Chwile nieulotne #3 – Złoto Haliny Konopackiej

  • Redakcja

Dokładnie 90 lat temu – 31 lipca 1928 roku – podczas Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie sportowiec z naszego kraju pierwszy raz stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. Złoty medal w rzucie dyskiem zdobyła kobieta-fenomen: Halina Konopacka. To postać ze wszech miar nietuzinkowa. Znakomita sportsmenka. Piękna kobieta. Wielka patriotka.

„Mój dzień zapowiadał się nieszczególnie. Od rana padał deszcz. Oślizgły dysk, miękkie koło, zimno, wiatr to niedobry prognostyk. Jedyne moje atuty – chęć zwycięstwa – chęć tak wielka, że prawie pewność (…). Dysk lepił się do mojej dłoni. Szybki, nadzwyczajny ruch. Poczułam jak wymyka się moim palcom, płynąc, nie wiedząc skąd, wchodzi w długi lot. Byłam z nim w tym jego locie…, długo… Nie miałam siły cieszyć się” – wspominała swój największy sportowy wyczyn w karierze (cytat za: M. Grzywacz, Złote triumfy Haliny Konopackiej, „Ale Historia” nr 32 z 8 sierpnia 2016, s. 9).

Wynik 39 m i 62 cm dał jej nie tylko krążek z najcenniejszego kruszcu. Był także najlepszym wówczas wynikiem na świecie, a pięknej, mierzącej 180 cm wzrostu Konopackiej z charakterystycznym czerwonym bereciku na głowie przyznano także tytuł Miss Igrzysk. Amsterdamskie igrzyska ’28 były pierwszymi, w których na równych prawach z mężczyznami dopuszczono kobiety.

W Polsce wybuchła prawdziwa euforia. „Złota Halina” była na ustach wszystkich. Jej sukces opiewali poeci, na płótnach uwieczniali ją malarze. List gratulacyjny wysłał prezydent Ignacy Mościcki, a sam marszałek Józef Piłsudski zaprosił ją na audiencję do Belwederu. „Ach, to pani gdzieś tam w Amsterdamie zdobyła dla nas złoty medal! To dobrze! To służy Polsce!” – miał powiedzieć. W kraju była idolką mas, ale i ulubienicą ówczesnych salonów. „Kiepura pyskiem, Konopacka dyskiem” – żartowano na ulicach. Przeogromna sława dość szybko zaczęła jej ciążyć. Zamiast pojechać na międzynarodowe tournée, lekkoatletka postanowiła odpocząć w swoim domu w Milanówku. Była bardzo zmęczona uwielbieniem Polaków, którzy z utęsknieniem czekali na wielki sportowy sukces. Dopiero co odrodzone – i obronione w walce z bolszewikami – państwo polskie bardzo potrzebowało pozytywnych, spajających ludzi bohaterów.

Halina Konopacka urodziła się 26 lutego 1900 roku w zamożnej, mieszczańskiej rodzinie. I właściwie od dziecka – ku początkowym namowom rodziców – zaczęła na warszawskiej Agrykoli uprawiać wszelkie sporty. W 1924 roku podczas studiów filologicznych na Uniwersytecie Warszawskim trafiła do AZS-u, w którym zaczynała od pływania i gry w koszykówkę. Dopiero po pewnym czasie namówiono ją na treningi lekkoatletyczne. Uczestniczyła w biegach sprinterskich, skakała wzwyż, pchała kulą i rzucała oszczepem, ale to za sprawą francuskiego trenera Maurice’a Baqueta zaczęła rzucać dyskiem. I to jak! Po zaledwie roku przygotowań zdobyła mistrzostwo Polski, a 23 maja 1926 roku jej łupem padł pierwszy w dziejach polskiej lekkiej atletyki rekord świata. W tym samym roku zresztą poprawiła go podczas Światowych Igrzysk Kobiecych w Goeteborgu.

