Krzysztof Rot z RealMadryt.pl: jestem trochę zły na Kovacicia

  • Redakcja

Naszym rozmówcą był Krzysztof Rot, redaktor RealMadryt.pl – największego polskiego serwisu o ekipie „Królewskich”. Zapraszamy do lektury wywiadu, w którym poruszyliśmy wiele aktualnych wątków dotyczących drużyny z Madrytu.

Po odejściu Cristiano Ronaldo liderem Realu Madryt zdaje się być Gareth Bale. Co o tym sądzisz?

Tak się wydaje. Ale nie jestem przekonany, czy on rzeczywiście może to udźwignąć. Nawet niekoniecznie w kontekście samej gry – bo na pewno ma umiejętności, ale chodzi bardziej o sprawy pozaboiskowe. Cristiano był liderem także w szatni. Potrafił powiedzieć swoje zdanie. W przypadku Bale’a zagadką pozostaje jego znajomość hiszpańskiego. On nie udziela wywiadów w tym języku, mimo że przecież występuje w Madrycie już od pięciu lat. To jest dla mnie totalna abstrakcja, że gość najprawdopodobniej nie mówi po hiszpańsku płynnie, choć gra w tym kraju już tyle czasu. Ostatnio widziałem na Twitterze, jak Bale napisał po hiszpańsku gratulacje Lucasowi, bo urodziło mu się dziecko. To z kolei podał dalej Toni Kroos, zaznaczając swoje zdziwienie, że Walijczyk napisał coś po hiszpańsku.

Czyli Niemiec jest zaskoczony nawet tym, że Bale napisał krótkiego twitta po hiszpańsku.  

Dokładnie.

To może być problem dla Walijczyka. W obecnym zespole „Królewskich” jest przecież sporo piłkarzy podchodzących z Hiszpanii.

Tak, Real ostatnimi czasy ściągnął kilku młodych hiszpańskich graczy. Do tego jest trener z Hiszpanii. Lider takiej drużyny powinien umieć mówić po hiszpańsku.

Drugi kłopot jaki widzę w przypadku Bale’a, to jego kontuzje. Trudno mi sobie wyobrazić, by liderem Realu Madryt był piłkarz, który wypada co trzy miesiące na dwa miesiące z powodu urazów. 

Generalnie w jego przypadku kluczowe jest to, czy dalej będzie tak często łapał kontuzje, czy wreszcie zaczną go one omijać. Wydaje mi się, że może na tym polu zaszła wreszcie jakaś zmiana. Rozmawiamy o Bale’u, który od pięciu-sześciu miesięcy nie doznał żadnego urazu. Faktem jest, że ostatnio były wakacje i co najwyżej mógł zrobić sobie krzywdę na polu golfowym. Mam jednak nadzieję, że coś się w tym względzie zmieni i Walijczyk nie będzie już wypadał z gry. Tym bardziej, że „zrzucił” trochę z masy, nie jest aż tak napakowany, a zdaniem wielu zbyt duża praca na siłowni w jego przypadku mogła być jedną z przyczyn tak wielu kontuzji. W sparingach Bale wyglądał bardzo obiecująco. Z resztą warto przypomnieć, że Walijczyk ma generalnie naprawdę dobre statystyki w Realu. Jeżeli tylko jest zdrowy, to zwykle daje dużo drużynie. Jestem bardzo ciekaw, jak to będzie wyglądało. Wierzę, że jego urazy wreszcie znikną. Jeśli chodzi zaś o bycie liderem, to Bale oczywiście będzie ważną postacią „Królewskich” w nadchodzącym sezonie, ale wydaje mi się, że Lopetegui będzie chciał przede wszystkim postawić na kolektyw.

Maniak futbolu #3 – dokąd zmierza Real Madryt?

A byłeś zdziwiony tym, że Ronaldo wybrał Juventus na swój nowy klub?

