Zdarzyło się wczoraj #49 – polski futbol istnieje tylko dla beki

  • Redakcja

Klasyczny hat-trick: wszystkie trzy nasze drużyny poległy wczoraj w eliminacjach do Ligi Europy. Jagiellonia może żałować wyniku, bo wcale nie musiała przegrać. Lech powinien się cieszyć, że nie stracił więcej bramek. A Legia? Sięgnęła dna.

Drużyna z Podlasia sama jest sobie winna, że przegrała z Gent 0:1. Rywal jest w przebudowie, Vadis wcale nie czarował, można było przeciwnikowi strzelić kilka goli. Ale piłkarze „Jagi” byli nieskuteczni, w końcówce Mitrović popełnił błąd i rewanż zapowiada się bardzo ciężko. Jeszcze nie wszystko stracone, ale ekipa z Białegostoku musi zagrać o wiele skuteczniej i nie popełniać głupich błędów w defensywie.

Prawie żadnych szans na awans nie mają zaś gracze Lecha Poznań. Nie dlatego, że przegrali wczoraj 0:2, ale z powodu stylu, jaki zaprezentowali na tle Genku. Belgowie byli wyraźnie lepsi, mogli wygrać dużo wyżej. Brak Tiby zupełnie niczego nie tłumaczy, poznaniakom nie wypada prezentować się aż tak blado, jeśli serio marzą o fazie grupy Ligi Europy. Marzenia te będą musieli raczej odłożyć na kolejny rok, bo tylko cud może sprawić, że w rewanżu w Poznaniu odrobią poniesione wczoraj straty.

Jagiellonii i Lechowi można wybaczyć wczorajsze porażki, gdyż belgijscy rywale byli z wyższej półki. Ale to, co wczoraj zaprezentowała Legia Warszawa w starciu z luksemburskim Dudelange, trudno czymkolwiek wytłumaczyć. Mistrz Polski przegrał z Mistrzem Luksemburga 1:2. I wcale to nie wynik był najgorszy, a styl. KATASTROFALNY. Goście powinni wygrać dużo wyżej – minimum 4:1. Gospodarze powinni się więc cieszyć, że mają jeszcze teoretyczne szanse na awans. Ale z taką grą, jaką wczoraj pokazali, w rewanżu nie mają czego szukać. Legia dobiła dna.