Rozterki Fonfary

  • Redakcja

Nieco ponad miesiąc temu, 16. czerwca byliśmy świadkami wielkiego powrotu Andrzeja Fonfary do Polski po 12 latach. Na warszawskim Torwarze „Polski Książe” pokonał niewygodnego Ismayla Sillaha. Po walce pięściarz wyglądał na szczęśliwego i spełnionego. Wszakże uprawianie sportu nie jest mu potrzebne do zarabiania pieniędzy. W USA „kręci” biznes, który jest jego głównym źródłem dochodu. Boks to po prostu jego wielka pasja i przed walką podkreślał, że liczy się dla niego głównie aspekt sportowy, a nie cyferki na koncie.

Przez paredziesiąt dni może dużo zmienić się w życiu pięściarza. „Nasz” Andrew ma dla kogo żyć: ma piękną żonę i syna, który jest dla niego całym Światem. Czy zatem opłaca mu się dostawać po gębie, skoro nie potrzeba im pieniędzy? Takie pytanie musiał do niedawna zadawać sobie Fonfara o czym może świadczyć poniższy wpis na twitterze.

Musimy przyznać, że ten tweet nas zasmucił. Liczyliśmy, że zobaczymy jeszcze w ringu Fonfarę jakiego znaliśmy z walk z Cleverley’em, Chavezem czy z jego pierwszego pojedynku z Adonisem Stevesonem. Przecież ta ostatnia walka, to była jedna z piękniejszych przegranych w historii polskiego boksu (wiadomo, że przegrana Gołoty z Bowe’em jest bezkonkurencyjna). To była prawdziwa wojna jaką zawsze chce się oglądać, kiedy pomiędzy linami widzimy dwóch pięściarzy. Dodatkowo ten pojedynek sprawił, że nazwisko Fonfara stało się rozpoznawalne w USA i „Polski Książe” mógł później zawalczyć o pas WBC, który dumnie nosił gdziekolwiek się nie pojawiał. Ah, aż na samo wspomnienie tej walki chce się ją odświeżyć.

Po dłuższym zastanowieniu rozumieliśmy decyzję Fonfary. To jest jego życie i sam wie na ile go stać i czy mu się chce. I chociaż kibicowskie serce cierpiało, to jednak koniec końców zrozumielibyśmy i uszanowalibyśmy decyzję o ewentualnym zakończeniu kariery. Jednak już dzień później Przemysław Garczarczyk poinformował, że obóz Fonfary skontaktował się z ludźmi Andrew Tabitiego. Polski pięściarz potwierdził te plotki, rzucając wyzwanie Amerykaninowi za pośrednictwem mediów społecznościowych.

I to jest dopiero informacja! Andrew Tabiti jest niepokonanym pięściarzem na zawodowych ringach. Popularna „Bestia” jest pupilkiem słynnego Floyda Mayweathera Jr., który wziął go pod skrzydła. 13 z jego 16 walk zakończyły się nokautami i m.in. stąd jego przydomek – 28-latek nie bierze jeńców. Decyzja o wyzwaniu tego pięściarza pokazuje dwie rzeczy – Fonfara chce walczyć w wadze junior ciężkiej i, tak jak przekonywał wcześniej, nie chce łatwych przeciwników. Chce wyzwania, a nie kolejnej walki, żeby poprawić swój rekord. BoxRec klasyfikuje Amerykanina na 6. miejscu w wadze cruiserweight, podczas gdy Polak okupuje 10. pozycję w tej samej kategorii. Oj, dobrze by było zobaczyć taki pojedynek, czego sobie i Andrzejowi Fonfarze życzymy.