Sami działacze mówili, że pamiętna owacja kibiców „Juve” po jego bramce z przewrotki miała bardzo duże znaczenie dla Cristiano. Poczuł się tam doceniony. Transfer ten zaskoczył mnie o tyle, że zupełnie nie mówiło się o Serie A. Wydawało się, że pozostanie jeszcze w Realu, ewentualnie pójdzie do PSG ze względu na finanse albo do MLS. Myślę, że bardzo znamienne jest to, co Ronaldo powiedział podczas prezentacji w Turynie. Wspominał, że wielu ludzi w jego wieku wybiera Chiny, Katar lub USA. A on chciał iść do drużyny, która z roku na rok jest coraz lepsza i aspiruje co sezon do wygrania Ligi Mistrzów. Pokazał, że jest ambitny.

Real straci część fanów po odejściu Portugalczyka?

Część na pewno – widać to choćby po tym, ilu nowych obserwujących na swoich kontach w mediach społecznościowych zyskał Juventus od czasu pozyskania Ronaldo. Też ci się przyznam, że kibicuję ekipie z Madrytu od tego momentu, gdy w klubie pojawił się Ronaldo, choć nie było to bezpośrednio spowodowane jego przyjściem do stolicy Hiszpanii. Dla mnie w Realu Cristiano był od zawsze. Teraz nadchodzą nowe czasy, bardzo interesujące, którymi jestem podekscytowany.

Real Madryt długo szukał nowego bramkarza, aż w końcu znalazł. Zawodnikiem „Królewskich” został Thibaut Courtois. Rozumiesz ten ruch czy jesteś zdziwiony? Pytam, bo Keylor Navas ma bardzo wielu zwolenników i krytyków. W dodatku Kostarykanin zapowiada, że będzie walczył o miejsce w bramce.

Bardzo mnie to cieszy, że on rzeczywiście chce zostać. Uważam, że Navasa traktuje się trochę niesprawiedliwie. Był przez ostatnie lata bardzo ważną postacią, szczególnie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Mam na myśli choćby ten wybroniony strzał Davida Alaby z ostatniego półfinału z Bayerem Monachium. Natomiast jest też druga strona medalu – pamiętasz bramkę Mario Mandzukicia? Nie chodzi mi nawet o formę Navasa, tylko o jego warunki fizyczne. Jak Keylor wychodzi do dośrodkowania, to kibice Realu mają palpitacje serca, bo Kostarykanin jest mały, drobny. A wspomniałem o bramce Mandzukicia, bo akurat byliśmy wtedy na zlocie i gdy padł ten gol, to wszyscy zaczęli mówić o transferze de Gei. Hiszpan na pewno by to wyjął, bo ma lepsze warunki fizyczne.

De Gea był blisko Madrytu, ale ostatecznie padło na Courtois. Skoro Navas zostaje, to czy jeden będzie bronił w lidze, a drugi w europejskich pucharach?

Myślę, że to jest najbardziej prawdopodobne rozwiązanie. Choć to nie jest do końca dobre. Belg jest ogólnie lepszym bramkarzem. Pamiętamy, jak w jednym sezonie Diego Lopez bronił w lidze, a Iker Casillas w pucharach – ostatecznie skończyło się to dobrze dla drużyny, ale były konflikty.

Realny pakt o nieagresji?

Właśnie. Dlatego wydaje mi się, że jeśli w nadchodzącym sezonie nie zdarzy się cud i Navas nie wywalczy sobie miejsca w podstawowej jedenastce, to on jednak odejdzie z Madrytu.

Na pewno będą na niego chętni, gdyż to jest golkiper z TOP 5 pod względem gry na linii bramkowej, refleksu itd. Courtois jest raczej nie do wygryzienia. Belg jest zwinniejszy, ma też większy zasięg ramion.

W drugą stronę do Londynu powędrował na wypożyczenie Mateo Kovacić. Chorwat odszedł, bo chciał grać więcej. Sytuacja podobna do tej, której byliśmy świadkami w przypadku Jamesa Rodrigueza.

Fajnie napisał na Twitterze Mateusz Wojtylak, że w przypadku chorwackiego pomocnika ciężko jest zdefiniować, na jakiej on występuje pozycji. Może zagrać na 6, na 8, na 10. Wszędzie będzie się prezentował dobrze. Wszędzie też będzie mu czegoś brakowało. Być może podczas tego rocznego pobytu w Londynie wyklaruje się, na jakiej pozycji jest najmocniejszy. Szczególnie, że nie będzie ustawiany jako ten najbardziej defensywny, bo Chelsea ma Kante. Ta decyzja o przenosinach na Stamford Bridge pokazuje też, jak bardzo niecierpliwy jest Mateo Kovacić. Jestem trochę na niego zły.

