Angielskie wyjście #1 – Czas, start!

  • Redakcja

Dominik Bożek: Zanim przejdziemy do najważniejszego, czyli zapowiedzi pierwszej kolejki naszej ulubionej ligi, wypadałoby się przedstawić. Cześć, mam na imię Dominik i nie mam ulubionej drużyny z Premier League, której bym kibicował od dłuższego czasu. Przyznam jednak, że w tym sezonie będę trzymać kciuki za Liverpool.

Karol Czyżewski: Cześć, z tej strony Karol, kibic Arsenalu od 15 lat. Z powodu tak długiego stażu doskonale wiem, że nie ma co kibicować Kanonierom w drodze do mistrzowskiego tytułu, bo trochę szkoda czasu. Myślę, że tytuł ponownie zgarnie Manchester City, który był absolutnie bezkonkurencyjny w zeszłym sezonie. Jeżeli miałbym typować kogoś, kto może im zagrozić, to paradoksalnie postawiłbym na… Tottenham…

D.B: Niezły trop z tym Tottenhamem. Drużyna Pochettino nie została naruszona. Został trener (jestem pewny, że zgłaszał się po niego Real), został Kane i nikogo tak naprawdę nie ubyło. Zabraknie jedynie Sona w pierwszych kolejkach. Nieźle mają tam w Korei… Ja bym jednak jeszcze stawiał na wspomniany przeze mnie Liverpool – kupili bramkarza z prawdziwego zdarzenia, a Klopp wytwarza dobrą aurę wokół siebie. Nic tylko grać i wygrywać tytuły. Przecież oni sezon temu z gorszą kadrą byli w finale Ligi Mistrzów. Pytanie tylko, czy Salah będzie w stanie powtórzyć wyczyn z zeszłego sezonu, kiedy został wybranym najlepszym piłkarzem Ligi. Ale to samo pytanie może tyczyć Twojego faworyta do Mistrzostwa. Myślisz, że City zdoła powtórzyć zeszły sezon?

Ten piłkarz zagra nawet w Asian Games, żeby uniknąć woja

 

K.C: Zacznę może od Kurczaków, czy jak kto woli, Kogutów. Problem z Tottenhamem jest taki, że to drużyna o mentalności drugiego miejsca, więc trochę mogą namieszać, ale koniec końców noga poślizgnie im się w decydującej fazie, niemniej to chyba będzie najpoważniejszy rywal dla Obywateli. A z Liverpoolem jednak bym nie przesadzał, bo wydaje mi się, że patrzenie na ten klub zostało wypaczone właśnie przez Champions League oraz genialną formę Mohameda Salaha: będę w szoku, jeżeli Egipcjanin zagra drugi tego rodzaju sezon, bo to oznaczałoby, że jakimś sposobem parę lat przetrzymał poziom równy Messiemu czy Ronaldo… Szanuję ich dojście do finału, ale liga o takiej specyfice, jak Premier League, wymaga zupełnie innego profilu, który pozwoli tak samo zagrać przeciwko Cardiff oraz Chelsea. Najbliżej czegoś takiego jest Manchester City, który po raz kolejny powinien zakasować ligę. Szeroka kadra, niesamowity potencjał każdego zawodnika, który ciągle jest rozwijany przez Guardiola – ciężko będzie ich zatrzymać, na wypalenie jeszcze za wcześnie. No chyba, że trafi się coś pokroju Leicester…

D.B: Ha! Spojrzałem na ofertę forBET i analitycy bardziej przychylają się ku mojej opinii. Oczywiście, stawiają w roli faworyta City (kurs 1.65), ale zaraz po nich jest LFC (kurs 4.80). Twój „ukochany” Tottenham jest dopiero piąty w tym zestawieniu z kursem 16.00. Przed nim są jeszcze Manchester United (kurs 8.25) i Chelsea Londyn (kurs 14.00). Wiadomo, że analitycy też ludzie i mogą się pomylić. Mi np. nie pasuje tak wysoka pozycja Manchesteru United. Przed chwilą przeczytałem wypowiedź Mourinho, który oznajmił, że drugie miejsce w zeszłym sezonie to było jedno z większych osiągnięć w jego karierze… Nie poznaję chłopa. Gdzie ta jego zwycięska mentalność? Zresztą klimat jaki wytwarza Portugalczyk na Old Traford jest zupełnie odwrotny, niż to co robi Klopp przy Anfield Road. Mou idzie na wojnę ze wszystkimi: zarządem, piłkarzami, a niekiedy z kibicami, kiedy po blamażu z Sevillą, wypalił, że w sumie MU jest przyzwyczajone do przegrywania.

