Marcin Rosłoń o nowym sezonie Premier League

  • Redakcja

Komentator NC+ Marcin Rosłoń specjalnie dla Infosport.pl o rozpoczynającym się dziś nowym sezonie Premier League. Zapraszamy do lektury wywiadu!

Letnie okienko transferowe było w tym roku krótsze. Było też wyjątkowe spokojne. To zaskoczenie dla Pana?

Bardzo mi się podoba, że to okienko trwało tylko do startu sezonu. To wielki komfort dla komentatorów i widzów. Także dla trenerów, gdyż nikt nie będzie podbierał im zawodników do ostatniej chwili. Już nie ma takiej możliwości i uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie.

Inna sprawa, że to okienko faktycznie było spokojniejsze. Nie przeprowadzono jakiś spektakularnych transferów typu Pogba w jedną stronę, ktoś inny w drugą itd. Manchesterowi United widać zależało, by utrzymać w swoim składzie mistrza Świata. Mimo niesnasek z Mourinho, o których ciągle się pisze na Wyspach – inna sprawa, że to może być tylko temat „ogórkowy”, by podgrzać atmosferę przed startem sezonu. Pogba pewnie mógł przebierać w różnych ofertach, ale ostatecznie został. Jak zwykle zdarzyły się też transfery last-minute, np. w przypadku Chelsea, która ściągnęła nowego bramkarza za niebotyczną kwotę. Aczkolwiek najlepszych wzmocnień dokonał chyba Liverpool – one były sprawne, konkretne, na pozycje, na których faktycznie The Reds potrzebowali nowych piłkarzy.

I zostały przeprowadzone dosyć szybko.

Dokładnie. Jak spoglądamy sobie na strony brytyjskie, na tamtejszą prasę, to dostrzegamy, że Liverpool jest tam przed startem sezonu bardzo doceniany. Wszystkie byłe gwiazdy Premier League typują, że klub z Anfield będzie albo mistrzem, albo na drugim miejscu. Dominuje przekonanie, że wygra City, ale u nikogo The Reds nie są niżej niż na pozycji wicemistrza. Szczególne znaczenie ma dla ekipy Kloppa wzmocnienie bramki. Ściągnęli porządnego bramkarza, który powinien być ich mocnym punktem. Niemiecki szkoleniowiec zadziałał bardzo szybko i sprawnie na rynku transferowym. Wydali co prawda na Alissona dosyć dużo, ale wydaje się, że te pieniądze były tego warte. Podobnie było w przypadku transferu van Dijka, który okazał się strzałem w „dziesiątkę”.

Angielskie wyjście #1 – Czas, start!

Największa zmiana zaszła chyba w Arsenalu, dla którego będzie to pierwszy sezon od 1996 roku bez Arsene’a Wengera w roli trenera.

To prawda. To wielka zmiana, po 22 latach Francuz odszedł z klubu. Na jego miejsce przyszedł Unai Emery, który ma chyba podobny system prowadzenia drużyny, jak Wenger. Hiszpan uważany jest za człowieka bardzo skrupulatnego, drobiazgowego, wyważonego w swoich reakcjach, zachowaniach, czym przypomina trochę byłego francuskiego opiekuna Kanonierów. Dla Emery’ego to oczywiście wielka odpowiedzialność, ale też i wielka szansa, by już w pierwszym sezonie zrobić coś więcej, niż ostatnio udawało się Wengerowi.

Arsenal ma bardzo fajną drużynę, powzmacnianą na kluczowych pozycjach. Wydaje się, że były to przemyślane transfery. Rozstano się też z kilkoma graczami, na których ciężko było dłużej liczyć. Zobaczymy jak to wypali.

Najbardziej w zamkniętym wczoraj okienku transferowym zaskoczył chyba Tottenham, który nie kupił żadnego zawodnika. To pierwsza taka sytuacja od 2003 roku.

