Mistrz świata i Polacy chcą w Szwecji pogonić Woffindena

  • Redakcja

W najbliższą sobotę na torze w Hallstavik odbędzie się czwarta runda tegorocznego Grand Prix. Po trzech turniejach stawce z 49 punktami przewodzi Tai Woffinden. Brytyjczyk ma już 10 punktów przewagi nad drugim w tabeli Szwedem Fredrikiem Lindgrenem i 15 nad trzecim Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem. Woffinden jest także faworytem zawodów w Szwecji.

Turniej w szwedzkiej, wyjątkowo niedużej miejscowości – według danych z 2010 roku zamieszkałej przez 4 476 osób – ma zatrzeć fatalne wrażenie, jakie zrobiła ostatnia rywalizacja w duńskim Horsens. Według wielu obserwatorów, kibiców i samych zawodników była to jedna z najnudniejszych imprez Grand Prix ostatnich lat.

Organizatorzy cyklu z BSI, a konkretniej: odpowiedzialny za przygotowanie toru Brytyjczyk Phil Morris kolejny raz kiepsko wywiązał się ze swoich obowiązków. Już w Pradze podczas odprawy przed zawodami zaskoczył żużlowców, zapowiadając, że będzie bronował zewnętrzne tory. Czemu? Bo w poprzednich latach te C i D „nie chodziły”. A więc… powiedział zawodnikom, że tory – z zasady przygotowywane w równy sposób – będą preparowane. W toku zawodów zresztą zmienił zdanie i zalecił bronowanie torów wewnętrznych. Skandal.

Nie inaczej było w Danii. Zwyciężał ten żużlowiec, który pod taśmą ustawiał się najbliżej krawężnika, miał na sobie czerwony kask. Już po starcie taki zawodnik miał wyraźną przewagę nad pozostałymi. A, że później na wyjątkowo twardej nawierzchni o wyprzedzaniu nie mogło być mowy, to kibice zostali „skatowani” nudnym i niesprawiedliwie prowadzonym widowiskiem.

„Źle zaczęliśmy zawody. Miałem naprawdę dobry start z czwartego pola, ale Nicki mnie wypchnął i było po wyścigu. Dosyć nerwowo było podczas startu z pierwszego pola, sam nie wiem dlaczego. Źle, po prostu źle nam się to poukładało dzisiaj. Nie mogłem wygrać startu, co jest zawsze moją największą bronią, a podczas tego turnieju nie czułem się dobrze w tym elemencie” – powiedział po Horsens Maciej Janowski, a więc triumfator dwóch poprzednich zawodów w Danii.

Najlepiej z Polaków w Horsens poradził sobie Bartosz Zmarzlik. Jego półfinałowe starcie (1:20 na poniższym filmiku) z miejscowym bohaterem Nickim Pedersenem podzieliło komentatorów:

Zmarzlik został wykluczony za spowodowanie upadku Duńczyka. I mimo całego cwaniactwa Nickiego była to słuszna decyzja.

Polacy będą chcieli w Hallstavik nadrobić stracone w Horsens punkty. Szyki świetnemu obecnie Taiowi Woffindenowi będzie chciał pokrzyżować także Jason Doyle. Mistrz świata w generalce zajmuje dość odległą ósmą pozycję. W Horsens w półfinale dotknął taśmy, więc sam wyeliminował się z walki o finał. W Szwecji ma spore szanse, by powetować sobie duńskie rozczarowanie. Skąd taka prognoza? Doyle doskonale zna tor w Hallstavik – jest przecież liderem miejscowej Rospiggarny.

Kursy forBET na Grand Prix Szwecji – kto wygra (top10):

T. Woffinden – 3.50

J. Doyle – 6.50

B. Zmarzlik – 7.00

F. Lindgren – 7.50

A. Łaguta – 12.00

M. Janowski – 12.00

N. Pedersen – 12.00

E. Sajfutdinow – 13.00

G. Hancock – 13.00

P. Dudek – 18.00