Już za miesiąc start serialu pt. „CR7 vs. (tu wpisz nazwisko Polaka w Serie A)”

  • Redakcja

19. sierpnia rozpoczyna się nowy sezon w Serie A. Od dłuższego czasu obserwujemy jak do calcio w zastraszającym tempie napływają nasi rodacyPolacy wyrobili sobie tak dobrą markę, że włoscy skauci przyglądają się przychylnie polskim kandydaturom. W ostatnich dniach spadła na nas prawdziwa transferowa bomba: Cristiano Ronaldo po 9 latach spędzonych w Realu Madryt przenosi się do Mistrza Włoch, Juventusu Turyn. Do tej pory zostało napisane o tym wiele mniej lub bardziej wybitnych tekstów, więc my postanowiliśmy przyjrzeć się jak ten ruch może wyglądać z polskiej perspektywy. Czy nasi piłkarze będą się ustawiać w kolejce po koszulkę CR7, niczym Panowie na obrazku w tytule tego tekstu?

Niepewna przyszłość Realu Madryt

Nowa mentalność.

Wydaje się, że bezpowrotnie (mamy nadzieje) minęły czasy, kiedy Polscy piłkarze, wybierając się na piękny stadion, przede wszystkim dbają o ładne zdjęcia z obiektu, a grając przeciwko utytułowanemu rywalowi, ustawiają się jako pierwsi w kolejce po koszulkę przeciwnika. Dowody tego mieliśmy chociażby, kiedy Legia Warszawa grała z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Wówczas Bartosz Bereszyński powiedział, że dla niego lepszą pamiątką z tego spotkania jest jego własna koszulka, niźli któregoś z „Królewskich”. Od tamtej pory kariera Bereszyńskiego poszła w górę m.in. dzięki tej mentalności. Obrońca reprezentacji zaliczył kolejny udany sezon w Sampdorii i z włoskiej prasy dochodzą głosy o zainteresowaniu większych zespołów, niż ten z Genui. Wydaje się, że jeśli 26-latek zostanie w Serie A, to jemu najbardziej da się we znaki legendarny Portugalczyk. „To niesamowite. Jeszcze Kross nie kopnął piłki z rożnego, a tamten był już w powietrzu” – wspominał pojedynki z Ronaldo Bereszyński. Od tamtej pory zdarzyło mu się jednak zagrać z dużo poważniejszymi rywalami niż Ci, których miał w Ekstraklasie, więc tym doświadczeniem może powstrzymać 34-latka równie skutecznie jak w Lidze Mistrzów.

Szczęsny jak Kuszczak?

„Po treningach zostaję z Cristiano Ronaldo, gramy w taką małą grę, kto więcej razy trafi w poprzeczkę z 16 metrów, dzisiaj przegrałem” – mówił 12 lat temu Tomasz Kuszczak „Interii”. Portugalczyk, mimo upływu wieku, wydaje się być takim samym piłkarzem, który uwielbia zostawać po treningach, robiąc sobie trening strzelecki z bramkarzami. Od dziś takim „potreningowym” kolegą może być nasz Wojtek Szczęsny. Trzeba przyznać byłemu goalkeeperowi Arsenalu, że ten potrafi się ustawić. Dzielił szatnie z największymi (np. Buffon), był świadkiem wielkich pożegnań (np. Totti), a teraz może do swojego klasera wspomnień dorzucić znajomość z jednym z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach piłki nożnej. Gdyby Ronaldo przyjeżdżał na wakacje, to moglibyśmy patrzeć na taką znajomość z przymrużeniem oka, ale wiadomo, że Portugalczyk przyjechał tutaj na ciężką robotę, bo inaczej obrałby inny kierunek. Taka znajomość może Szczęsnemu przynieść same korzyści.

Komu może zakręcić się w głowie.

Samo zobaczenie Cristiano Ronaldo może powodować, że niektórym z naszych obrońców może zakręcić się w głowie. Nie dlatego, że nagle będą uważać, iż stali się kozakami, grając przeciwko takiemu zawodnikowi. Nie dlatego, że patrząc na taką gwiazdę, przestaną spoglądać w niebo. Tylko dlatego, że jak Portugalczyk weźmie na karuzelę któregoś z naszych rodaków, to tamci mogą się nie odwinąć przez najbliższe dwa lata. Tak patrzymy na listę obrońców, występujących w Serie A i naprawdę nie jest ciężko sobie wyobrazić, że takie „tuzy” jak Cionek, Reca, Jaroszyński, Marcjanik, Salomon, Bochniewicz są ośmieszani przez CR7. Oczywiście, dobrze jakbyśmy się w tej kwestii mylili. Mimo wszystko, rywalizacja z takimi piłkarzami jak Portugalczyk, może tylko podnieść jakość naszych zawodników. Tak samo pełne ręce roboty powinien mieć Łukasz Skorupski. Doskonały mecz przeciwko Juventusowi może być punktem zwrotnym w karierze naszych rodaków, więc jest o co grać. Wątpimy natomiast, żeby Drągowski miał okazję obronić strzały Cristiano, jeśli natychmiast nie zmieni klubu.

Pojedynki strzeleckie czas zacząć!

W tym sezonie kibice Napoli dużo obiecują sobie po Arkadiuszu Miliku. Piłkarz pokazał już w ich barwach, że drzemie w nim olbrzymi potencjał, ale nie mógł go ujawnić przez dwie ciężkie kontuzje. Jeżeli Milik dojedzie z formą to może… (prosimy o nie wybuchnięcie śmiechem) zostanie nowym wielkim rywalem Portugalczyka. Podobnie może być w przypadku Dawida Kownackiego, na którego liczą w Sampdorii. Może również Krzysztof Piątek pojedynczym występem przyćmi gwiazdę CR7. Ciężko jednak prognozować cokolwiek w sytuacji trzech wymienionych Polaków, bo – jak już wspominaliśmy – jeden jeszcze nie zaprezentował pełni swoich umiejętności na włoskiej ziemi, drugi dopiero uczy się calcio, a trzeci nie zdążył jeszcze rozegrać oficjalnego meczu w barwach nowego klubu. Dzięki takim pojedynkom oczy nie tylko włoskich mediów, ale i całego Świata mogą być zwrócone w stronę Polaków, czego im życzymy.