A może Brzęczek zostanie naszym Southgatem?

  • Redakcja

W dzień ogłoszenia zatrudnienia Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski napisałem tekst, w którym niespecjalnie zachwyciłem się wyborem nowego selekcjonera, dlatego teraz spróbujmy nieco poprawić notowania (jeszcze) obecnego szkoleniowca Wisły Płock. Sytuacja z Jerzym Brzęczkiem bardzo przypomina mi bowiem powierzenie pracy z kadrą byłemu obrońcy Synów Albionu. Southgate przejmując ster narodowej drużyny miał za sobą niezbyt udaną przygodę jako trener Middlesbrough i wszyscy raczej spodziewali się ogromnej katastrofy. Skończyło się na najlepszym, od 28 lat, występie na mundialu i nadzieją, że to dopiero początek złotej ery tego szkoleniowca. 

Prasa z miejsca przykleiła Southgate’owi łatkę przeciętnego trenera. W dniu ogłoszenia decyzji przez angielską federację BBC opublikowało nawet artykuł głoszący o tym, że były trener Boro zdobył najmniej punktów i osiągnął najmniej zwycięstw ze wszystkich selekcjonerów, którzy w ostatnich 20 latach prowadzili angielską reprezentację. Zaczęły się nawet pojawiać bardzo mocne pytania: czy Southgate to menedżer z przypadku? Aby zrozumieć genezę tego stwierdzenia, należy spojrzeć na okoliczności, w których został on zatrudniony na nowej posadzie. Misję budowania silnej ekipy Trzech Lwów powierzono Samowi Allardyce’owi, lecz angielski związek zdecydował się rozstać z byłym trenerem West Hamu, gdyż ten udzielał kontrowersyjnych porad, jak wziąć udział w „third part ownership” (nielegalnym handlu prawami do piłkarzy). W wyniku śledztwa The Telegraph, po zaledwie 67 dniach pracy w roli selekcjonera, zdecydowano się podziękować Big Samowi. Tymczasowym menedżerem został ogłoszony, wówczas Gareth Southgate. Tutaj jednak należy wskazać diametralną różnicę, pomiędzy Anglikiem, a Jerzym Brzęczkiem – trener Wisły Płock nie prowadził, w swojej karierze, juniorskiej reprezentacji. Żeby oddać jednak rzeczywisty stan rzeczy – Southgate nie osiągnął tam niebotycznych sukcesów. Na papierze wygląda to imponujące, 81,8 % zwycięstw to wyniki raczej ze świata Football Managera niż rzeczywistości, ale co z tego, gdy w finałach Euro U-21 2015 jego podopieczni zajęli ostatnie miejsce w fazie grupowej. Mimo to, angielska federacja upatrzyła w nim rolę strażaka, który ugasi reprezentacyjny pożar.

W sukcesie Southgate’a na szczeblu seniorskim pomogło losowanie grupy eliminacyjnej do trwającego mundialu. Trafienie na Słowację, Słowenię czy Litwę zdecydowanie pomogło w odniesieniu tak dobrych rezultatów. Zakończenie grupy z 8 zwycięstwami, 2 remisami oraz bez żadnej porażki normalnie uznano by za sukces, lecz każdy brał poprawkę na to, z kim musieli się mierzyć Synowie Albionu. Komentarze prasy, przed turniejem w Rosji, były bezlitosne – „jedziemy tam wyłącznie po honor, nie mamy żadnych ambicji, chyba pierwszy raz w historii nie spodziewamy się niczego wielkiego”: tak w kilku zdaniach można podsumować tamtejsze wypowiedzi. Na imprezie, po raz kolejny, Southgate’owi dopisywało jednak szczęście – wylosowanie w grupie Tunezji czy Panamy, a następnie trafienie do drabinki z Kolumbią czy Szwecją sprawiły, ze ta drużyna po prostu była skazana, co najmniej, na półfinał. A przecież pachniało finałem – gdyby nie genialna wydolność reprezentacji Chorwacji, Harry Kane i spółka mieliby zapewnione srebro. A tak to teraz trzeba będzie powalczyć jeszcze o brąz. Niemniej Southgate po turnieju zyskał ogromne zaufanie angielskiej społeczności kibicowskiej i jestem pewien, że do kolejnych eliminacji może przystępować ze spokojem o swoją posadę.

Paradoksalnie przygoda Jerzego Brzęczka może wyglądać podobnie – człowiek, który praktycznie nie był brany przez nikogo pod uwagę, startuje z drużyną narodową od zera. Jeżeli jest on odpowiednim kandydatem na to stanowisko towarzysząca gównoburza może tylko pomóc w odniesieniu przez niego korzystnego rezultatu. Po wyborze trenera Wisły Płock niczym bańka mydlana prysła wszelka presja związana z oczekiwaniami wobec nowego trenera – to może być ogromny atut, gdyż będzie on mógł zacząć budować wszystko po swojemu i nikt nie zarzuci, że coś zepsuł: bo przecież gdyby tak się stało, wszyscy by tego oczekiwali. Warto wziąć pod uwagę także sukcesy piłkarskie – Jerzy Brzęczek to kapitan reprezentacji, która na IO w Barcelonia zdobyła srebrny medal. Kojarzy się on zatem z absolutnie największym sukcesem współczesnej piłki nożnej w Polsce – tutaj także należy upatrywać ogromnego sukcesu i liczyć, że jest w stanie zbudować wokół tego narrację. Tak, jak Gareth Southgate, który znalazł się jednak w zupełnie innej roli – na Euro 96 nie strzelił rzutu karnego, co pozbawiło Synów Albionu szans na awans do finału tamtego turnieju. Do kadry wrócił jako człowiek, który po ludzku chce się zrehabilitować za tamto niepowodzenie – wydaje mi się, że udało mu się tego dokonać, lecz ocenę zostawiam angielskim fanom. Brzęczek nie musi się za nic rehabilitować, ale również może pójść tą ścieżką – nawiązać do sukcesów z kariery zawodnika. Tego mu szczerze życzę. Bo co byśmy nie sądzili o jego wyborze, to wciąż selekcjoner naszej narodowej drużyny…

Karol Czyżewski