Można go trochę zrozumieć, bo rezerwowym był ostatnio i w klubie i w reprezentacji.

Oczywiście. Ale jestem przekonany, że w ciągu roku będziemy się już jako Real powoli żegnać z Luką Modriciem. I w kolejnym sezonie hierarcha w linii pomocy może się zupełnie pozmieniać – Kovacić może być pierwszym wyborem, a Modrić tylko rezerwowym. Jeżeli byśmy się już za rok żegnali z Luką, to Kovacić jako jego „naturalny następca” dostawałby więcej minut. Z drugiej strony od pięciu lat mówi się o tym, że Kovacić zastąpi Modricia w Realu, ale o tym musi zadecydować jego rzeczywista forma, a nie głosy ekspertów czy kibiców.

Chyba, że Modrić odejdzie już teraz?

Miejmy nadzieję, że nie. Ja tego nie widzę. Myślę, że on nie chce opuszczać Madrytu, tylko gra o to, by podpisać w Realu wyższy kontrakt. Wiesz ile on zarabia obecnie? 8 milionów.

Jak na „Królewskich”, to nie tak dużo. Tym bardziej, że mówimy o aktualnym wicemistrzu świata, który został wybrany najlepszym piłkarzem mundialu w Rosji.

Dokładnie. Odszedł Cristiano, więc pieniądze z budżetu płacowego mogłyby się znaleźć. Spokojnie można byłoby mu dać np. 4 miliony więcej.

W miejsce Ronaldo mieli przyjść Neymar, Mbappe, Hazard, Cavani – ostatecznie nikt z nich chyba nie przybędzie do stolicy Hiszpanii tego lata. Dlaczego?

Wydaje się, że Real będzie teraz stawiał na kolektyw. Nie widzę potrzeby ściągania kogoś galaktycznego. Jak spojrzysz na skład ekipy z Madrytu, na wyjściową „jedenastkę”, to w pomocy pewniakami są Modrić, Kroos i Casemiro. Tam nikogo już więcej nie upchniesz. Isco z Asensio będą zaś grać wyżej. Jest też Bale.

A co z rasowymi napastnikami? Czy Realowi nie zabraknie kogoś do strzelania goli? Bo jest doświadczony Benzema, a tak to sama młodzież: Mayoral, Tomas i Vinicius. Żaden z tej czwórki nie daje obecnie gwarancji kilkunastu bramek w sezonie.

To prawda. Ale np. Karim jest świetnym piłkarzem. Jestem fanem tego, jak porusza się po boisku. Gra dla drużyny, stwarza odpowiednie przestrzenie. Aczkolwiek oczywiście denerwuje mnie jego nieskuteczność.

To myślisz, że „Królewscy” poszukają jeszcze kogoś do ataku? Tak jak kiedyś wypożyczyli Adebayora albo Chicharito?

Chciałbym jeszcze jednego napastnika dlatego, że przeraża mnie taka wizja: Benzema się połamie, wypadnie na 2-3 miesiące i wyjdziemy z Mayoralem w napadzie na Valencię na wyjeździe. Karim może grać lepiej, gorzej, ale daje drużynie dużo. Jego ewentualna kontuzja spowodowałaby wyrwę w ataku, bo młodzi nie są jeszcze w pełni gotowi na pierwszy skład.

A nowy trener Julen Lopetegui, to Twoim zdaniem dobry wybór?

Pierwszym wyborem na 100% był Pochettino. Lopetegui to o tyle dobry pomysł, że pracował już z wieloma zawodnikami, którzy znajdują się obecnie w Realu. Zna też młodzież w Hiszpanii, bo prowadził kilka reprezentacji juniorskich. Asensio czy Isco mogą przy nim fruwać. Julen był też w Porto, które słynie z młodych talentów. Na obecny Real ten trener wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Co prawda któryś z dziennikarzy pisał w Hiszpanii, że starsi piłkarze boją się, że Lopetegui to nowy Benitez, ale nie traktowałbym tych doniesień poważnie.

Rozmawiał: Dominik Senkowski