TOP 5: Mecze otwarcia mundialu

  • Redakcja

Mundial w Rosji już dzisiaj! Cała uwaga skupia się na meczu otwarciu, w którym Rosjanie podejmą Arabię Saudyjską – będzie to spotkanie nr 21 w historii pojedynków inaugurujących turniej. Jak prezentuje się swoiste TOP 5 tych konfrontacji? 

1. Argentyna – Belgia 0:1  13 czerwca 1982 (MŚ 1982 w Hiszpanii)

Mecze otwarcia dość często obfitowały w niespodzianki, a nie inaczej sprawa miał się ponad 35 lat temu. Wówczas to do rozpoczęcia turnieju na Półwyspie Iberyjskim szykowały się ekipy Argentyny oraz Belgii – taka obsada miała związek z tym, że jeszcze wtedy mistrzostwa świata inaugurowała drużyna, która broniła trofeum. Taki los spotkał zatem reprezentację Albiceleste, którą los postanowił skojarzyć z Belgami. Cały, piłkarski świat był tamtego dnia świadkiem ogromnej sensacji. Dream – team z Diego Maradoną, Mario Kempesem czy Osvaldo Ardilesem w składzie nie był w stanie sprostać rywalom z Europy Zachodniej, co zakończyło się porażką 0:1. Jak miało się później okazać, ten wynik nie był dziełem przypadku i Argentyńczycy musieli się zadowolić dopiero JEDENASTĄ lokatą na turnieju w Hiszpanii.

2. Włochy – Bułgaria 1:1 31 maja 1986 (MŚ 1986 w Mekysku)

Już cztery lata później ponownie okazało się, że faworytowi nie opłaca się grać w meczu otwarcia. Obrońcy tytułu mierzyli się bowiem z reprezentacją Bułgarii, która nie miała specjalnych ambicji na nadchodzący turniej. Drużyna z Carlo Ancelottim, Gianlucą Viallim czy Bruno Contim w składzie liczyła na dość prostą przeprawę. Skończyło się jednak na podziale punktów. Choć Włosi, tuż przed przerwą, wyszli na prowadzenie za sprawą Alessando Altobelliego, przed końcem spotkania musieli obejść się smakiem i oglądać, jak Nasko Sirakov pakuje piłkę głową do siatki. Wynik 1:1 był preludium kompletnej klapy Italii na tym turnieju – dość powiedzieć, że zajęli oni zaledwie DWUNASTE miejsce….

3. Argentyna – Kamerun 0:1 (MŚ 1990 we Włoszech)

Prawdopodobnie jedna z największych sensacji w meczach otwarcia – kto bowiem mógł spodziewać się, że drużyna z Afryki jest w stanie postawić się ekipie aktualnych mistrzów, z niesamowitym Diego Maradoną w składzie. Co więcej, na korzyść Albiceleste mógł świadczyć przebieg tamtego pojedynku – od 60. minuty grali oni z przewagą jednego zawodnika. Wydawało się, że od tego momentu stopniowo zaczną dominować rywala, ale to Kamerun, pięć minut później, wyszedł na prowadzenie w meczu za sprawą Francois Omam – Biyika. Argentyńczycy mieli jeszcze lepszą okazję do zmienienia rezultatu na korzystny, gdy w 89. minucie z boiska wyleciał drugi zawodnik rywali, lecz do końca pojedynku wynik nie uległ już zmianie. Ta porażka nie była jednak przyczynkiem do fatalnej postawy na imprezie – Argentyna uległa dopiero w finale, przegrywając z RFN 0:1.

4. Francja – Senegal 0:1 (MŚ 2002 w Korei i Japonii)

Kiedy w meczu otwarcia widzimy drużynę z Afryki, bardzo prawdopodobne, że będziemy świadkami sensacji. Nie inaczej było na turnieju w 2002 roku, kiedy to Les Bleus przystępowali do pojedynku jako aktualnie mistrzowie świata oraz Europy. Wszyscy kibice piłkarscu na świecie byli jednak świadkami jednej z największych niespodzianek w historii imprez tej rangi – Francuzi ulegli przeciwnikom z Czarnego Lądu 0:1, a zwycięskie trafienie zanotował Papa Bouba Diop. Jak bywało w przeszłości, ta porażka stała się przyczyną fatalnej postawy na mundialu, co zaowocowało zdobyciem zaledwie JEDNEGO punktu i zajęciem OSTATNIEGO miejsca w grupie.

5. Niemcy – Kostaryka (MŚ 2006 w Niemczech)

Prawdopodobnie najbardziej atrakcyjny z meczów otwarcia. Drużyna Niemiec była typowana do tego, aby na własnym terenie odzyskać po szesnastu latach tytuł najlepszej drużyny ziemskiego globu. Zaczęło się naprawdę efektownie – już w szóstej minucie doskonałym strzałem z dystansu popisał się Philip Lahm. Sześć minut później dość sensacyjnie wyrównał jednak Paulo Wanchope, który był jednym z najbardziej znanych napastników swojego kraju w historii. DFB wiedziało, że na własnej ziemi nie może zawieść, a więc sprawy w swoje ręce wziął Miroslav Klose, dając prowadzenie swojej kadrze w 17. minucie starcia. Urodzony w Opolu zawodnik jeszcze raz dał się we znaki obronie rywala w drugiej połowie, gdy w 61. minucie skierował piłkę do siatki. Ratować sytuację próbował jeszcze Wanchope, zdobywając gola kontaktowego w 73. minucie, lecz sprawę zakończył genialnym strzałem Torsten Frings w końcówce. Niemcy mieli apetyt na pełną pulę, ale musieli zadowolić się trzecim miejsce – na zdobycie pierwszego od 1990 roku tytułu, musieli poczekać jeszcze osiem lat…