Puchar Nice 1. Ligi po wczorajszym Grand Prix

  • Redakcja

To był polski wieczór w Hallstavik – zwyciężył niemal bezbłędny Maciej Janowski, a na trzecim miejscu uplasował się Bartosz Zmarzlik. I choć dzisiaj na torze w Gdańsku stawka zawodników jest wyraźnie gorsza od tej w Grand Prix Szwecji, to ciekawych wyścigów po Puchar Nice 1. Ligi nie powinno zabraknąć.

Zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę przy zawodach w Szwecji. Tamtejsi kibice, zawiedzeni nieco porażką swoich piłkarzy w mundialowym meczu z Anglią, dość szczelnie wypełnili około 8-tysięczny obiekt w niewielkiej miejscowości w południowo-wschodniej części kraju. Obiekt, przypomnijmy, który debiutuje jako arena cyklu Grand Prix. Fani „czarnego sportu” obejrzeli kilka niezłych wyścigów na tym razem naturalnej nawierzchni, co przy ostatniej nudzie w duńskim Horsens i tak było pewnym progresem.

Start, jak widać powyżej, został przed zawodami solidnie zbronowany. Tym razem już bez podziału na tory wewnętrzne/zewnętrzne, dzięki czemu nie samo wyjście spod taśmy decydowało o kolejności na mecie. Niemniej, impreza w Hallstavik to jeszcze nie było to, czego od Phila Morrisa i jego ludzi oczekiwaliby najwybredniejsi kibice żużla. Emocje najczęściej kończyły się po jednym-dwóch okrążeniach. Trzeba jednak przyznać, że szarże Bartosza Zmarzlika bez zbędnego kalkulowania mogły się podobać. Zwłaszcza ta w powtórzonym półfinale na przeciwległej prostej wykonana na zdezorientowanym Emilu Sajfutdinowie. Maciej Janowski zaś po początkowej „wtopie” w dalszej części zawodów nie miał sobie równych. Wygrał, co było do wygrania.

W rundzie zasadniczej zachwycał Tai Woffinden. Lider klasyfikacji SGP i faworyt szwedzkiej imprezy w finale nieco zawiódł, bo bez „szemrania” wpadł na szachownicę na czwartym miejscu. Mimo tej porażki, jest w wybornej formie – dojechał do ostatniego wyścigu w każdej z czterech dotychczasowych rund. W „generalce” ma 11 punktów przewagi nad drugim Szwedem Fredrikiem Lindgrenem.

Sporo w Hallstavik oczekiwano także po Jasonie Doyle’u, ale aktualny mistrz świata przepadł w półfinale. Całkiem pozytywnie zaskakiwał Andreas Jonsson. Żużlowiec miejscowej Rospiggarny zajął 10. miejsce, ale jego wynik nie w pełni odzwierciedla dynamiczną jazdę. Być może Szwed w Gdańsku powetuje sobie brak awansu do kluczowych biegów na swoim terenie.

Dziś o godz. 14 na specyficznym – według niektórych wręcz „kwadratowym” – torze stadionu im. Zbigniewa Podleckiego, odbędzie trzecia edycja Pucharu Nice 1. Ligi. To zawody przeznaczone dla indywidualnie najlepszych żużlowców z zaplecza PGE Ekstraligi. W sezonie 2016 triumfował Robert Miśkowiak, w ubiegłym Norbert Kościuch. Zeszłoroczny turniej odbył się w aurze niemałego skandalu. Jakiego? Otóż niektórzy zawodnicy odmówili startu. A dlaczego? A bo, o czym głośno było w kuluarach, się nie opłacało. Organizatorzy przewidzieli zbyt niskie nagrody to znaczy zaproponowane pieniądze były niższe niż te do zgarnięcia przy okazji normalnych zawodów ligowych. Oby w teraz obyło się bez podobnych „strajków”.

Kto powinien powalczyć o końcowe zwycięstwo? Bukmacherzy z forBET największe szanse dają Duńczykom, aktualnie reprezentującym barwy miejscowego Wybrzeża: Mikkelowi Michelsenowi oraz Andersowi Thomsenowi.

Kursy forBET – kto wygra Puchar Nice 1. Ligi (top 10):

M. Michelsen – 3.75

A. Thomsen – 6.50

A. Jonsson – 7.00

K. Woryna – 7.50

R. Lambert – 10.00

H. Andersen – 12.00

T. Batchelor – 12.00

M. Bech – 12.00

P. Ljung – 13.00

N. Kościuch – 17.00