Zanim Konopacka została znaną na świecie sportsmenka, mogła być uznaną…poetką, o co szczególnie dbał jeden z założycieli grupy Skamander Kazimierz Wierzyński (zresztą zdobywca złotego medalu podczas IO w Amsterdamie w konkursie literackim). Jej dalekie od sportu wiersze drukowały m.in. „Wiadomości Literackie” oraz „Skamander”, a według prof. Anny Nasiłowskiej z Polskiej Akademii Nauk „poezja świadczyła o talencie i wielkiej kulturze literackiej” autorki. Nasza bohaterka była więc piękną kobietą wielu talentów. Dość powiedzieć, że jako jedna z pierwszych warszawianek zdobył prawo jazdy. Eleganckim kabrioletem Lancia brała udział w rajdach samochodowych. Zainteresowanie automobilizmem miało przydać się na początku II wojny światowej.

Pod koniec roku 1928 wyszła za mąż za sanacyjnego polityka Ignacego Matuszewskiego, późniejszego ministra skarbu. Na początku września 1939 roku po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę zdecydowano o wywiezieniu rezerw Banku Polskiego za granicę. Odpowiedzialnym za zorganizowanie konwoju 30 autobusów ze złotem wartym 462 mln zł był Matuszewski. Za kierownicą jednego z pojazdów usiadła sama Konopacka. Akcja była wyjątkowo ryzykowna, bo transport chcieli przejąć zarówno Niemcy, jak i Sowieci. Nocą z 13 na 14 września konwój dotarł do granicy z neutralną Rumunią. Tam przerzucono złoto do wagonów pociągu, który następnie ruszył do portu w Konstancy. Matuszewski w błyskawicznym tempie załatwił tankowiec, do którego trzeba było własnoręcznie wnieść skrzynie ze sztabkami. W akcji tej aktywnie uczestniczyła Konopacka, do której przywarł przydomek „podwójnie złotej”. Po licznych perturbacjach cenny i kompletny ładunek – przez Turcję i Syrię – dotarł do Marsylii. Niestety w trakcie tej brawurowej akcji ktoś ukradł złoty medal olimpijski naszej bohaterki…

Małżeństwo Matuszewskich – po wojenno-politycznych przygodach – wyemigrowało do Nowego Jorku. „Złota Halina”, po śmierci męża, wzięła drugi ślub, a gdy ponownie owdowiała, przeniosła się na Florydę. Tam odkryła swój kolejny talent, tym razem malarski. Malowała głównie pejzaże i kwiaty, a obrazy sprzedawała, sygnując je jako Helen Georgie. Trzy razy odwiedziła Polskę: w 1958, 1970 i 1975 r., ale nie zdecydowała się wrócić na stałe. Do końca życia pozostała aktywna sportowo. Umarła bezdzietnie 28 stycznia 1989 roku w USA, a jej prochy spoczęły na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.

Halina Konopacka w trakcie swojej zaledwie siedmioletniej kariery (do 1931 roku) była siedmiokrotną rekordzistką świata w rzucie dyskiem i pchnięciu kulą. Aż 27 razy zdobywała mistrzostwo Polski w najróżniejszych dyscyplinach – oprócz dysku i kuli – także w rzucie oszczepem, trójboju, pięcioboju, sztafecie 4×100 m i 4×200 m. Choć jej rekordowy wynik z Amsterdamu dzisiaj nie budzi już wielkiego zachwytu, to należy pamiętać, że lekkoatletki do zawodów podchodziły niemal z marszu. Bez katorżniczego treningu siłowego i całego zestawu „wspomagaczy”. Jej kapitalny rzut był wypadkową smukłego piękna połączonego z naturalną sprawnością i wyjątkową wytrzymałością. Wszystko razem stworzyło iście antyczną harmonię. I dało Polsce pierwszy złoty medal olimpijski.

Wszechstronnie uzdolniona Halina Konopacka to jedna z ikon naszego sportu, czy nawet szerzej: kultury. A jej odwaga podczas działań wojennych  do dziś budzi wielki szacunek.