SGP w Horsens: Maciej Janowski III?

  • Redakcja

Dwa lata temu było tak:

… a rok temu tak:

W dwóch poprzednich turniejach Grand Prix Danii na jednodniowym torze w Horsens zwycięzca był jeden: Maciej Janowski. Nic dziwnego, że po ubiegłorocznym triumfie zaczęto go nazywać „królem” tego nieco ponad 57-tysięcznego miasta położonego w środkowo-wschodniej części „kraju Hamleta”.

I choć według bukmacherów z forBET największe szanse (4.75) na tegoroczne zwycięstwo na CASA Arenie ma Brytyjczyk Tai Woffinden, to Janowskiego nikt nie może lekceważyć. Wie to zresztą sam Woffinden – kolega Polaka z Betardu Sparty Wrocław, nawet jeśli akurat ostatnie spotkanie ligowe w Zielonej Górze „Magicowi” nie wyszło. W jego przypadku nie ma jednak mowy o znaczącej obniżce formy, skoro po dwóch dniach w Elitserien zainkasował 14 punktów, a to stan bliski maksymalnego.

Janowskiemu wyjątkowo sprzyja niestandardowa, bo ułożona na boisku piłkarskim nawierzchnia toru w Horsens. Nawierzchnia – dodajmy – niezwykle wymagająca. W poprzednim sezonie z opanowaniem motocykla w kluczowych wyścigach miały takie „kozaki”, jak Woffinden, Bartosz Zmarzlik, czy Piotr Pawlicki. Ten ostatni trafił w błotnistą część toru, co pozbawiło go udziału w półfinale imprezy. Zresztą, na żużlowe duńskie bajorko narzekali niemal wszyscy, a ci co znaleźli się w finale solidarnie przyznawali: kurde, nie mogliśmy znaleźć odpowiednich ustawień sprzętu. Panowie organizatorzy, do roboty! W partacki sposób nie wypromujecie żużla jako atrakcyjnej dyscypliny sportu. A już niestety niewiele dużych obiektów-stadionów zostało wam w tegorocznym kalendarzu: była Warszawa, teraz Horsens, później Cardiff…

Swego czasu w mediach pojawiło się pytanie, czy tor w duńskim mieście jest w ogóle regulaminowy. Według oficjalnych danych ma 272 metry, więc jest o 12 metrów dłuższy niż minimalny. Mimo to, niektórzy dziennikarze nie dawali temu wiary, domagając się pomiarów i wyjaśnień ze strony brytyjskich organizatorów cyklu z BSI. Oczywiście żadnych wyjaśnień nie było, Horsens w kalendarzu jest, jak było od 2015 roku.

Na specyficznym – miejmy nadzieję bezpiecznym – jednodniowym torze w Danii możliwa jest spora loteria. Mimo to, można wskazać kilku teoretycznych choćby kandydatów na podium.

Pytanie, kto zdoła powstrzymać Fredrika Lindgrena nadal jest w mocy. W Grand Prix Czech Szwed po kapitalnej walce i iście ułańskiej szarży na ostatnich metrach wyprzedził Patryka Dudka. Dzięki zwycięstwu w Pradze, Lindgren utrzymał pozycję lidera w klasyfikacji generalnej cyklu. Musi jednak czuć na plecach oddech wspomnianego wcześniej Woffindena. Dwójka ta na 7-8 punktów odskoczyła naszym reprezentantom, a więc Dudkowi i Janowskiemu. Wiadomo jednak, że Polacy – świetnie radzący sobie w Horsens – tanio skóry tam nie sprzedadzą.

„To był niewiarygodny wieczór. Jestem bardzo szczęśliwy, że powtórzyłem sukces sprzed roku. To miejsce jest magiczne dla mnie. Chętnie zrobię to samo tutaj za rok. Zawody były jednak bardzo ciężkie. Choć lubię ten tor, to na początku był problem, szczególnie gdy przed drugą serię został on tak mocno polany. To jest Grand Prix i trzeba być nastawionym na ostrą walkę” – powiedział Janowski po ubiegłorocznym sukcesie.

Top 10. Kto wygra w Grand Prix Danii – kursy forBET:

T. Woffinden – 4.75

F. Lindgren – 5.25

J.Doyle – 7.50

B. Zmarzlik – 7.50

M. Janowski – 8.50

N. Pedersen – 10.00

P. Dudek – 11.00

A. Łaguta – 13.00

E. Sajfutdinow – 15.00

G. Hancock – 20.00