Już jutro Warsaw Boxing Night!

  • Redakcja

Jesteśmy świeżo po ceremonii ważenia zawodników, którzy będą bohaterami jutrzejszej gali na warszawskim Torwarze. Wydarzeniem gali jest powrót Andrzeja Fonfary do kraju i stoczenie swojego pierwszego od 12 lat pojedynku na polskiej ziemi. Jego rywalem jest Ismayil Sillah, który polskim kibicom może być znany po jego dobrej walce z Mateuszem Masternakiem. Organizatorzy zapewniają, że to nie będzie jedyna atrakcja tej gali, więc przyjrzeliśmy się dokładniej temu co nam oferuje Legia Fight Club i Warsaw Sports Group.

Warsaw Boxing Night ma być wydarzeniem ściśle związanym ze stolicą. „Chcielibyśmy uhonorować wszystkich wybitnych bokserów związanych z Warszawą” – mówił wczoraj na konferencji Artur Bochenek, współorganizator gali. Naturalnym jest więc połączenie jego agencji (Warsaw Sports Group) z Legią Fight Club, która dostarczy zawodników, którzy z kolei są ulubieńcami lokalnej publiczności. WSG ostatnio szczyci się sukcesami Igi Świątek, o której zaczęło być głośno już nie tylko w tenisowym światku. Organizatorom jutrzejszej gali wypada życzyć powodzenia, bo widać, że robią co mogą, aby sobotnia noc była wydarzeniem godnym historii warszawskiego pięściarstwa.

Poruszając się po stolicy nie sposób nie zauważyć bilbordów reklamujących to wydarzenie. Tak samo sprawa ma się z komunikacją miejską lub taksówkami. Artur Bochenek na pytanie o frekwencję odpowiedział: „To ostatnio modny temat. Niech Państwo wskażą mi galę, która obyła się ostatnio i zapełniła dany obiekt. O frekwencję jednak jestem spokojny. W ostatnim tygodniu spora rzesza kibiców wybrała się do kas klubu, żeby móc 16. Czerwca dopingować m.in. Andrzeja. Wiem, że trwają Mistrzostwa Świata i jest ładna pogoda, ale jeżeli jesteś fanem Fonfary, bądź warszawskiego boksu, to w sobotni wieczór powinieneś znaleźć się na Torwarze”. Mimo tego, że polski boks ma się coraz lepiej, to ciężko nie przyznać racji organizatorowi. Mało mamy do czynienia z sold out’ami przy pięściarskich wydarzeniach w Polsce. Powodów jest wiele: od klasy przeciwników polskich pięściarzy, wynikających z niskiego budżetu danego projektu przez słaby marketing aż po terminy. Drugą z przyczyn można śmiało wykreślić z tej listy, bo jak wspominałem nie sposób nie zauważyć, że 16. czerwca czeka nas bokserskie święto. Sam Bochenek wspomniał o niefortunnym terminie – obecnie sportowi kibice żyją mundialem i nie sposób ich wyciągnąć sprzed telewizora.

Na początku zeszłego tygodnia zostało ogłoszone, że Michał Cieślak wystąpi na Warsaw Boxing Night. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na początku tego miesiąca przeboksował wszystkie rundy z Radczenką. Pięściarz z Radomia zarzeka się, że z obozem Andrzeja Fonfary był dogadany na długo przed galą w Legionowie. Wspólnie postanowili, że nie będą informować opinii publicznej o takich zamiarach, dopóki nie zobaczą jak Cieślak będzie się czuć po walce, która odbyła się 2. czerwca. Radomianin nie zgłaszał żadnych dolegliwości i wyraził chęć udziału w WBN. Jako rywala dostał Dusana Krstina, który ma ujemny rekord (8-9). Jedyne czego można się spodziewać po tej walce to szybkiego nokautu ze strony polskiego pięściarza. Inny wynik będzie zaskoczeniem (forBET zwycięstwo Cieślaka wycenia na 1.02, a jego rywala na 11.00). Ta walka będzie poprzedzać main event.