To na pewno jest zastanawiające. Plusem jest to, że nikogo też nie stracili. Koguty dalej są mocne. Mają zespół oparty na świetnych piłkarzach, którzy w dodatku znają się już jak łyse konie. Wszyscy wiedzą, co mają grać. Tam nie będzie potrzeby zgrywania nowych zawodników. Nie ma też najprawdopodobniej żadnych większych konfliktów w szatni. Startują z tym samym trenerem. Sam jestem ciekaw czy to wypali. Czy to wystarczy na pierwszą „trójkę”? A może to będzie już za mało w tym sezonie na podium?

A czy podoba się Panu pomysł z zatrudnieniem Sarriego w Chelsea?

Włoscy trenerzy ostatnimi czasy radzą sobie całkiem dobrze na Stamford Bridge, zwłaszcza na początku swojej przygody w Londynie. W pierwszym swoim sezonie pracy mistrzostwo zdobywali przecież Ancelotti i Conte. Sarri zaś pasuje bardzo do tego stylu, który prefesuje Chelsea: defensywa i szybkie przejście do kontrataku. To może się sprawdzać. Z drugiej strony „The Blues” – z wyjątkiem nowego bramkarza – nie poczynili jakiś wielkich transferów. Przyszli Jorginho i Kovacić, ale fani spodziewali się chyba większych wzmocnień.

Czy nasi młodzi bramkarze Kamil Grabara i Marcin Bułka mają jakieś szanse na bronienie w tym sezonie?

Pewnie będzie o to bardzo ciężko. Ale samo bycie blisko tak wielkich piłkarzy, trenowanie z pierwszymi zespołami, to już dla nich duże osiągniecie. Wielka szansa, żeby łapać doświadczenie. Bycie w szerokiej kadrze Liverpoolu czy Chelsea to dla nich ogromne wyróżnienie.

Marcin Rosłoń: „Salahowi będzie trudno powtórzyć taki sezon”

Łukasz Fabiański jest na zupełnie innej pozycji niż ci młodzi. West Ham to dobry klub dla niego?

To świetny wybór. Oczywiście, że to ostatecznie życie wszystko zweryfikuje, ale na ten moment wydaje się, że to była bardzo dobra decyzja. Mimo spadku, Łukasz grał w poprzednim sezonie bardzo dobrze i równo w Swansea. Chciał zostać w Premier League i pojawił się klub, który po niego sięgnął. West Ham to zespół , który próbuje wrócić do gry o europejskie puchary. Poczynił spore transfery, ma nowego trenera – bardzo wyważonego, stonowanego człowieka. Manuel Pellegrini to uznany szkoleniowiec. Fabiański trafia do środowiska, w którym został spokojnie przyjęty, raczej będzie miał pewne miejsce w pierwszym składzie. Będziemy mogli zobaczyć jego debiut na Anfield na antenie Canal+ Sport. Uważam, że to bardzo dobry ruch – tym bardziej, że są wielkie nadzieje, że West Ham odbuduje swoją pozycję w angielskiej ekstraklasie. Ma piękny stadion, na którym jest niesamowita atmosfera. „Fabian” zupełnie zmienia otoczenie – z małej walijskiej miejscowości wraca do stolicy Anglii, gdzie już występował, choć w innej drużynie.

Na koniec dwa pytania. Pierwsze – czy ktoś Pana zdaniem może w tym sezonie realnie zagrozić City w walce o mistrzostwo kraju? Drugie – kto może być „czarnym koniem” w rywalizacji np. o europejskie puchary?

Zacznę od końca – jeśli miałbym typować taką ekipę, to chciałbym, żeby to był West Ham z Łukaszem Fabiańskim w bramce. Jeżeli mowa  zaś o Manchesterze City, to ciekawi mnie to, co mówi Pep Guardiola. Hiszpan przekonuje, że będą jeszcze mocniejsi, niż w poprzednim sezonie. Trudno to sobie wyobrazić, bo przecież zdobyli 100 punktów i byli nie do zatrzymania. Wydaje mi się, że „Obywatele” w tym sezonie znów będą nieosiągalni. Aczkolwiek chciałbym, żeby do walki o tytuł włączył się Liverpool, bo darzę go sporym sentymentem.

Dominik Senkowski