Światełko w tenisowym tunelu

  • Redakcja

Ostatnie miesiące nie należały do najlepszych w polskim tenisie. Agnieszka Radwańska notuje systematyczny spadek, Jerzy Janowicz rozważa zakończenie kariery i nawet Łukasz Kubot w parze z Marcelo Melo obniżyli formę. Cała nadzieja w młodych, którzy na Roland Garros pokazali się z bardzo dobrej strony.

Iga Świątek i Hubert Hurkacz – jeśli jeszcze nie znacie tych nazwisk, czas je zapamiętać. Oboje w zakończonym przedwczoraj French Open 2018 wykręcili przyzwoite wyniki. 17-letnia Świątek wygrała rywalizację juniorek w deblu (w parze z Caty McNally z USA), a w singlu doszła do półfinału (w którym przegrała z.. McNally). Z kolei 21-letni Hurkacz opadł w 2. rundzie turnieju seniorskiego, ale pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Przegrał z nie byle kim, bo z Chorwatem Marinem Ciliciem. Rozstawiony z trójką Cilić potrzebował aż czterech setów, by wyeliminować Polaka: 6:2, 6:2, 6:7(3), 7:5. Nasz tenisista po Paryżu otrzymuje dobrą formę – właśnie wygrał challengera w Poznaniu. W nagrodę awansował o 67 miejsc w rankingu ATP i jest obecnie 121. rakietą świata.

„Wbrew pozorom mecze wygrane po 6:0 są trudne, bo ciężko jest utrzymać koncentrację” – wywiad z Igą Świątek – polską nadzieją tenisa

Świątek i Hurkacz są niczym Luke i Leia z „Gwiezdnych Wojen”. Rodzeństwo Skywalker przywróciło galaktyce nadzieję na lepsze jutro. Dzięki dwójce naszych młodych tenisistów możemy z nieco większym optymizmem patrzeć na przyszłość polskiego tenisa. Młodzi są dopiero na początku swoich karier, ale ostatnimi wyczynami dali nam sporo radości. Pojawiła się szansa, że po Radwańskiej, Janowiczu i Kubocie nie będzie dziury pokoleniowej. Od kilku lat możemy zaobserwować wysyp przedstawicieli nowego pokolenia wśród tenisistów i tenisistek. Wreszcie ta zmiana dotarła także do naszego kraju. Za wcześniej jeszcze by ogłaszać w rodzimym tenisie jakąś zmianę warty, ale jeśli Świątek i Hurkacz będą się rozwijać w tym tempie, to możemy się doczekać dwójki wielkich sportowców. 21-latek jest już z resztą najwyżej ze wszystkich polskich tenisistów sklasyfikowanych w rankingu ATP.

Co do samej Świątek, to denerwuje mnie ciągłe zadawanie jej pytań o Agnieszkę Radwańską. To naturalne, że skoro „Isia” jest wciąż naszą najlepszą tenisistką, to Igę można do niej porównywać. Ale po co 17-latkę nieustannie o to pytać. Jeśli ktoś choć trochę zna się na tenisie to wie, że obie grają zupełnie inaczej. Jedyne ich cechy wspólne to płeć i narodowość. Obie rozwijały się w innym tempie. Radwańska w wieku Świątek potrafiła już wyeliminować z J&S Cup byłą zwyciężczynię Roland Garros Anastazję Myszkinę. Ale to też nie oznacza, że Iga jest opóźniona w sportowym rozwoju. Każdy ma swoją drogę. Miejmy nadzieję, że Świątek będzie się bacznie przyglądać karierze Agnieszki. Wyciągać z niej to, co dobre i nie naśladować tego, co było złe. Być może Radwańska będzie dla Świątek kimś takim, kim Adam Małysz był dla Kamila Stocha. Torującym drogę na szczyt, wzorem do naśladowania pod kątem osiągnięcia sukcesu. Ale bez kopiowania 1 do 1 tych samych rozwiązań.

Tenisowy powrót na ziemię

Hurkacz z kolei może zebrać wnioski z tenisowej przygody Jerzego Janowicza. Zapamiętać, żeby nie podpalać się pierwszymi osiągnięciami. Żeby zawsze twardo stąpać po ziemi i dopuszczać do siebie krytykę. Nie hejt, ale uzasadnioną, merytoryczną krytykę. Janowicz wybrał bowiem taktykę, zgodnie z którą: „co złego, to nie ja”. Dlatego wszystkich obarczał winą za swoje niepowodzenia, z wyjątkiem własnej osoby. Jeśli Hubert będzie otwarty na dobre rady od innych, to możemy być spokojni o jego tenisową przyszłość.

Dominik Senkowski