Zdarzyło się wczoraj #20 – znamy pierwszych półfinalistów!

  • Redakcja

Francja i Belgia awansowały wczoraj do fazy półfinałowej mistrzostw świata w Rosji. „Trójkolorowi” pokonali dosyć łatwo Urugwaj 2:0, a Belgowie ograli Brazylijczyków 2:1.

Bez Cavaniego ani rusz

Francuzi nie musieli się aż tak bardzo napocić, by wygrać z Urugwajczykami. Ci bowiem nie byli w stanie w żaden sposób zagrozić bramce strzeżonej przez Llorisa. Urugwaj grał wczoraj bez Cavaniego (doznał kontuzji w 1/8 z Portugalią) i tę stratę było widać. Osamotniony Suarez nie był w stanie wykreować żadnej groźnej sytuacji, a  Stuaniego poziom ćwierćfinału mundialu wyraźnie przerósł. W efekcie Francja kontrolowała przebieg meczu. Strzeliła dwa gole, a gdyby musiała – zdobyłaby ich pewnie więcej. Pierwsze trafienie było autorstwa Varane’a (świetne dogranie z wolnego Griezmanna), a drugie zaliczył już sam napastnik Atletico Madryt (po fatalnym błędzie bramkarza Urugwaju).Urugwajczycy starali się, próbowali, ale nie mieli w tym spotkaniu nic ciekawego do zaproponowania. Stałe fragmenty gry? Nie działały – sami po jednym z nich stracili bramkę. Dośrodkowania ze skrzydeł? Brak. Suarez? Uwikłany w walkę. Ten mecz mógłby trwać i 180 minut, a i tak Francuzi na spokojnie by go wygrali.

Wielka Belgia!

Od lat karmieni byliśmy tysiącami artykułów na temat tego, jakie to Belgowie mają obecnie złote pokolenie w piłce nożnej. I faktycznie – grają w najlepszych klubach Europy, w najlepszych ligach. Ale reprezentacja na poprzednim mundialu opadła w ćwierćfinale, na ostatnim Euro też w ćwierćfinale. Lekki niedosyt był. Do wczoraj. Wczoraj bowiem Belgowie zagrali pierwszy raz tak, jak tego od nich od dawna oczekiwano. A już pierwsze 45 minut w ich wykonaniu było najlepszymi 45 minutami rozegranymi przez jakąkolwiek drużynę na turnieju w Rosji.

Belgia ograła Brazylię 2:1 po fantastycznym widowisku, w którym do końca Brazylijczycy próbowali wyrównać. Nie zdołali. Zabrakło im koncepcji, chyba też jakości w ataku (o zgrozo!). No i szczęścia. Bo był jeden faul na Jesusie, którego sędzia, mimo użycia VAR-u, nie potraktował jako karny, a zdaniem niektórych mógł.

Nie zmienia to faktu, że Belgowie mają swój wielki mecz, który zapisze się w historii ich piłki nożnej. Pokonali Canarinhos i zagrają we wtorek w półfinale mistrzostw świata z Francuzami. Kogo powinno się wczoraj wyróżnić? Właściwie możnaby każdego Belga. Niesamowity był Lukaku, fantastyczny Hazard (co z dryblingi!), świetny gol i gra De Bruyne. Courtois bronił znakomicie. Jak widać potrzebowali oni takiego pojedynku jak w 1/8 z Japonią. Kto wie, czy właśnie z Samurajami nie narodziła się prawdziwa belgijska drużyna. Nie zlepek gwiazd, ale zespół. Zespół, który może teraz śmiało marzyć o wygraniu mundialu.

Słówko jeszcze o Brazylijczykach. W drugiej połowie podkręcili tempo w niesamowity sposób, robili co mogli, by znaleźć sposób na belgijską defensywę. Nie udało się. Najbardziej irytował chyba Neymar, który gdyby nie nazywał się Neymar, to powinien być pierwszy do zmiany. Brazylia znów wraca z piłkarskiego czempionatu z niczym. Rację miał Bartłomiej Rabij, który powiedział nam przed wczorajszym meczem:

Jestem z tych, którzy wychowali się na kulcie brazylijskich sukcesów i uważam, że jeszcze co najmniej jedną rundę muszą przejść, by można było powiedzieć, że ten turniej nie okazał się dla nich klapą.

Jak widać – okazał się klapą. Także dla samego Neymara, którego świat z tego turnieju zapamięta nie jako genialnego piłkarza, tylko głównie jako nieudolnego pajaca, który zamiast skupić się na grze w piłkę – nieustannie symuluje.