Czy atmosfera wokół „Sbornej” Wam czegoś nie przypomina?

  • Redakcja

Od pierwszego meczu Stanisława Czerczesowa w roli selekcjonera reprezentacji Rosji minęło ponad półtora roku, w których kadra pod jego przewodnictwem rozegrała 20 meczów. Przed pierwszym meczem, tuż po powołaniu go na to stanowisko, niemalże cała Rosja szumnie zapowiadała półfinał mistrzostw Świata, które już za moment miała organizować. Dziś – na 4 dni przed pierwszym meczem – coraz mniej takich głosów. Byłego trenera nic nie broni. Bilans 5-6-9, niefortunne wypowiedzi na konferencjach prasowych i konflikt z niemalże wszystkimi dookoła nie napawają optymizmem. Krajanie Putina głośno tego nie powiedzą, ale doskonale zdają sobie sprawę, że wyjście z grupy byłoby miłym zaskoczeniem. 

W podobnych nastrojach podejmowaliśmy zespoły z Europy sześć lat temu na turnieju, który współorganizowaliśmy z Ukrainą. Franciszek Smuda wprawdzie pracował dłużej z reprezentacją (o rok) i miał korzystniejszy bilans (15-13-9), ale jeśli przyjrzymy się dokładniej poczynaniom obydwóch szkoleniowców – nie patrząc na suche liczby – zobaczymy coraz więcej punktów wspólnych.

Takich nagrań jak powyższych nie uświadczymy ze strony Czerczesowa. Selekcjoner „Sbornej” odciął się kompletnie od rosyjskich mediów. Na zgrupowanie przed mistrzostwami Świata wybrał jeden z ośrodków w Austrii. Swój wybór tłumaczył tym, że zależy mu na tym, aby jego podopieczni utrzymali odpowiedni poziom koncentracji. Rosyjskie media twierdzą jednak, że ta opcja była podyktowana sympatią do niemiecko-języcznego kraju lub prywatnym interesem selekcjonera. Przecież Czerczesow wiele lat spędził w ojczyźnie Mozarta i zawsze ciepło wypowiadał się w kierunku tamtych stron. Franciszek Smuda na niecały miesiąc przed Euro 2012 wybrał się z kadrą do Turcji, by później udać się do Austrii. Wszystko to było robione praktycznie na ostatnią chwilę, bo początkowo piłkarze zamiast do Belek (Turcja) mieli pojechać do Marbelli (Hiszpania).

Utarczki słowne z dziennikarzami też nie były obce popularnemu Franzowi. Poniekąd tak jak Czerczesow lubował się w zakłamywaniu rzeczywistości. Z tą różnicą, że rosyjski szkoleniowiec wmawia wszystkim, że jest dobrze, a Smuda… No właśnie sam nie wiem co Smuda robił, ale miało to na pewno związek z wypieraniem faktów.

Z tego co pamiętam, to my również z każdym dniem bliżej turnieju mieliśmy coraz większe wątpliwości. Wyrzucenie z kadry Artura Boruca i Michała Żewłakowa zasiało ziarno wątpliwości pośród opinii publicznej. „Czy stać nas na pozbycie się takich klasowych zawodników?” – zastanawiano się wówczas. Takie samo pytanie zadają sobie dzisiaj w Rosji, kiedy myśli się o przypadku Igora Denisowa. Piłkarz Lokomotiwu Moskwa podobno miał zwrócić uwagę Czerczesowowi odnośnie jego decyzji personalnych. Były bramkarz ponoć wpadł we wściekłość i wyzwał „na solo” swojego podopiecznego, wprawiając świadków zdarzenia w osłupienie. Przewagą decyzji Czerczesowa nad deycyzją Smudy może być fakt, że Rosjanin zastępuje Denisowa zawodnikami z rosyjskiej ligi, a nie „farbowanymi lisami”. Ogólnie o sile reprezentacji Rosji stanowią głównie piłkarze z owej ligi. Smuda wyraźnie był zapatrzony w Zachód – w szczególności w Niemcy.

Bukmacherzy nadal stawiają gospodarzy turnieju – tuż po Urugwaju – jako faworytów do wyjścia z grupy (kurs w forBET na to zdarzenie wynosi 1.35). Stanisław Czerczesow jest zupełnie innym trenerem niż Smuda, chociaż łączy ich na pewn jedno – obydwaj nie nadają się na selekcjonerów reprezentacji. Oczywiście, jeszcze nie należy skreślać reprezentacji Rosji, bo mogą faktycznie zakręcić się w okół strefy medalowej, ale póki co nic na to nie wskazuje.

 

Dominik Bożek