Bożydar Iwanow: Kadra o smaku niedojrzałego grejpfruta

  • Redakcja

Kurz opadł, złe emocje targają już coraz mniej, liczba ośmieszających naszą reprezentację memów drastycznie spada. Polskie media są w żałobie po odejściu wspaniałej sportsmenki Ireny Szewińskiej, której klasa i jakość nijak pasują do wizerunku polskiego piłkarza. A świat rozkłada na czynniki pierwsze „upadki” Cristiano Ronaldo czy Lionela Messiego. Robertem Lewandowskim zajmują się już tylko … Niemcy i bynajmniej niesportowe tygodniki jak Newsweek czy Polityka.

Ja cieszę się z innego powodu. Że podczas wakacyjnego okresu młodzież nie będzie spędzać czasu na youtube’owym kanale Łączy Nas Piłka i oglądać rozbawionego polskiego reprezentanta. Bardzo szanuję autora tego pomysłu, mojego serdecznego kumpla Łukasza Wiśniowskiego, bo idea świetna, liczba kliknięć imponująca, zdjęcia nieosiągalne dla innych mediów. Wiem, że nie ja jestem ich adresatem, bo PESEL już nie taki jak ten naszych kadrowiczów, a tym bardziej „widzów” ale mimo to, w mojej opinii, za dużo tam żartów i wygłupów. Nasza „biało-czerwona” trupa świetnie czuła się w swoim towarzystwie, tylko szkoda, że jedynie na kabaretach, Lady Pankach i treningowych gierkach. Piłkarskie życie jest okrutne i dziś z piłkarzy śmieją się i żartują ci sami, którzy podziwiali naszych, gdy przygotowywali się oni na mundial. Ale to jeszcze aż tak bardzo mi nie przeszkadza.

Najmocniej zalazły mi za skórę żarty na konferencjach prasowych. Jeszcze przed Euro 2016 Grzegorz Krychowiak wplatał w swoje wypowiedzi nazwiska Bierhoff i Dida, teraz przed rozpoczęciem mundialu Wojciech Szczęsny na zakończenie jednego ze spotkań z dziennikarzami użył słów grejpfrut i opona. W obu przypadkach chodziło o zakłady z innymi kadrowiczami,  że takie określenia pojawią się w mikrofonach. Wielka frajda. Dziennikarze nie wiedzieć czemu to „podłapali”. Jaka jest świetna atmosfera, zawodnicy potrafią żartować! Jak długo żyję, nie słyszałem, żeby na coś takiego pozwolił sobie Manuel Neuer, Javier Mascherano czy wyżej wspomniani Oliver Bierhoff czy Dida. Zgrupowania, konferencje prasowe, spotkania z mediami często z innych krajów to nie czas na wygłupy. Jaki przekaz dostaje potem polski kibic, którego „łączem” informacji jest właśnie dziennikarz? To niepoważne. Świadczy nie o dobrym humorze, lecz o niedojrzałości. Może ktoś ze Związku zareagowałby na takie teksty z mównicy, za którą znajdują się loga sponsorów?

Aha – i jeszcze jedno. Wielkich piłkarzy i owoców bym w to nie mieszał. Gdyby nie Dida, Brazylia nie zdobyłaby Mistrzostwa Świata w 2002 roku, a gdyby nie Bierhoff, Niemcy nie sięgnęliby po Mistrzostwo Europy’96. A gdyby nie „Krycha”, „Szczena” i „Lewy”, polski kibic nie czułby się po mundialu jak po zjedzeniu mocno … niedojrzałego grejpfruta.

Bożydar Iwanow