Iga Świątek wyciąga wnioski z błędów „Isi” i „Jerzyka”

  • Redakcja

Jaka przyszłość przed Igą Świątek? Tego do końca nie wie nikt. Ale młoda zawodniczka ma już pewne cechy, które pozwalają wierzyć w jej sukces. Przede wszystkim zdaje się być dojrzalsza od naszych czołowych tenisistów w jej wieku.

Na wczorajszej konferencji prasowej Iga Świątek i jej zespół podsumowywali wielki sukces odniesiony na juniorskim Wimbledonie oraz kreślili plany na najbliższe tygodnie. Wiemy już, że Świątek odchodzi od rywalizacji z rówieśniczkami – jej ostatnim tego typu występem będzie udział w jesiennych igrzyskach olimpijskich młodzieży w Buenos Aires. Nie wystartuje nawet w turnieju juniorek na US Open. Polka chce zbierać punkty do zestawienia WTA, by jak najszybciej poprawiać swój ranking. Odważna to decyzja i chyba słuszna.

Czy Iga jest gotowa do rywalizowania z ułożonymi, dużo starszymi zawodniczkami? Tego w 100% nie wie nikt, nawet ona sama. Ale trzymać się wciąż kategorii juniorskiej nie ma już sensu. Świątek wygrała właśnie najważniejszą imprezę tenisową na świecie. To idealny moment, by przejść z juniora na seniora – nawet jeśli jej wiek uprawniałby wciąż do walki z młodszymi. Podobno decyzja o rezygnacji z gry z rówieśniczkami podjęta została jeszcze przed tegorocznym Wimbledonem. Nawet jeśli to prawda, to wygranie londyńskiego turnieju tylko potwierdza słuszność  tej koncepcji.

Częste starcia z seniorkami będą na pewno wyzwaniem dla młodej Polki. Uczestnictwo z sukcesami w Tourze zależy bowiem przede wszystkim od regularności. To cecha największych. Tego Świątek będzie musiała się zapewne jeszcze nauczyć. Kalendarz tenisowy jest morderczy, dlatego zawodniczka w takim wieku jak ona musi mieć umiejętnie rozplanowane starty. Duża w tym rola jej współpracowników, by „nie zajechać” tenisistki. Widzę już jednak dwa czynniki, które pozwalają wierzyć, że Iga Świątek po sukcesach juniorskich może z czasem osiągać także te seniorskie. Pierwszy to „głowa” zainteresowanej, drugi to jej profesjonalne otoczenie.

Nie od dziś wiadomo, że w tenisie wygrywają zwykle ci, którzy są najmocniejsi psychicznie. Odpowiednio nastawieni do uprawiania tej dyscypliny, do ciągłej rywalizacji. Iga zdaje się być pod tym względem dobrze przygotowana. Nie podnieca się zbytnio swoimi sukcesami jako juniorka, tylko twardo stąpa po ziemi. Nawet wczoraj, odnosząc się do wygranej na Wimbledonie, powiedziała, że bardzo się z niej cieszy, ale woli skupić się już na tym, co przed nią. Jednocześnie wie, że najlepsza metoda rozwoju to metoda małych kroków. Powiedziała na wczorajszej konferencji, że nie chce za szybko znaleźć się wysoko, bo potem można bardzo łatwo spaść z topu. Iga wypowiada się bardzo rozsądnie o swojej przyszłości. Jest świadoma swoich możliwości, ma tenisowe marzenia, ale jednocześnie stara się koncentrować na tym, co przed nią w najbliższym czasie. 17-latka z Legii imponuje spokojem i rozwagą, a to ważne cechy dla tenisistki. Już teraz wydaje się być bardziej stabilna emocjonalnie od np. starszego o 11 lat Jerzego Janowicza.

Światełko w tenisowym tunelu

Drugi ważny czynnik w kontekście ewentualnych sukcesów Świątek w seniorskiej rywalizacji dotyczy jej zespołu. Iga powinna bowiem czerpać garściami z karier Agnieszki Radwańskiej i Jerzego Janowicza. Wyciągać wnioski z ich osiągnięć, a zwłaszcza z ich niepowodzeń. Te ostatnie w dużej mierze związane były przez lat z ich otoczeniem. Agnieszka zbyt długo współpracowała zawodowo z ojcem, który w pewnym momencie zaczął blokować jej rozwój. Dopiero po odejściu pod skrzydła Tomasza Wiktorowskiego uwolniła swój cały potencjał.

Rodzicielskiej pępowiny nie odciął wciąż Jerzy Janowicz. Wśród jego współpracowników najważniejsi są jego mama i tata. Broniący go w każdej sytuacji – nawet gdy ich syn nie ma racji. Iga Świątek pod tym względem już teraz – w wieku 17 lat – jest w lepszej sytuacji. Zawdzięcza swojemu tacie bardzo dużo, ale nie sprawuje on już opieki nad jej tenisową karierą. Ma od tego profesjonalne otoczenie, które dba o każdy szczegół i będzie ją powoli wprowadzać w seniorski tenis. Tata Igi był wczoraj na konferencji, wspominano go, odwoływano się do jego osoby, ale nie był wśród głównych bohaterów tego spotkania. Stał raczej w cieniu, wycofany – podobnie jak w przypadku kariery swojej córki. To bardzo ważne dla naszej zdolnej zawodniczki, gdyż często tenisiści i tenisistki nie potrafią wyłapać odpowiedniego momentu, gdy należy odejść od współpracy z rodzicami i rozpocząć nowe otwarcie z kimś z zewnątrz. Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicza są tego dobrymi przykładami.

„Wbrew pozorom mecze wygrane po 6:0 są trudne, bo ciężko jest utrzymać koncentrację” – wywiad z Igą Świątek – polską nadzieją tenisa

Na wczorajszą konferencję przybyło liczne grono dziennikarzy. Każdy chciał zadać Idze Świątek chociaż jedno pytanie. Specjalnie mnie to nie dziwi. Ludzie piszący w naszym kraju o tenisie są spragnieni możliwości porozmawiania z rodzimą dobrą tenisistką. Radwańska ma specyficzny stosunek do polskich dziennikarzy i przeprowadzenie z nią wywiadu jest praktycznie niewykonalne. Iga zaś jest inna. Sama podkreśla, iż zdaje sobie sprawę, że profesjonalny sport nieodłącznie związany jest z mediami. Nie ma sensu z nimi wojować, jak Janowicz. Zainteresowanie ze strony dziennikarzy można przecież przekuć w pieniądze potrzebne do dalszego rozwoju. Im więcej publikacji, tym większa szansa na pozyskanie nowych sponsorów. Tę prostą zależność zdaje się dobrze rozumieć 17-letnia Iga Świątek. To niesamowite, że w niektórych aspektach jest ona już teraz bardziej dojrzała niż „Isia” i „Jerzyk”.

Dominik Senkowski