TOP 6 draftu, czyli kto będzie gwiazdą NBA

  • Redakcja

Albo inaczej: kto w nieodległej przyszłości może być czołową postacią najlepszej koszykarskiej ligi świata? Za nami odbywający się w Nowym Jorku kolejny draft, a więc proces wybierania przez kluby najzdolniejszych zawodników. Poniżej przedstawiamy sześciu graczy, których nazwiska warto zapamiętać.

  1. Deandre Ayton (center, Phoenix Suns)

Wybrany – zgodnie z oczekiwaniami – z nr 1 draftu jest tym zawodnikiem, którego bardzo potrzebują w Arizonie. Parol na niego już dawno temu zagięli menedżer Ryan McDonough oraz serbski trener Igor Kokoskov. Ayton, porównywany do takich tuzów jak np. Hakeem Olajuwon, czy Kevin Garnett, ma stworzyć duet marzeń z liderem Phoenix Devinem Bookerem.

Co jest największą zaletą 19-latka? Rewelacyjna (biorąc pod uwagę 216 cm wzrostu) praca nóg szczególnie przydatna w dynamicznych akcjach ofensywnych. Ayton dysponuje także bardzo dobrym rzutem z dystansu. Nieco gorzej wypada w grze obronnej. I tu właśnie jest sporo do poprawienia. W Suns liczą szczególnie na dobrą rękę trenera Kokoskova, który słynie z indywidualnej pracy z zawodnikami, przynoszącej oczekiwane efekty.

  1. Marvin Bagley III (silny skrzydłowy, Sacramento Kings)

Mierzący 211 cm i ważący 107 kg 19-latek jest, w opinii wielu ekspertów, nazywany „diamentem do oszlifowania”. Po boisku, mimo potężnych gabarytów, rusza się z wielką gracją. Jest leworęcznym, wszechstronnym, ofensywnie usposobionym zawodnikiem. Jeden z najlepiej zbierających (śr. 11,1 zb./mecz) w lidze uniwersyteckiej, piekielnie trudny do zatrzymania pod koszem. U Bagleya szwankuje nieco gra obronna, do poprawy są także rzuty osobiste.

  1. Luka Doncić (rzucający obrońca / niski skrzydłowy, Dallas Maverics)

„Najgorętsze” chyba nazwisko w tegorocznym drafcie. Mistrz Europy z reprezentacją Słowenii, świeżo upieczony – z Realem Madryt – mistrz Hiszpanii. Europejczyk, który miał szansę na „1” w drafcie. Gość, którym wszyscy się zachwycają. No, może „prawie” wszyscy, bo już np. nie Charles Barkley, który stwierdził:

„Powtarzają mi, że został MVP w wieku 18 lat. Nie ma takiej możliwości, aby ktoś w wieku 18 lat dominował w grze z dojrzałymi graczami, bez względu na to, jacy oni byli słabi. Nikt nie ma to szans. No chyba, że była to naprawdę g… rywalizacja” – powiedział w podcaście Scotta Pollarda (polskikosz.pl).

Znany z kontrowersyjnych opinii Barkley nader często się myli, więc szansa, że Doncić już niedługo będzie gwiazdą NBA są spore. Na pewno mocno wierzą w to w Dallas, gdzie aby sprowadzić utalentowanego Słoweńca, zrezygnowali na rzecz Atlanty Hawks z praw do Trae Younga oraz oddali wybór w pierwszej rundzie draftu w 2019 r.

W Maverics Doncić będzie się miał od kogo uczyć:

  1. Jaren Jackson Jr (silny skrzydłowy/center, Mempis Grizzlies)

Mała próbka jego niemałych umiejętności:

Były już koszykarz Michigan State ma sporo zalet. Przede wszystkim jak nikt inny potrafi świetnie blokować. Koszykarska „czapa” poniżająca przeciwnika to jego domena. Jest wyjątkowo pożyteczny w obronie, według niektórych dysponuje potencjałem, który może uczynić z niego wiodącego defensora ligi. 18-latek, łączony wcześniej np. z Chicago Bulls, ma jednak pewne braki. Widać je nieuzbrojonym okiem zwłaszcza podczas gry tyłem do kosza.

  1. Trae Young (rozgrywający, Atlanta Hawks)

19-latkiem zachwycali się i LeBron James i Steph Curry. Do tego drugiego jest zresztą, jak na razie nieco na wyrost, porównywany. W pierwszym i jedynym sezonie w rozgrywkach NCAA był czołowym graczem. W 32 spotkaniach notował średnio 27 „oczek” – łącznie zdobył ich aż 848, a to wynik najlepszy spośród dotychczasowych debiutantów w lidze akademickiej. Do historii zapisał się także jako zdobywca 48 punktów (!) w derbowym pojedynku dwóch zespołów z Oklahomy:

Jest nie tylko wielkim (choć mierzącym 188 cm) zdobywcą, ale i świetnym podającym. W grudniu 2017 podczas jednego ze spotkań rozdał kolegom aż 22 piłki, czym wyrównał rekord NCAA. Czy to faktycznie „Curry wersja 2.0”? Przekonamy się już w nowym sezonie NBA.

  1. Mohamed Bamba (center, Orlando Magic)

Może być, dosłownie, ogromną gwiazdą NBA, gdzie szczególnie ceni się właśnie takich środkowych. Ten nieprzeciętnie inteligentny 20-letni młodzieniec z nowojorskiego Harlemu…

… dysponuje, co trochę widać powyżej, niewiarygodnymi warunkami fizycznymi: 216 cm wzrostu, 102 kg wagi i, uwaga, rekordowymi, bo aż 239 cm rozpiętości ramion. To już czyni z niego gracza, którego po prostu trzeba szanować.

Co zaskakujące, Mo jest także wyjątkowo szybki – potrafi sprintem przebiec 3/4 parkietu w zaledwie… 3,04 sekundy. A jakby tego jeszcze było mało nowy koszykarz Orlando potrafi rzucać. Bamba z pewnością dysponuje potencjałem, który może go zaprowadzić naprawdę daleko. Oby tylko omijały go kontuzje.

A na koniec ciekawostka: widzieliście, że raper Jay-Z został niedawno dyrektorem kreatywnym w Pumie? Niemiecki koncern na poważnie wszedł do NBA – umowy sponsorskie z tą firmą podpisali już wyżej wspomniani: Deandre Ayton oraz Marvin Bagley III, a więc przyszłe gwiazdy (?) ligi.