Co dalej z transferem Roberta Lewandowskiego?

  • Redakcja

Polscy piłkarze zakończyli swój udział na mundialu w  Rosji. Wszyscy zastanawiają się teraz kto dalej poprowadzi naszą reprezentację. Nie mniej ciekawe jest też pytanie o ewentualny transfer Roberta Lewandowskiego. Przed mistrzostwami temat ten był bardzo głośno dyskutowany. Ale czy po nieudanym piłkarskim czempionacie „Lewy” może jeszcze odejść z Bayernu?

W końcówce sezonu w Bundeslidze Lewandowski uczestniczył w regularnej wojnie z niemieckimi mediami, które zarzucały mu brak zaangażowania i chęć wymuszenia transferu na monachijskich działaczach. Bayern znów zawiódł w Lidze Mistrzów, odpadając w półfinale z Realem Madryt. W dwumeczu tym nasz napastnik praktycznie nie istniał. Wygranie krajowych rozgrywek ligowych nie poprawiło nastrojów. Jeszcze przed zakończeniem sezonu klubowego spekulacji na temat ewentualnego transferu „Lewego” do innego klubu było bez liku. Dodatkowo w jego otoczeniu pojawił się nowy agent – znany i wpływowy Pini Zahavi.

Wydawało się, że informacja o przyszłym pracodawcy Lewandowskiego jest tylko kwestią godzin, dni. Że wszystko wyjaśni się najpóźniej do momentu rozpoczęcia mistrzostw świata. Gdy byłem na zgrupowaniu kadry w Arłamowie, to zapytany przeze mnie Piotr Żelazny, dziennikarz, zastępca kierownika działu sportowego w „Rzeczpospolitej”, powiedział:

Myślę, że on [Lewandowski – przyp. red.] to chce załatwić do rozpoczęcia mistrzostw właśnie po to, by mieć potem wolną głowę. I na turnieju i po nim. By po mundialu móc pojechać w spokoju na urlop. Sądzę, że jeszcze na tym zgrupowaniu dowiemy się, w jakim nowym klubie Lewandowski będzie występował od przyszłego sezonu.

Nie dowiedzieliśmy się tego jednak ani w trakcie ostatniego zgrupowania przed imprezą w Rosji, ani po nim. Mamy 30 czerwca, jesteśmy po odpadnięciu polskiej kadry z mundialu, a kwestia transferu Lewandowskiego wciąż pozostaje niewyjaśniona. A może jest już nieaktualna?

Rysa na szkle. „Lewy” nie będzie legendą?

Gdy w Arłamowie pytałem Michała Kołodziejczyka, redaktora naczelnego WP SportoweFakty, o zamieszanie związane z odejściem „Lewego” z Monachium, to usłyszałem wówczas od niego:

To zamieszanie jest niepotrzebne. I według mnie może wpłynąć na zespół. Chciałbym żeby tego typu kwestie były zakończone jeszcze przed mundialem, ale najprawdopodobniej tak się nie stanie. Robert gra o pełną pulę – liczy, że turniej w Rosji pomoże mu w transferze do jeszcze silniejszego klubu.

Ok – wiemy już na co liczył Lewandowski. Wiemy też jak ten turniej potoczył się dla reprezentacji Polski, jak dla niego samego. Kompletny niewypał drużyny, a dla napastnika zmarnowana szansa na dodatkowe wypromowanie się. Robert nie był sobą na tych mistrzostwach. Był tym zawodnikiem, którego widzieliśmy na Euro 2012 i na Euro 2016. Może nawet chciał walczyć, ale brakowało mu błysku. Kończy mundial bez gola, bez asysty. Z Japonią w końcówce też nie próbował zabrać przeciwnikowi piłkę, stworzyć jakąś akcję i poprawić swoje indywidualne statystyki. Piłkarski czempionat w Rosji był dla Lewandowskiego koszmarem.

Co to zmienia w kontekście jego transferu z Bayernu? To się pewnie niebawem okaże. Są tacy, co uważają, że ewentualny nowy pracodawca Polaka nie będzie patrzył na jego nieudane występy na rosyjskim turnieju. Faktem jest, że „Lewy” to uznana światowa marka i trzy beznadziejne mecze na mundialu tego nie zmienią. Są też jednak tacy, co twierdzą, że to może mieć wpływ. Że Lewandowski niepotrzebnie czekał na mistrzostwa z transferem. Zawierzył sobie i drużynie – uznał, że dobry występ reprezentacji pozwoli mu zbudować jeszcze lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z nowymi potencjalnymi pracodawcami. Pech polega jednak na tym, że na mistrzostwach nasza kadra zawiodła, a jeszcze bardziej zawiódł Lewandowski. I to zwlekanie z transferem po turnieju może się teraz odbić czkawką.

10 wniosków z przegranego mundialu. Zapamiętać!

Jeśli Robert Lewandowski ostatecznie zostanie w Monachium, to Niemcy będą mieli z tego duży ubaw. Ich zdaniem „Lewy” zrobił  w końcówce poprzedniego sezonu wiele, by zrazić do siebie innych piłkarzy Bayernu, działaczy, kibiców. Może nie spalił tam sobie wszystkich mostów, ale kilka zdołał już wysadzić. I co teraz? Jeśli transfer nie wypali, to po prostu wróci do Bawarii, jak gdyby nigdy nic? Wszyscy mu zapomną, że chciał odejść? To będzie jak powrót syna marnotrawnego. Jedyne szczęście Lewandowskiego w tym wszystkim jest takie, że Niemcy po szybkim odpadnięciu z mundialu mają własne problemy. Trzon drużyny narodowej stanowili gracze z Allianz Arena. Krytyka w niemieckich mediach ich nie omija. Może w tej sytuacji polski napastnik będzie mógł wrócić po cichaczu do Monachium i udawać, że w ostatnich miesiącach nic się nie stało. Na ten moment jego transfer z Bayernu stanął pod dużym znakiem zapytania. Ale okienko trwa do końca sierpnia, więc być może będziemy jeszcze świadkami kilku odcinków serialu „Robert Lewandowski szuka nowego klubu”.

Dominik Senkowski