Narzekacz

 

K.C: To, co za Manchesterem City, nie ma większego znaczenia – niestety… A odnośnie Manchesteru United: od jakiegoś czasu u Mourinho postępuje jakiś zadziwiający stan, który wydaje się nasilać przed sezonem. Od zawsze był on „The Special One” i trudno przyznać, aby głoszone przez niego wypowiedzi były pisane przed przesadnych speców od PR’u, ale ostatnio to jest jakiś dramat, tego nie da się słuchać. Kiedy szły za tym sukcesy, nie było specjalnego problemu, ale dzisiaj wydaje mi się, że to ostatni sezon Portugalczyka na Old Trafford, chyba, że wygrałby coś pokroju mistrzostwa Anglii czy Ligi Mistrzów. Wydaje mi się, że władze Czerwonych Diabłów pożegnałyby się z nim już po minionym sezonie, ale na horyzoncie niespecjalnie widać było odpowiedniego kandydata. Jakiś czas temu taka osoba pojawiła się jednak na rynku. Chyba domyślasz się, o kim mówię? Całkiem sporo o nim pisałeś ostatnimi czasy…

D.B.: Nie pisałem przecież nic o Nawałce…

K.C. : Aż Ty zgrywusie – chodzi mi o Zidane’a! Legenda Realu Madryt w Manchesterze United? Brzmi to nad wyraz szokująco dobrze, jeżeli myślę o podopiecznych Mourinho bardzie emocjonuje mnie zmiana trenera w tym klubie, aniżeli same występy Manchesteru. No ale porozmawiajmy o tym, co jeszcze przed nami. Mnie najbardziej intryguje West Ham: raz, że Łukasz Fabiański w tym klubie, a dwa, objęcie zespołu przez Manuela Pellegriniego i sprowadzenie paru, interesujących graczy (Wilshere, Yarmolenke czy Felipe Anderson). Młoty idealnie pasują mi na czarnego konia rozgrywek – nie mówię, żeby od razu robić drugie Leicester, ale raczej wreszcie wskoczyć na poziom, do którego ten zespół powinien aspirować.Myślisz, że mają szanse powalczyć o europejskie puchary?

D.B.: Dobrze, że o nich wspomniałeś, bo to jest drugi klub, za który trzymam kciuki. Kojarzy mi się z tym co najlepsze w brytyjskim futbolu, czyli z nieprawdopodobnym klimatem piłkarskiego święta na każdym meczu. Dodatkowo osoba Łukasza Fabiańskiego, którego jestem fanem, powoduje, że będę uważnie śledził losy „Młotów”. Po tych zmianach, o których wspomniałeś, brak pucharów byłoby w odbierane jako porażka w klubie z Londynu. Ciekawią mnie również losy beniaminków. Sezon temu doszło do rzadkiej sytuacji, bowiem wszystkie zespoły, które dopiero co awansowały z Championship, zdołały się utrzymać. Nie wiem, czy pamiętasz, ale tamten sezon rozpoczął się od domowej porażki Mistrza Anglii z Burnley. Myślisz, że tegoroczne beniaminki zaprezentują się równie dobrze? A jak już jesteśmy przy tym temacie, to widziałeś jak Fulham dba o swoich karnetowiczów?

K.C.: Szokujące jest, jak doskonałych transferów potrafią dokonywać beniaminkowie Premier League. Rui Patricio do Wolverhampton, czy Jean – Michel Seri, który łączony był nawet z Barceloną, do Fulham: to pokazuje, jaka siła drzemie w rozgrywkach Premier League. Patrząc na wzmocnienia obydwu zespołów, jakoś ciężko mi szczególnie uwierzyć w to, aby byli oni kandydatami do automatycznego spadku. Londyńczycy mają przecież jeszcze genialnego Sessegnona, który ma potencjał na zostanie gwiazdą angielskiej elity. Najmniej przekonuje mnie Cardiff, które nie ma na papierze składu gwarantującego pozostanie w Premier League – ale coś podobnego mówiło się rok temu o Huddersfield… Paradoksalnie wydaje mi się, że po raz kolejny bardziej będziemy emocjonować się walką o utrzymanie, aniżeli mistrzowski tytuł. A  co do karnetów – zdecydowanie lepiej tak, niż podwyższać ceny i kombinować, że taniej wyszłoby jednak kupić pojedyncze bilety…

D.B.: Szkoda, że Cardiff minęło się ze Swansea, które spadło. Ominą nas przez to emocjonujące Derby Walii. Ale i tak czekają nas niesamowite emocje i mój zapał nie zgaśnie, mimo tragicznego meczu o Tarczę Wspólnoty… Nawet żadnej kartki nie uświadczyliśmy w tym spotkaniu… Ale to już było, jak mawiał polski hit. Chciałem się Ciebie zapytać, czy wyczekujesz specjalnie jakiegoś meczu i zobaczyłem, że przecież Twój Arsenal gra na Emirates z Twoim faworytem do Mistrzostwa. Kanonierzy mogą nas zaskoczyć na plus (kurs w forBET: 1 – 3.70, x – 3.85, 2 – 1.95) ? Z mojej strony, przyznam, że czekam również na inny niedzielny mecz, gdzie Liverpool podejmie u siebie West Ham z powodów jakie wymieniłem wcześniej (kurs w forBET: 1 – 1.25, x – 6.50, 2 – 12.25).

K.C.: Wspomniałeś dwa, największe hity i zdecydowanie wszystkie kasuje mecz Arsenalu z Manchesterem City, a na drugim miejsce starcie z Anfield. Siła Premier League polega jednak na tym, że swobodnie wybierzesz jeden z dziesięciu meczów w kolejce i raczej będziesz się na nim dobrze bawić (ewentualnie możemy odrzucić United). Dlatego nie zdziwię się, jak ciekawie będzie w meczach Fulham – Crystal Palace czy Wolves – Everton, myślę, że inauguracja będzie fantastyczna. Jak dobrze, że to już jutro!