Hello Szwecja, my old friend!

  • Redakcja

Po wczorajszych emocjach związanych z 1/4 finału MŚ w Rosji czas na kolejne spotkania. Dzisiejsze zmagania rozpocznie starcie bardzo dobrze znanych sobie drużyn, których pojedynki możemy pamiętać z MŚ 2006 czy Euro 2012. Jak dzisiaj zaprezentują się Szwedzi przeciwko Anglikom? 

Wspaniały sezon zwycięzcy baraży eliminacyjnych do tego turnieju trwa. Szwedzka drużyna zupełnie zaprzecza wszelkim opiniom, że bez Zlatana Ibrahimovica nie istnieje. Humory mogła popsuć nieco pechowa porażka przeciwko reprezentacji Niemiec, ale zdobycie pierwszego miejsca w grupie 7 musi robić wrażenie. Pokonanie Korei Południowej, a także zgarnięcie kompletu punktów przeciwko Meksykowi sprawiło, że w 1/8 finału Szwecję oglądaliśmy naprzeciw Szwajcarii. Przy niemałej furze szczęścia, która towarzyszyła trafieniu Emila Forsberga, udało się wyeliminować rywali 1:0. Awans do ćwierćfinału to i tak dla Szwedów ogromny sukces, zatem ciężko mówić o ciążącej na nich presji – dzisiaj, przeciwko Anglikom, zagrają oni o jak najdłuższą kontynuację tego wspaniałego snu na jawie. Styl gry może nie powala na kolana, aczkolwiek na tym turnieju nauczyliśmy się, że praktycznie żaden zespół nie może być pewnym swojego losu, zatem skreślanie przybyszów ze Skandynawii ze względu na specyfikę piłki, którą prezentują, jest bardzo rażącym błędem.

Oczy wszystkich będą dzisiaj zwrócone na Anglię. Drużyna, która na MŚ do Rosji przyjechała odbębnić swoją rolę, ma szansę osiągnąć sukces, jakiego w Londynie nie widziano od bardzo dawna. Jak można określić najmocniejszą stronę Synów Albionu? Chyba jest to po prostu szczęście. Dość prosta grupa eliminacyjna, potem niezbyt wymagający przeciwnicy podczas samego turnieju, a teraz lekka, łatwa i przyjemna drabinka, która wygląda niczym autostrada do półfinału. Warto dodać także, że ten, który błyszczał w Premier League, daje radę także podczas samej imprezy. Mowa o Harrym Kane’ie – gracz Tottenhamu, z sześcioma trafieniami na koncie, śmiało zmierza po koronę króla strzelców mundialu. Gdyby dzisiaj udało mu się ponownie trafić do siatki, bardzo prawdopodobne, że sięgnąłby po ten tytuł, a Anglia znalazła się w półfinale – czy stanie się tak w rzeczywistości? (Harry Kane strzeli i Anglia wygra – kurs forBET 2,60)

Dwie, duże imprezy wyznaczały ton ostatnich pojedynków obydwu ekip. Podczas MŚ 2006 Szwecja oraz Anglia trafiły na siebie w grupie i dały wszystkim fanom niesamowity spektakl – z remisu 2:2 chyba wszyscy zapamiętamy absolutnie fantastyczne trafienie Joe Cole’a. Okazja do wyrównania rachunku nastąpiła sześć lat później, gdy obydwie ekipy trafiły na siebie również podczas fazy grupowej. Tam także nie zabrakło wspaniałych emocji – wygrana Trzech Lwów 3:2, okraszona fantastyczną bramką Danny’ego Welbecka, pomogła w awansie do ćwierćfinału tamtejszych zmagań. Fenomenalne widowiska z mnóstwem fantastycznych bramek – czy da się lepiej zareklamować starcie Szwecja – Anglia?

Wiemy już, że w finale MŚ w Rosji zagrają drużyny z Europy. Turniej przemienił się nam zatem w swoiste Euro 2018, które stanowi okazje dla wielu drużyn, aby nieco zrekompensować swoim fanom wszelkie rozczarowania podczas poprzednich turniejów. O wiele większy głód takiego sukcesu mają dzisiaj Anglicy, lecz Szwedzi także nie pogardzą sprawieniem ogromnej niespodzianki. Jak to się wszystko zakończy? Przekonamy się śledząc trzeci ćwierćfinał mundialu od godziny 16:00 – powinno być naprawdę emocjonująco! (kursy forBET 4,85 Szwecja, remis 3,25, Anglia 1,95)