Bartosz Bosacki: Bliżej mi do Marcina Kamińskiego

  • Redakcja

Zapraszamy do lektury wywiadu z Bartoszem Bosackim, byłym reprezentantem Polski, ostatnim strzelcem bramki dla naszej kadry na piłkarskim mundialu.

Na mistrzostwach świata w Rosji zagramy być może bez Kamila Glika. Kto Pana zdaniem powinien go zastąpić?

Nie chcę wchodzić w kompetencje trenera Nawałki. Pewnie byłoby mi łatwiej to oceniać, gdybym był tylko kibicem. Bez tego doświadczenia boiskowego, które jest za mną. Selekcjoner wie najlepiej, bo ma zawodników na treningach, na odprawach. Dokładnie mógł im się przeglądać na zgrupowaniach w Juracie i w Arłamowie. Najważniejszy i tak jest aspekt mentalny, a jego, nie będąc w środku tej grupy, nie jesteśmy w stanie wyłapać. Na pewno najbliżej mi do Marcina Kamińskiego, bo razem graliśmy. Ale ciężko mi przewidzieć, co zdecyduje trener. Trzymam kciuki za wszystkich chłopaków. A wypadnięcie Kamila Glika jest wielką stratą dla naszej kadry. Nie tylko na boisku, ale i poza nim.

Czy w ogóle jesteśmy w stanie tak ustawić obronę, by nie było w niej widać braku stopera Monaco?

Patrząc obiektywnie – nie ma takiej możliwości. Nie będziemy mogli w pełni zastąpić Kamila Glika. Drugiego takiego piłkarza nie mamy. Są inni, o innych możliwościach, warunkach. I to też nie jest złe, to bywa atut drużyny. Po to selekcjoner powołał na zgrupowania aż tak wielu graczy, by ta selekcja była naprawdę mocna. Nie wierzę też w to, żeby w przypadku, gdy wypada nam jeden zawodnik, trenerowi Nawałce zawalał się cały plan.

Pompowanie Bednarka trwa – oby nie pękł

Wielu dziennikarzy spekuluje, że w pierwszym składzie Glika ostatecznie zastąpi Jan Bednarek. Obrońca Southampton ma jednak małe doświadczenie reprezentacyjne. Czy to nie byłby problem na turnieju?

Selekcjoner oceni to najlepiej, sprawdzi jak on funkcjonuje poza boiskiem, jak reaguje na różne impulsy. Ostatnie Euro we Francji pokazało, że możemy w ciekawy sposób wkomponować do drużyny młodego, niedoświadczonego zawodnika. Mam w tym przypadku na myśli Bartka Kapustkę. Jego przykład dobrze pokazuje, że trener Nawałka ma oko do młodych i wie na kogo z nich postawić. W opinii kibiców czy specjalistów Kapustka nie był przecież pierwszym do gry na Mistrzostwach Europy. Tym bardziej, jeśli spojrzymy na nazwiska piłkarzy, z jakimi wtedy rywalizował do gry w pierwszej jedenastce. A okazało się, że zaskoczył nas wszystkich i z powodzeniem radził sobie na Euro.

Drogie TVP,

Jeśli Kamil Glik nie pojedzie na mundial, to zamiast niego do Rosji uda się Marcin Kamiński. Trochę podobna historia do tej z Pana udziałem, gdy na turnieju w Niemczech zastąpił Pan Damiana Gorawskiego.

U mnie było trochę inaczej, bo dowiedziałem się wpierw, że nie jadę, a ostatecznie trener zabrał mnie na mistrzostwa. Marcin wciąż nie wie czy pojedzie, ale też nie usłyszał jeszcze, że nie. Podobnie jak on, przez całe eliminacje nie byłem podstawowym zawodnikiem reprezentacji – raczej rozważanym bardziej do roli rezerwowego. Ale wiedziałem, że jestem w tej drużynie, co już było dla mnie wielkim wyróżnieniem. Nie obrażałem się, gdy musiałem siedzieć na ławce. Ci, którzy byli na zgrupowaniu w Arłamowie, a do Rosji nie jadą, mają pewnie świadomość, że trener nie skreślił ich raz na zawsze. Mogą dostać swoje szanse już na jesieni. Życie nie kończy się na mundialu. Co warte podkreślenia – w sporcie już tak jest, że szczęście jednego jest nieszczęściem drugiego. Piłkarze funkcjonują w ten sposób nie tylko w reprezentacji, ale i na co dzień w klubach. Gdy w zespole klubowym ktoś złapie kontuzje, to oczywiście inni się z tego nie cieszą, ale z drugiej strony w jakiś sposób korzystają, wchodzą na jego miejsce. Zawodnicy są przyzwyczajeni do takich historii.

Rozmawiał: Dominik Senkowski