Innym ciekawym wydarzeniem będzie debiut Arkadiusza Wrzoska w roli pięściarza. Ten utytułowany zawodnik K1 przyznał, że zmienił dyscyplinę sportu specjalnie na potrzeby tej gali. „Dostałem propozycję, która mnie satysfakcjonowała i od tamtej pory porzuciłem treningi K1 i skupiam się tylko na boksie”. Jego rywal – Said „Lennox” Kasongo – jest cięższy od niego o 40 kg. Przy takiej wadze każdy cios dużo waży i trudno ocenić kto jest faworytem tego pojedynku. Wątpliwość może budzić sposób poruszania się Polaka, który przez swoje doświadczenie w K1 przyzwyczajony jest do pozycji frontalnej. „Tacy zawodnicy nie robią na mnie specjalnego wrażenia, bo już biłem się z takimi” – przyznał na konferencji Wrzosek. „Andrzej Fonfara bardzo mi pomógł w sparingach. Kiedy przychodziło zmęczenie, to z przyzwyczajenia zacząłem przyjmować taką pozycję jak w K1. Andrzej wtedy mi pomagał, żebym nabrał odpowiednich nawyków, za co mu dziękuję” – podsumował sparingi z Fonfarą. Na korzyść Polaka może też przemawiać fakt, że „Lennox” ma na swoim koncie zawodowe walki w boksie, ale były one na tyle nieistotne, że nawet BoxRec ich nie uwzględnił (kursy w forBET na to zdarzenie: Wrzosek – 1.10, Lennox – 6.55).

O walce wieczoru napisano już wszystko. Sami po ogłoszeniu nazwiska rywala „Polskiego Księcia” opisaliśmy jego sylwetkę. Fonfara na pytania o to, czy kontaktował się Mateuszem Masternakiem, który walczył z Sillahem odpowiada: „rozmawiałem z Masterem o tym pojedynku i – mimo tego, że Ismayl pewnie nie rozumie po Polsku – nie zamierzam zdradzać wskazówek jakich mi udzielał”. Obaj pięściarze wracają po sromotnych porażkach i naprawdę ciężko ocenić realne szanse „Polskiego Księcia”. „Nie zamierzam szukać wymówek. Porażka to jest porażka, ale ostatni rok naprawdę ciężko trenowałem, żeby wrócić i dać dobrą walkę” – przyznał Fonfara, po którym widać, że dobrze się czuje w nowej wadze. „Jestem w tym zawodzie od wielu lat i porażka jest wkalkulowana w ten zawód” – ocenił Sillah. Analitycy z forBET w roli zdecydowanego faworyta stawiają Fonfarę (kurs – 1.25), nie dając większych szans jego rywalowi (kurs – 3.80).

Ukrainiec, który jest synem Sierraleończyka – co wiemy na temat rywala Andrzeja Fonfary

Konferencje prasowe w Sky Boxie na stadionie Legii, niebanalny pomysł na galę, jak i promocja wydarzenia pokazują, że dołożono wszelkich starań, żeby ta gala była wielki świętem nie tylko warszawskiego, ale i polskiego boksu. Niestety, nie wszystko zależy od organizatorów. Np. niespodziewana absencja pięściarzy. „Czekaliśmy na niego na lotnisku, a jedyne co dostaliśmy to zwolnienie L4 od lekarza sportowego. Jesteśmy jednak przygotowani na takie ewentualności, więc skorzystaliśmy z opcji rezerwowej” – powiedział Artur Bochenek, opowiadając jak to się stało, że zamiast Mishy Manukyana Michał Olaś niespodziewanie zmierzy się z Ramazim Gogichashvilim. Miejmy nadzieję, że jutro obędzie się bez podobnych wpadek.

 

Dominik Bożek