie należała do najłatwiejszych – na ich obiekt przyjedzie bowiem Chelsea. The Blues rozpoczynają kolejną erę pod wodzą Romana Abramowicza – po bardzo burzliwym okresie, gdy trenerem londyńczyków był Antonio Conte, wybór padł na Maurizio Sarriego. Walka o mistrzostwo Włoch z ekipą Napoli skłoniła rosyjskiego właściciela do postawienia właśnie na to nazwisko. Transferów było jednak, jak na lekarstwo: klub wzmocnili Jorginho, Robert Green oraz Kepa Arrizabalga, który rzutem na taśmę musiał zastąpić sprzedanego do Realu Madryt Thibaut Courtois. Chelsea nie poszło zatem w hitowe transfery, a jedynie oczyszczenie transfery osobą nowego szkoleniowca – czy takie rozwiązanie pozwoli The Blues wrócić do strefy Ligi Mistrzów? Najpierw trzeba zacząć od pokonania Huddersfield! Polscy kibice liczą także na Marcina Bułkę, który spokojnie może zostać zmiennikiem nowego golkipera Chelsea!

16:00 Fulham – Crystal Palace (kursy forBET 2,55 – 3,45 – 2,85)

No i mamy też derby stolicy – paradoksalnie, zapowiadają się one nie najgorzej. A wszystko za sprawą Fulham – drużyna z Craven Cottage wraca do elity z prawdziwym przytupem! Właściciel klubu, Shad Khan, nie szczędził tego lata grosza, co zaowocowało transferami wartymi 100 mln funtów! Sergio Rico, Luciano Vietto, Andre Schurlle czy Jean – Michel Seri: tak, takie transfery są możliwe w ekipie beniaminka. Fulham uznawane jest za króla polowania i wszyscy jesteśmy ciekawi, czy uda im się przełożyć dobre ruchy na osiąganie korzystnych rezultatów. Powstrzymać taki stan rzeczy spróbuje Crystal Palace – gracze Roya Hodgsona do końca drżeli o utrzymanie w poprzednim sezonie, ale wszystko zakończyło się dla nich pomyślnie. Czas na kolejne wyzwania: pomóc w ich realizacji mogą: Cheikhou Kouyate, Vicenze Guaita, czy przede wszystkim Max Meyer, który był swego czasu łączony nawet z Arsenalem, Liverpoolem czy Bayernem. Jeżeli niemieckiemu pomocnikowi uda się przenieść poziom z Bundesligi, może być bardzo wartościowym wzmocnieniem. Pierwsza szansa na pokazanie umiejętności już przeciwko Fulham!

18:30 Wolverhampton – Everton (kursy forBET 2,40 – 3,35 – 3,40)

A na deser starcie zwycięzcy poprzedniego sezonu rozgrywek Championship z drużyną, która wzmocnieniami pokazała potężne aspiracje sięgające nawet Ligi Mistrzów. Zacznijmy od gospodarzy – z łącznym dorobkiem 99 i przewagą 9 punktów nad drugim Cardiff Wilki zakasowały ligę. Nuno Espírito Santo stara się teraz jeszcze bardziej wzmocnić jakość w swojej drużynie, w czym pomóc mają jego rodacy: Joao Moutinho, Rui Patricio czy Diogo Jota. Do drużyny dołączyli także dobrze znany fanom La Liga Raul Jimenez czy Adama Traore z Middlesbrough. Na papierze wygląda to naprawdę przyzwoicie, co z jednej strony może cieszyć, a z drugiej smucić, bo w tym momencie minimalizują się szansę na grę dla Michała Żyry. Jeżeli pochwalimy ruchy transferowe gospodarzy, to co powiedzieć o gościach, którzy zrobili na Goodison Park mini – kolonię Barcelony? Lucas Digne, Yerry Mina, Andre Gomes: wszystkich graczy wyciągnięto prosto z Blaugrany. Dokładając do tego osoby Richarlisona, Bernarda czy Kurta Zoumy widać ogromny potencjał zespołu. Czy Marco Silva tym razem podoła zadaniu i zbuduje drużynę, która zostanie rewelacją ligi? Pierwsze odpowiedzi poznamy już dzisiejszego wieczoru!