Indywidualny maraton żużlowy

  • Redakcja

W trzech najbliższych dniach odbędą się trzy ważne imprezy w światku żużlowym. Zaczniemy od najistotniejszych zawodów młodzieżowych, po czym o laury powalczą nieco starsi żużlowcy.

Dziś (o godz. 17.00) na torze w Częstochowie do rywalizacji staną najlepsi juniorzy w kraju. Wśród głównych faworytów wymienia się Bartosza Smektałę.

Junior Fogo Unii Leszno będzie bronił tytułu wywalczonego przed rokiem w Rybniku. Czy ta sztuka mu się uda? W historii polskiego żużla podobnych gości nie było zbyt wielu. Zdzisław Dobrucki, Piotr Świst, Tomasz Gollob, Rafał Okoniewski – tylko ci zawodnicy byli w stanie tego dokonać. Świst oraz Gollob wygrywali MIMP trzy razy z rzędu, a to absolutnie wyjątkowy wynik. Smektała ma papiery, by pójść w ślady legendarnych już żużlowców. Pamiętajmy jednak, że tegoroczny finał zaplanowano w „Mieście Świętej Wieży”, a tu świetnie powinien poradzić sobie Maksym Drabik, syn Sławomira. 20-latek jest zmorą (kompleksem?) Smektały. W poprzednim roku Drabik został najlepszym juniorem globu. Drugie miejsce zajął „Smyk”. Po dwóch rundach w obecnym sezonie tej samej rywalizacji częstochowianin ma sześć punktów przewagi nad wychowankiem Unii Leszno. Smektała, wygrywając dzisiaj w Częstochowie nabrałby większej pewności siebie, która być może pomogłaby mu sięgnąć także po tytuł IMŚJ. Czy Drabik na to pozwoli?

Poza tym, w żużlu niekiedy sprawdza się stare jak świat twierdzenie, wedle którego „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. To powiedzonko jest już tak wytarte, że aż żal je tutaj przypominać. Ale ok, spróbujmy. Tym „trzecim” może okazać się lider miejscowych młodzieżowców Michał Gruchalski, który doskonale zna tor pod Jasną Górą. W najmocniejszym zestawieniu juniorów ciekawie zapowiada się także jazda tych, których już okrzyknięto „nadziejami polskiego żużla”, a którzy szlifują swoje umiejętności na drugim poziomie rozgrywek. Mowa tu o Wiktorze Lamparcie, Oskarze Boberze (obaj Motor Lublin) oraz Jakubie Miśkowiaku (Orzeł Łódź). Coś czujemy, że ci chłopcy nie udźwigną presji finału…

Dzień po MIMP odbędzie się kluczowy turniej o tytuł Indywidualnego Mistrza Polski seniorów. Tutaj także powinno być ciekawie, zwłaszcza, że zawody odbędą się w Lesznie. forBET największe szanse na zwycięstwo daje Bartoszowi Zmarzlikowi (kurs 3.40), drugi w kolejce jest Janusz Kołodziej (4.00), trzeci Maciej Janowski (6.00), a dalej m.in. Piotr Pawlicki (9.00), Patryk Dudek (9.00) oraz… Maksym Drabik (12.00). Wszelkie prognozy w tego typu turniejach mogą szybko „wziąć w łeb”. Finał IMP to zawody nietypowe. Takie, w których mocno liczy się tzw. dyspozycja dnia. Wie o tym np. Adam Skórnicki, który triumfował w 2008 roku, czy Szymon Woźniak – niespodziewany zwycięzca sprzed roku (na zdjęciu). Pochodzący z Tucholi Woźniak, jak się wydaje, nie jest jeszcze w pełni sił po kontuzji kostki. Trudno zatem przypuszczać, że będzie w stanie obronić tytuł. Na całego powalczą o niego za to głównie zawodnicy miejscowej Unii Leszno z Januszem Kołodziejem na czele. „Koldi” właśnie awansował do cyklu Grand Prix, a i w PGE Ekstralidze szura aż miło.

Po dwóch dniach ciekawych zmagań w indywidualnym typowo polskim „sosie” przyjdzie czas na rywalizację najlepszych zawodników PGE Ekstraligi, także zagranicznych. Ich skład ustalono już pewien czas temu. I, biorąc pod uwagę statystyki, w Gdańsku rzeczywiście stawią się najlepsi zawodnicy naszej rodzimej ligi.  Co więcej, pojechać ma także mistrz świata Jason Doyle, który turniejem pt. „IMME” wróci do ścigania po kontuzji odniesionej podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii.

W poprzednim roku główną nagrodę w IMME zgarnął Leon Madsen. Duński zawodnik na co dzień występujący w forBET Włókniarzu Częstochowa jest jednym z faworytów tegorocznej edycji. W 2014 roku był żużlowcem miejscowego Wybrzeża. Dość tajemniczy (kwadratowy?) gdański tor rzadko kryje przed nim jakiekolwiek tajemnice.

„Chciałbym w Gdańsku stanąć na podium. Moim zdaniem stawka tego turnieju jest niezwykle silna. Zapowiada się naprawdę doskonałe ściganie. Mam tylko osobiście nadzieję, że pogoda nie popsuje nam planów i organizatorom uda się przygotować doskonały tor do walki na całej szerokości. Do Gdańska jadę powalczyć o miejsce w biegu finałowym, a jak już tam się ewentualnie znajdę, to wówczas będę myślał o tym, aby udało mi się go wygrać. Naprawdę byłoby fajnie drugi raz z rzędu odnieść zwycięstwo w tej imprezie” – powiedział Madsen (przegladsportowy.pl).