Kiedyś był Agent Tomek – dzisiaj mamy Agenta Darka…

  • Redakcja

Emocje mundialowe nieuchronnie zmierzają do końca – mimo wspaniałych wydarzeń boiskowych podczas starcia Rosji z Chorwacją spora część publicystów politycznych skupiła się na komentarzu Dariusza Szpakowskiego. Zdaniem dużej części dziennikarzy narracja meczu komentatora TVP miała znamiona prorosyjskiej propagandy, a nawet zaczęto podejrzewać, że Dariusz Szpakowski może być agentem FSB. Tak to już niestety jest, kiedy na pewne tematy zaczynają wypowiadać się ludzie, którzy nie mają zbyt wiele wspólnego z tematyką piłki nożnej…

„Jest jaki jest” – tak chyba najkrócej można scharakteryzować Dariusza Szpakowskiego. Można przyczepić się do jego wymawiania nazwisk, mylenia zawodników czy faktu, że merytorykę stara się nadrabiać emocjami. Trudno natomiast nie przyznać, że jeżeli chodzi o tempo głosu i zaangażowanie w to, co robi, to absolutnie krajowa czołówka. Furorę swego czasu zrobił filmik, który pokazywał jego komentarz z finału MŚ 2014 pomiędzy Niemcami oraz Argentyną od kulis. Pasja w głosie, to, jak ten człowiek żyje futbolem sprawia, że mimo tych wszystkich lapsusów językowych oraz może niespecjalnego przygotowania do danego meczu, trudno nie odczuwać do 67 – letniego komentatora jakichś pokładów sentymentu czy sympatii. Zawsze dobrze patrzy się na człowieka, który kocha to, co robi – zawsze przykro natomiast, kiedy przez powszechność danego zjawiska, na temat którego należałoby mieć choć minimalne pojęcie, prowokuje komentarze osób, które w innych warunkach nie byłyby nim kompletnie zainteresowane. A tak nawet przy jego okazji można uprawiać rodzaj politycznej propagandy…

O co w ogóle chodzi? A o komentarz Dariusza Szpakowskiego w trakcie starcia Rosja – Chorwacja. Poczciwy komentator swoimi wypowiedziami miał być zbytnio przychylny rosyjskiemu reżimowi – zaczęło się już na etapie hymnu narodowego Rosji. Szpakowski miał zbytnio przejąć się jego wykonaniem, nietrudno było zauważyć, że tej chwili towarzyszy mu swoiste wzruszenie – odnoszenie jednak tego do jakichkolwiek spraw politycznych to zbyt daleko posunięta teza. Atmosfera piłkarskiego święta, wspaniali kibice na trybunach, a także sama obecność na tym obiekcie może sprawić, że w pewnym momencie emocje zbytnio poniosą. Szczególnie, jeżeli ktoś kocha futbol, żyje nim 24 godziny na dobę i komentuje swój 11 mundial – logicznym jest, że nie w głowie mu wówczas analizowanie obecnej sytuacji politycznej na świeci ani jakieś uprzedzenie – on po prostu odczuwa to piłkarskie święto, jak zresztą i cały świat.

Gdybyśmy naprawdę mieli skupiać się na politycznym wymiarze tego turnieju – o wiele bardziej kontrowersyjnym jest, gdy widzimy przywódców europejskich nacji tuż obok premiera Rosji, Dimitrija Miedwiediewa. Nie jesteśmy jednak od tego, aby oceniać bieżącą politykę zagraniczną na tym kontynencie, wiemy natomiast jedno – futbol powinien nas wszystkich łączyć, a nie dzieli, co przejawia się także na tym turnieju. Wszelkie zarzuty mające jakiejkolwiek związki z politycznością kierujmy do odpowiednich osób, a więc ludzi pałających się tym na co dzień. O wiele łatwiej atakować komentatora telewizyjnego, niż nieco wykraczać poza prezentowaną linię poglądów – bardziej boli jednak, że sporo z tych osób występuje na antenie tej samej stacji, co wspominany Dariusz Szpakowski. Trudno wyobrazić sobie sytuację, aby na jakiejkolwiek innej platformie telewizyjnej doszło do czegoś takiego – ale cóż, TVP też jest, jaka jest.

Idąc tym tokiem myślenia powinniśmy spalić wszystkie dzieła rosyjskich autorów, a także zbojkotować muzykę klasyczną autorstwa Czajkowskiego czy Szostakowicza. Rozumiem, jak trudna historia łączy Polskę z Rosją, jak wciąż ciężko nam otrząsnąć się z ery PRL, ale nie ma to żadnego związku z tym, co dzieje się dzisiaj na rosyjskich boiskach. Przeżywamy piłkarskie święto, oglądamy naprawdę świetne pojedynki – nie dajmy sobie wmówić, że teraz ma to jakikolwiek związek z polityką. Wybór gospodarza turnieju znany był o wiele wcześniej, wzbudzał on ogromne kontrowersje, ale na szumnych zapowiedziach wielkiego bojkotu się zakończyło i dzisiaj dochodzimy do wniosku, że przed nadchodzącą imprezą w Katarze jesteśmy świadkami ostatnich, normalnych Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Bo jakoś ciężko wyobrazić sobie, jak rozgrywać tego typu spotkania na przełomie listopada i grudnia, w trakcie sezonów ligowych. Szykuje się coś naprawdę abstrakcyjnego i o tym możemy dyskutować na gruncie politycznym, a nie o kilku zdaniach polskiego komentatora.

Każdy ma takiego rosyjskiego agenta, na jakiego sobie zasłużył. Zarzuty wobec Dariusza Szpakowskiego potwierdzają dwa, dosyć proste zjawiska. Pierwsze z nich: im bardziej coś jest powszechne, tym poważniejsze zagrożenie, że wśród potencjalnych opinii czy komentarzy znajdziemy mnóstwo bezsensownych wypowiedzi. Do tej pory obserwowaliśmy to przy okazji reprezentacji Polski, ale jak się okazuje, fala koślawych mejwenów musiała zaatakować także aspekt komentowania starcia Rosja – Chorwacja. To nie jest nic dziwnego, wszak każdy ma prawo do swobody wypowiedzi, aczkolwiek od ludzi o pewnym statusie w przestrzeni publicznej oczekiwalibyśmy o wiele bardziej pogłębionej analizy czy zdolności logicznego myślenia. Drugi wniosek jest jednak jeszcze bardziej smutny – propaganda polityczna trwać będzie 24/7 i obejmie każdą dziedzinę życia publicznego, gdzie można wprowadzić jakikolwiek zamęt. Nie miałbym pretensji, gdyby oceniany został warsztat Dariusza Szpakowskiego, boli natomiast, że wciągany jest on w jakiś rodzaj politycznej gry, która forsuje jedyną, słuszną tezą. Ale niestety tak to już u nas wygląda – a jeszcze gorzej, że niespecjalnie zanosi się na jakąkolwiek, pozytywną zmianę…

Karol Czyżewski